ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Taylor's Universe ─ Certain Undiscoveries w serwisie ArtRock.pl

Taylor's Universe — Certain Undiscoveries

 
wydawnictwo: Mals 2006
 
1. Mandrake - 05:06
2. Little Vic - 06:17
3. Nilfish - 04:06
4. Majesty 7 - 00:42
5. Majestaeten, Ministeren og Forsvarschefen - 07:16
6. Remember the Bill - 06:40
7. Ministry of Light - 03:32
8. Coming Soon - 00:47
9. Kelds Far - 04:35
10. Variations on a Theme by D.S. - 03:39
11. A Beautiful Garden with a Lot of Depressed Animals including Noise Sculpture - 08:51
 
Całkowity czas: 51:34
skład:
Karsten Vogel: soprano, alto & tenor sax, bass clarinet/ Robin Taylor: guitars, grand piano, hammond organ, stringman, harmonium, synthesizers, portasound, glockenspiel, percussion, tapes, treatments etc./ Rasmus Grosell: drums
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
06.09.2007
(Recenzent)

Taylor's Universe — Certain Undiscoveries

 

 Drugi odsłuch

 A co w tej muzyce jest takiego skomplikowanego?! Poprzednio musiałem być jakiś mało kontaktowy, że się nad tym męczyłem. No cóż, każda płyta ma swój dzień. Recenzent też. Gorzej, jeśli są to dwa różne dni.

Pierwszy odsłuch

Zwykle do każdej płyty podchodzę tak samo. Angażuję w proces poznawczy określoną ilość komórek mózgowych i zwykle starcza. Czasami bywa gorzej, kiedy przyswajany materiał wymaga niestandardowego podejścia. Zazwyczaj zabiera trochę czasu przestrojenie się na wyższy poziom. W przypadku Taylor’s Universe zabrakło mi to pięć utworów, podczas których strasznie się męczyłem, walcząc przy okazji z pokusą walnięcia tą płytą w kąt. Jednak jestem twardym i zaprawionym w bojach recenzentem i nie takie rzeczy przetrwałem. Ale to nie tak. Inaczej słucha się czegoś , przy czym ma się ochotę wyć z żałości za straconym na zapoznawanie się z tym badziewiem czasem, a inaczej czegoś takiego, co po prostu nie wchodzi. A kuźwa powinno, bo coś ci mówi, ze warto. I też “Certain Undiscoveries” jest rzeczą wymagającą i na przyswojenie materiału trzeba trochę wysiłku i skupienia. Nie lubię przebijać się przez takie płyty, bo lubię mieć podane wszystko na talerzu. Zwykle w dziewięciu na dziesięć przypadków tak jest. Tyle, ze to był ten dziesiąty. Ale warto było się trochę pomęczyć, bo muzyka tego zespołu jest bardzo ciekawa.

W skrócie można to określić - kraut, jazz i VDGG . I przykopać słuchaczowi lubią, i potrafią być omalże liryczni – “Little Vic”. Czasami grają zaskakująco melodyjnie, a czasami są to podróże przez obszary muzycznej nieciągłości, jak w “A Beautiful Garden with a Lot of Depressed Animals including Noise Sculpture” (ha – czy ten tytuł czegoś nam nie przypomina...). Raczej dla zwolenników klasycznych progresywnych brzmień z początku lat siedemdziesiątych. Im to się na pewno spodoba. Oho, już widzę , jak się Tarkusowi oczka zaświeciły :) . Oczywiście – inspiracje Taylor’s Universe kończą się na ... powiedzmy 1973 roku i ani na milimetr nie sięgają dalej. Coś jak Gargamel. Jak stare klocki ułożyć na nowo. Co jeszcze można powiedzieć o tej płycie – dużo dźwięków, różnych dźwięków i nie ma prawa się to znudzić. Nie przesadzajmy, nie dorównuje to oczywiście klasycznym płytom z tego złotego okresu rocka progresywnego, chociaż niewątpliwie bardzo się starają, żeby dogonić swoich idoli. Zdarzają się im jednak miejscami dość banalne rozwiązania melodyczne, troszkę obniżające wartość płyty. Na szczęście nie ma ich za dużo i całość trzeba ocenić naprawdę wysoko. Wśród współczesnych zespołów sceny progresywnej zdecydowanie się Taylor’s Universe wyróżnia – na pewno formą, bo nikt tak już nie gra, po drugie wyobraźnią i inwencją. Żeby zapuszczać się w takie muzyczne rewiry i tam nie zabłądzić, trzeba sobą jednak coś reprezentować.

Kolejne odsłuchy

Pierwszy odsłuch to była porażka. Słuchając tej płyty po raz kolejny, zastanawiam się dlaczego aż pięć utworów zabrało mi “dojrzewanie” do tej muzyki? Przecież podobnych rzeczy słucham od ponad dwudziestu lat. Przecież to był czwartek. Dyżur już zdążyłem odespać. Jak mogłem nie załapać się od razu na coś takiego uroczego jak “Old Vic”, dlaczego mi “Mandrake” od razu nie wpadło do ucha? Jak żaba blondynka – nic nie kumałem.

 

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.