ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 

koncerty

01.12.2014

ZILDJIAN DAY 2014: Gavin Harrison, Mike Mangini…, Katowice, Mega Club, 25.11.2014

ZILDJIAN DAY 2014: Gavin Harrison, Mike Mangini…, Katowice, Mega Club, 25.11.2014

Chciałoby się powiedzieć – nareszcie. Po raz pierwszy udało się zorganizować w Polsce Zildjian Day. Fakt to naprawdę znaczący, wszak listopadowa trasa objęła tylko osiem europejskich miast, w tym nasze Katowice.

Znaczenie imprezy było tym większe, że do Polski zjechały w istocie wielkie gwiazdy perkusji, na czele ze znanym z King Crimson i Porcupine Tree Gavinem Harrisonem i bębniarzem Dream Theater, Mikiem Manginim. W ramach imprezy można było zapoznać się z ofertą tej cenionej i bardzo już wiekowej marki słynącej z produkcji perkusyjnych talerzy. Jednak nie tylko blachy tego dnia były do przetestowania, bowiem  obecni mogli zaopatrzyć się w najnowsze gadżety firmy, poczynając od koszulek i czapeczek, a na pałeczkach i kubkach kończąc. Największą jednak atrakcją dla większości zebranych była możliwość obcowania z naprawdę wielkimi artystami perkusji. Na scenie, ale też i poza nią.

Organizator zaplanował bowiem, nieco ponad dwie godziny przed koncertem wieczoru, specjalne spotkanie z Harrisonem i Manginim. Rozpoczęte z małym poślizgiem potrwało pół godziny. Kilkadziesiąt przybyłych osób miało możliwość zdobycia od muzyków autografów, wspólnego zdjęcia robionego przez organizatora, czy przeprowadzenia dosłownie krótkiej wymiany grzecznościowych zwrotów.

Zwieńczeniem imprezy był rozpoczęty o 20 wieczorny koncert, na który przybyło naprawdę mnóstwo fanów gorąco reagujących na sceniczne wydarzenia. Zapytacie – a cóż intrygującego może być w występach zazwyczaj schowanych z tyłu perkusistów. Ano może i to wiele. Przede wszystkim tym razem zestawy perkusyjne były umiejscowione z przodu sceny. Jako pierwszy zasiadł za nimi Tomasz Łosowski, prywatnie syn znanego z Kombi Sławomira Łosowskiego. To obecnie jeden z najbardziej cenionych polskich bębniarzy, mający zresztą na swoim koncie tytuły najlepszego polskiego perkusisty ale i też edukatora (Łosowski od wielu lat prowadzi warsztaty perkusyjne). Perkusista zaprezentował półgodzinny set do podkładów składających się z jego autorskiej muzyki. Tuż po nim za bębnami zasiadł kolejny nasz rodak, Radosław Owczarz, współpracujący obecnie z Edytą Bartosiewicz, bardzo ceniony muzyk sesyjny, którego grę można usłyszeć na ponad 50 krążkach. Tego wieczoru towarzyszył mu klawiszowiec Konrad Biliński, dysponujący także świetnym głosem. Grający z dużym feelingiem Owczarz z towarzyszeniem Bilińskiego wykonał między innymi naprawdę ujmującą wersję Purplowego klasyka Mistreated.

No a potem przyszedł już czas na przybyłe do nas gwiazdy. Jako pierwszy zamontował się Mangini. Tuż przed jego występem organizator poprosił o nierobienie zdjęć oraz o nienagrywanie pokazu artysty, co zresztą przypomniał zaraz po wejściu na scenę sam perkusista Dream Theater. I mimo kilku prób ze strony zebranych, które w pewnym momencie zagroziły wręcz występowi (Mangini, jak się okazało tylko żartobliwie, stwierdził że wychodzi), publika zachowała się fair i praktycznie nie było żadnych zgrzytów. Sam Mangini był zresztą w fantastycznym nastroju. Ubrany w firmową koszulkę Zildjiana i krótkie czarne spodenki starał się często żartować. Zaczął od długiego, trwającego 20 - minut solowego popisu, by potem podłączyć swojego IPoda i wykonać partie do Dreamowych The Enemy Inside (po tym wykonaniu, z perkusją na pierwszym planie, pokochałem ten numer!) oraz fragmentu Illumination Theory. W przerwach między kompozycjami publiczność mogła muzykowi zadawać pytania, na które ten chętnie odpowiadał.

Wieczór zakończył, trwającym trzy kwadranse popisem, Gavin Harrison. Rozpoczął, ku wielkiej radości zebranych, od Jeżozwierzowego The Sound Of Muzak, a potem były jeszcze Bonnie The Cat i The Start Of Something Beautiful. Także i Harrison w przerwach odpowiadał na pytania publiczności. Był w tym od Manginiego (który raczej skupiał się na filozofii grania na perkusji) bardziej „techniczny”, dając zebranym kilka bardzo konkretnych rad, czy wyjaśniając w szczegółach perkusyjną partię. Potrafił się też jednak wyluzować – na zadane z publiczności pytanie, który moment w swojej karierze uważa za przełomowy odpowiedział: dzisiejszy wieczór.

Całość koncertu, podczas którego zebrani mogli w przerwach oglądać na dużym telebimie wypowiedzi perkusistów związanych z Zildjianem, zamknęła się po 23 przechodząc do historii jako impreza bardzo udana. Cóż, powtórka w przyszłym roku mile widziana.

Zdjęcia:

Mike Mangini z autorem
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.