ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu LaRue, Lisa / Project 2K9 ─ World Class w serwisie ArtRock.pl

LaRue, Lisa / Project 2K9 — World Class

 
wydawnictwo: Mals 2010
 
1. In Camera (LaRue) [03:30]
2. Copper Edge (Adams, Hale, LaRue) [06:10]
3. Tell Me Why (Pearce) [06:28]
4. Kituwa (LaRue, Adams) [04:14]
5. Deluge (LaRue) [03:46]
6. There Are No Words (LaRue, Pearce) [04:09]
7. For Eternity (DeBoeck, Fieuw) [04:28]
8. Beautiful Illusion (LaRue, Adams) [04:33]
9. For Our Love (LaRue) [03:48]
10. Two A.M. (LaRue) [02:00]
11. Save Me (2K9 Remix) (LaRue) [04:22]
 
Całkowity czas: 48:28
skład:
Lisa LaRue – Keyboards; Steve Adams – Guitars, Mandolins; Svetlan Raket – Drums; Chris Brown – Bass; Merrill Hale – Drums; David Mark Pearce – Guitars, Classical Guitar, Additional Guitar, Bass; John Payne – Vocals, Bass; Steve Preston – Violins; Damian Rodd – Drums; Jo DeBoeck – Vocals; Gerry Verstreken – Bass; Geert Fieuw – Additional Keyboards; Claire Vezina – Vocals, Acoustic Piano; Kerri Lake – Cedar Flute
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,1
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,0
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,0
Arcydzieło.
,0

Łącznie 1, ocena: Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
 
 
Ocena: 6 Niezła płyta, można posłuchać.
18.08.2010
(Recenzent)

LaRue, Lisa / Project 2K9 — World Class

Lisa LaRue to amerykańska keyboardzistka. „World Class” to jej piąta płyta. Nagrana w całkiem interesującym składzie – Steve'a Adamsa znamy ze współpracy m.in. ze śp. Peterem Bardensem czy Lindsayem Buckinghamem, jak również z płyt solowych, David Mark Pearce grał z Oliverem Wakemanem, no a John Payne przez pewien czas był basistą i wokalistą grupy Asia. Tak więc oczekiwania przed przesłuchaniem płyty miałem spore.

„World Class” - to kojarzy mi się z niemieckim „Weltklasse” - tak w programie „Ran”, gdzie można było w swoim czasie obejrzeć skróty meczów Bundesligi, określano mistrzowskie zagrania, najlepszych piłkarzy i najlepsze zespoły. No więc jak to jest z ta płytą?

No właśnie... „In Camera” całkiem przyjemnie sobie płynie, ładnie, melodyjnie gra na gitarze Adams, do tego klawisze dodają sympatyczny nastrój, trochę orientalizmów, trochę new age. Miłe i przyjemne granie, tyle że zupełnie nic więcej. Używając sportowej terminologii: spokojne rozpoczęcie meczu. A dalej? Niestety dalej jest dokładnie tak samo.

„Copper Edge”: trochę ładnych melodii, zmian tempa, ładne solówki, partie instrumentów klawiszowych to znów dodają klimatu, to brzmią bardziej klasycznie prog-rockowo, symfonicznie, z rozmachem. Tyle że po tych sześciu minutach w sumie bardzo mało zostaje w pamięci: ot, typowy artrockowy utwór, jakich było już wiele. Czyli taka zwykła kopanina bez większego efektu.

„Tell Me Why”... właśnie. Powiedzcie mi, czemu ta piosenka się tu znalazła. Nieco Azjowata, przebojowa, chwytliwa, z (w założeniu) wpadającym w ucho refrenem... tyle że do poziomu Asii jeszcze sporo brakuje. Wychodzi z tego kawałek zwykłego, hałaśliwego, amerykańskiego pop-rocka, i to zdecydowanie przeciętny, mimo wysiłków Johna Payne'a. Zresztą to solowa kompozycja Pearce'a, z jego solowej płyty „Strangeang3ls”, przez niego wyprodukowana. I gdyby nie znalazła się na tej płycie – byłoby lepiej. Niestety – bramka samobójcza.

OK, to odrabiamy straty. Tyle że zabieramy się do tego niemrawo. „Kituwa” to dość konwencjonalny instrumental, z ładnymi partiami gitary, klawiszy i sekcji, tyle że znów – nie zapadający w pamięć, nic nowego nie wnoszący. Podobnie jak ballada „Deluge” - ładna, przyjemna, kompletnie pozbawiona jakiejkolwiek oryginalności, pozbawiona czegoś bardziej zapadającego w pamięć. Na razie jest nieciekawie. Gwizdek na przerwę.

Druga część płyty wypada już nieco ciekawiej. „There Are No Words” to duet na syntezatory i gitarę klasyczną. Wreszcie wychodzi z tego coś co zaciekawia słuchacza, co wreszcie absorbuje jego uwagę. No, wreszcie groźny strzał na bramkę! Tyle że potem znów napięcie spada. Z „For Eternity” pamięta się głównie niezły duet wokalny Payne'a z Jo DeBoeckiem, ładny przerywnik gitary akustycznej i fortepianu i niezłe partie gitary elektrycznej. Oj, czas leci, a gra na razie toczy się w środku boiska...

„Beautiful Illusion” daje nadzieję, że coś z tej płyty dobrego jeszcze wyjdzie. Fajnie sobie to płynie, lekko, znów z bardzo ładnymi partiami gitary elektrycznej, ale potem wchodzi śpiew i... nagle robi się z tego dość banalna piosenka. John Payne niestety, ale -  ciągnie tą piosenkę w dół. Ładne podkłady, dość stonowane, nastrojowe granie – a on śpiewa w forsowny, ciężki sposób. Akcja zaczęła się ładnie ale potem... złe wykończenie i strzał w trybuny.

„For Our Love” to jeden z najjaśniejszych punktów płyty. Ładna, przyjemna piosenka, z bardzo fajnym fortepianem i duetem wokalnym Payne'a i Claire Veziny. Może jednak wyrównają? Niestety, bramkarz rywali popisuje się świetną interwencją. Ale sama akcja udana i dobra.

Tyle podstawowa część płyty, czyli wchodzimy w doliczony czas. Do płyty dołączono bowiem dwa bonusy. „Two AM” to miniatura na instrumenty klawiszowe, gitarę i śpiew Payne'a. Całkiem ładna, tyle że nic nowego do obrazu płyty nie wnosi i znów niespecjalnie zapada w pamięć. Podobnie jak zamykająca całość nowa wersja „Save Me” z debiutanckiej płyty Lisy. Dobra, dość tej chaotycznej kopaniny, gwizdek i kończymy.

Mimo uznanych nazwisk – jednak rozczarowanie. Brakuje zapadających w pamięć melodii i utworów, po przesłuchaniu całej płyty bardziej pamięta się ogólny klimat, nastrój całości, niż którąś konkretną kompozycję. Same partie instrumentalne są ładne, ale brakuje im indywidualizmu, brakuje zadziorności, brakuje mocy; przez cały czas trwania płyty ma się wrażenie, że już to wiele razy słyszeliśmy, i to w wyraźnie lepszych wersjach. W sumie – całkiem ładna płyta, ale to na pewno nie world class. Na tą chwilę druga liga, i to zdecydowanie środkowe rejony tabeli.
 

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.