ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Turnau, Grzegorz ─ Historia jednej podróży w serwisie ArtRock.pl

Turnau, Grzegorz — Historia jednej podróży

 
wydawnictwo: EMI Records Ltd 2006
 
1.Nie wiem o trawie [3:03]/ 2. Wędrówka [4:30]/3. Twoja postać [4:10]/4. Będziesz moją panią [ 2:51]/ 5. Gaj [2:55]/ 6. Historia jednej podróży [3:00]/7. Motorek [3:47]/8. Gdziekolwiek [3:39]/9. Świat w obłokach [4:09]/10.Lanckorona [4:29]/11.Korowód [4:02]/ 12. Zadymka [3:25]/13. Skąd przychodzimy, kim jesteśmy, dokąd idziemy [4:43]/ 14. Chodźmy [2:11]
 
Całkowity czas: 50:58
skład:
Maciej Adamkiewicz –loopy/ Sławek Berny- instrumenty perkusyjne/ Michał Dąbrówka – perkusja/ Michał Jurkiewicz – keyboard, altówka, fortepian/ Jacek Królik – gitary/ Robert Kubiszyn – gitara basowa, kontrabas/ Leszek Szczerba- saksofon/ Grzegorz Turnau – ocal, rhodes piano, fortepian, keyboard, akordeon. Gościnnie wystąpili: Anna Maria Jopek – Gaj/ Wojciech Mann – Historia jednej podróży/Jan Kanty Pawluśkiewicz – Motorek & Zadymka/Chór w składzie: Mariola Gruza, Gabriela Klimiec, Małgorzata Markowska, Waleria Skiba, Agnieszka Chorążak, Joanna Gwiazdowska, Agnieszka Konieczna, Natalia Sopata, Sylwia Szczerba, Paweł Duchowski, Grzegorz Sieradzki, Stanisław Drążkowski, Bartek Pollak/Zespół smyczkowy w składzie: Anna Górecka, Aleksandra Hencel, Marcin Klejdysz - skrzypce/ Michał Jurkiewicz - altówka, Michał Świstak – wiolonczela
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 3
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 1
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 1
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 5
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 15
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 5
Arcydzieło.
› 2

Łącznie 32, ocena: Dobry, zasługujący na uwagę album.
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
12.12.2006
(Gość)

Turnau, Grzegorz — Historia jednej podróży

Późna, grudniowa noc. Zapalam papierosa. Nikotynowy dym miesza się z zimnym ostrym powietrzem. Za przeszkloną werandą sypie śnieg. Spowija gęstą poduchą senne, wyludnione i smutne Bemowo. Wszyscy pochowali się w swoich dziuplach, maleńkich królestwach, bezpiecznej formie czterech ścian. Patrzę sobie na spadające z nieba wirujące płaty, płatki, płateczki śniegu. Chwytam w dłoń maleńkie śnieżynki. Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg, zasypuje śnieżnemi płatkami sennemi. To już prawie święta. Prawie. Niestety nie udzieliła mi się przedświąteczna gorączka, czuję się lekko stłamszona i zdegustowana. Ot, humanistka przyglądająca się z socjologicznym zacięciem owczemu pędowi za...Z niesmakiem i politowaniem patrzę na kłębiące się w centrach handlowych tłumy, poszukujące prezentów, z uporem konkwistadorów zdobywające kolejne półki z napisem „promocja”. Tłumy pędzące donikąd. Stojące w korkach, wdychające zapach spalin, tkwiący w kolejce do kasy z tym samym zestawem perfum, modną książką i najnowszą płytą Piotra Rubika. Skąd przychodzimy, kim jesteśmy, dokąd idziemy? Przecież my wiemy, że nie bardzo pasujemy. Do takich pytań i do braku odpowiedzi.

