ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Apple Pie ─ Crossroad w serwisie ArtRock.pl

Apple Pie — Crossroad

 
wydawnictwo: Mals 2007
 
1.The Beginning [a] Once Upon A Time [b] Overture (8:22)/, 2.Sunrise (9:17)/ 3.Crossroad (7:58)/4. Nothing (3:43),/5.Temptation (4:40)/6.Escape (10:31)/ 7.Still Got My Faith In You (4:02)/ 8.Solution (7:26)/9.Nothing Comes Everything (8:07)/10. The Final (12:24)
 
Całkowity czas: 76:30
skład:
Vartan Mkhitaryan - guitars and lead vocals/Oleg Sergeev - keyboards and backing vocals/Aleksey Bildin -bass, saxophone and backing vocals/Andrey Golodukhinon – drums/ Special guests- Alexander Mamontov- Trumpet/Peter Sychev- Background vocals/ Anna Sidorenko- All Female vocals/ Brass section in "Temptation" arranged by Constantine Markelov/ Drums programming in "Nothing" by Egor Yurkevich
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 1
Album jakich wiele, poprawny.
› 1
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 2
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 8
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 2
Arcydzieło.
› 4

Łącznie 18, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
14.04.2007
(Gość)

Apple Pie — Crossroad

Uwielbiam szarlotkę – zwłaszcza ciepłą, jeszcze z pieca. No i okraszoną gałką lodów waniliowych. I polaną odrobiną roztopionej gorzkiej czekolady. Pychota po prostu! Pychota.Nie jest to może za bardzo wysublimowany deser (w porównaniu do pana cotta czy tiramisu), ale za to przypominający odległe dzieciństwo, zapach sadu. I smakuje zawsze i wszędzie.

Once upon a time
When I was a child
Seemed like everything is going so fine
And I thought I was happy
But I was so blind

Ostatnio wpadają mi do rąk i odtwarzacza muzyczne dokonania zespołów zza naszej wschodniej granicy. Apple Pie – jest jednym z nich. Szczerze powiedziawszy – rośnie nam wielkomocarstwowa Rosja w obszarze rocka progresywnego. Tak – drodzy czytelnicy. Rosjanie mają niesamowity potencjał wykonawczy (przywołać należy takich artystów jak Siergiej Dudin, Little Tragedies, Dyonisos czy też uzbecki Fromuz). Dźwięki umieszczone na Crossroad nie są niczym nowym. Muzycy z Kurska nie eksplorują żadnych nowych muzycznych lądów, nie wyważają żadnych drzwi. Ktoś może nazwałby to wtórnością. Oczywiście album jest wtórny aż do bólu. Te dźwięki słyszeliśmy już kiedyś tam, przez kogoś zagrane (Spock’s Beard, Dream Theater, Liquid Tension Experiment). Ale jednak jest coś przyciągającego i bardzo frapującego w Crossroad. To pasja i radość grania. Muzycy (świetni) nagrali album tak pomiędzy swoimi zawodowymi obowiązkami (lekarz otolaryngolog, inżynier, muzyk w orkiestrze wojskowej). I co więcej, nagrali album ZNAKOMITY.

Po pierwsze: całość brzmi rewelacyjnie. Nie brzmi jak debiut ale jak wypieszczona amerykańska produkcja z budżetem za miliony baksów i z producentem gwiazdą. Naprawdę. Może zabrzmi to jak bluźnierstwo, ale nie spotkałam się w polskim poletku progresywnym z taką jakością produkcji i brzmienia.

Po drugie: nie słychać, że to Rosjanie. Teksty angielskie, śpiewane w języku Szekspira i w dodatku bez akcentu. (znajomy native speaker zapytał czy to Amerykanie). Szacunek po prostu. Taki chociażby (zupełnie niezły) Mechanical Poet odstrasza właśnie „norweskim” angielskim.

Po trzecie: umiejętności. Świetni muzycy – bez dwóch zdań. Technicznie muzyków Apple Pie można śmiało porównać z Dream Theater. Naprawdę. Wszyscy grają znakomicie, świetnie się przy okazji bawiąc. Nie ma odrabiania pańszczyzny, nic nie dzieję się na siłę. Muzyka po prostu płynie. Radość grania aż wysadza głośniki. Muzycznie i technicznie mamy tu konglomerat ciekawych akustycznych i elektrycznych gitar (znakomite sola gitarowe), świetnych klawiszowych pasaży, perkusyjno-basowych wycieczek. Jest oczywiście kobiecy wokal i saksofon. Wokalista i gitarzysta zespołu, Vartan Mkhitaryan, posiada fajną, bardzo przyjemną barwę głosu (coś pomiędzy Nealem Morsem a Rayem Wilsonem). Śpiewa na luzie, nie sili się na kiczowatą ekspresję. Po prostu znakomicie się tego materiału słucha. Jest taki pogodny, tryskający energią i po prostu bezpretensjonalny. Może dlatego, że nie ma tego wszechobecnego w rocku (metalu) progresywnym zadęcia i patosu. Crossroad to frapujące collage drimowych brzmień (dużo analogii do Scenes oraz ToT w cięższych momentach), z odjazdami a’la Steve Vai, pieprzną nutą starego dobrego hard rocka i od czasu do czasu funky (serio!!!). I co najważniejsze ci panowie potrafią komponować! Nie ma czasu na nudę. Dźwięki, motywy, akcenty zmieniają się jak w kalejdoskopie. Nie jest to bezuczuciowy instrumentalny onanizm. Naprawdę. Można grać szybko ale po co? Rosjanie grają świetnie technicznie, ale za tym idzie jeszcze pomysł na muzykę. O to przecież chodzi. Niektórzy z tych wielkich chyba o tej zasadzie zapomnieli.

Po czwarte: Spock’s Beard. Po pierwszym przesłuchaniu powiedziałam sobie tak: zarówno Neal Morse, jak i Spock’s Beard NAPRAWDĘ NUDZĄ I NIESTETY NIE MAJĄ MUZYCZNIE NIC DO POWIEDZENIA. Smutna to prawda. Rosjanie przejęli pałeczkę!

Tyle. Zdecydowanie polecam! Dzięki MALS!
 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.