Grzegorz Turnau podzielił się ze słuchaczami swoją fascynacją. Marek Grechuta, to jak stwierdził Turnau, nie tylko młodzieńcze zainteresowanie. Grechuta dla Turnaua stał się kimś w rodzaju muzycznego przewodnika. Grzegorz pracował nad Historią jednej podróży przez ponad połowę 2006 roku. Tak się nieszczęśliwie złożyło, że album miał premierę po śmierci Marka Grechuty. Ale nie jest to moim zdaniem cyniczne wykorzystanie „chwilowej mody na Grechutę” (w sumie wolałabym by ta moda trwała nieustająco). Nie z takim zachowaniem kojarzony jest Grzegorz Turnau. Historia jednej podróży to ciekawe potraktowanie utworów Grechuty. Istotną sprawą jest to, że Turnau nie połakomił się na najbardziej znane „hity” Pana Marka. Na warsztat trafiły również mniej znane utwory. I bardzo dobrze. Po kilkukrotnych, nierzadko nocnych odsłuchach, nasunęło mi się kilka refleksji na temat.

Historia jednej podróży to znakomita produkcja, podana z taktem i klasą. Nie ukrywam, że Grzegorz Turnau ma w sobie olbrzymi ładunek muzycznej wrażliwości. Sięga poziomów niedostępnych dla innych. Partie fortepianu są po prostu urokliwe i wielkiej klasy. Wokalnie – Turnau bije niejednego interpretatora tak zwanej piosenki aktorskiej. Wiele ciepłych słów należy powiedzieć o towarzyszących Turnauowi muzykach. Świetne partie gitary Jacka Królika (Motorek w partiach gitary jest delikatnie progmetalowy), znakomita, jednorodna praca sekcji rytmicznej Michał Dąbrówka i Roberta Kubiszyn. Ciekawe, stylowe aranżacje poszczególnych utworów.

Zabrakło jednak na Historii pewnej podróży większego zdynamizowania utworów. Jest w większości wypadków nostalgicznie, bardzo smutno i trochę bez wyrazu. Mogę tylko się domyślać, że fani twórczości marka Grechuty będą z faktu „podejścia na klęczkach” bardzo zadowoleni. Nie ma w przypadku tego albumu maleńczukowego szargania świętości. Troszkę zabrakło mi tego bardziej odważnego, rockowego pazura (wspomniany Motorek i Korowód to zaledwie kilka ostrzejszych akordów). Słychać na albumie trochę metheny`owych dźwięków, troszkę jazzrockowej gitary. W utworach, w których pojawiają się goście (Anna Maria Jopek czy Wojciech Mann) robi się ciekawiej. Aczkolwiek to tylko chwile. Cały paradoks tego albumu polega na tym, że od 9 października nie ma co liczyć na Mistrzowskie interpretacje. I nawet ta, więcej niż dobra, płyta Grzegorza Turnaua tej pustki po Grechucie nie zastąpi.

Zamykam oczy. Powoli wdycham w siebie nikotynowy dym. Otulona w gruby pled myślę o wydarzeniach ostatnich 12 miesięcy. Powoli przychodzi czas na podsumowania. Jaki był ten rok? Słodki, upajający sukcesem i zawodowym prestiżem. Żyjesz i jesteś meteorem, lata całe tętni ciepła krew. Jesteś system mechanicznie doskonały. Rok 2006 to cierpka gorycz uczuciowej porażki. Słyszę czuły szept obietnic: będę z Tobą tańczyć, bajki opowiadać. Słońce z pomarańczy w twoje ręce składać. Czuję słony smak łez pożegnania: miła moja trudno z miłości się podnieść, a jeszcze ciężej od złych nowin. Nie ma się czego bać, to tylko księżyc idzie srebrne chusty prać. I jeszcze kilka brzozowych krzyży niedaleko od szosy. Wspominam tych, których już obok mnie nie ma. Myślę o niewypowiedzianych słowach, niewykonanych gestach i czynach. I tej szalonej myśli zatrzymania czasu. Zatrzymuję się w myślach nad młodymi niegdyś artystami, szaleńcami lśniącymi jak diamenty. Na zawsze z nami pozostaną. W melodiach, słowach, zapisach koncertów, fotografiach. Gdziekolwiek będziesz, cokolwiek się stanie. Będą miejsca w książkach i miejsca przy stole.

Pozostaje zatem pytanie: skąd przychodzimy? kim jesteśmy? dokąd idziemy? To dobre pytanie na zbliżający się 2007 rok.


 

Wykorzystano teksty Agnieszki Osieckiej, Marka Grechuty, Leszka Aleksandra Moczulskiego, Józefa Czechowicza.
 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.