ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Steamboat Switzerland ─ ac/dB [Hayden] w serwisie ArtRock.pl

Steamboat Switzerland — ac/dB [Hayden]

 
wydawnictwo: GROB Records 2001
dystrybucja: GROB Records
 
01. AC 1 [10:33]
02. DB I [04:59]
03. AC 2 [00:37]
04. DB II [02:34]
05. AC 3 [01:42]
06. DB III [03:25]
07. AC 4 [05:46]
08. DB IV [06:14]
09. AC 5 [08:01]
10. DB V [03:43]
11. AC 6 [01:45]
12. DB VI [03:07]
13. DB VII [04:01]
 
Całkowity czas: 56:47
skład:
Dominik Blum - Hammond Organ, Piano, Analogue Electronics; Marino Pliakas - E-Bass, Acoustic Guitar, Electronics; Lucas Niggli – Drums
 
Brak ocen czytelników. Możesz być pierwszym!
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Brak głosów.
 
 
Ocena: 8+ Absolutnie wspaniały i porywający album.
13.09.2007
(Recenzent)

Steamboat Switzerland — ac/dB [Hayden]

Opisywane poniżej album jest drugim/trzecim albumem szwajcarskiej formacji którą na podstawie prezentowanej muzyki najłatwiej określić jako hammond-metal-avant-jazz-core trio. Wiem, wiem, pomyślicie: co on pisze? 2/3? HMAJCT? Co to jest? Spieszę z wyjaśnieniem.

 
 

2/3 [drugim/trzecim] ponieważ w tym samym momencie ukazał się album Budapest. Oba ukazały dwa lata po debiutanckim Live CD. Oba są integralną, monolityczną częścią jednej całości (podobnie jak Damnation i Deliverance formacji Opeth). O ile Budapest jest zapisem improwizowanych koncertów z roku 1999, na których prezentowane były kompozycje z kręgów noise i progrocka, o tyle ac/dB [Hayden] składa się z dwóch wymieszanych ze sobą elementów. Pierwszy to kompozycje ac - (od ac 1 do ac 6) autorstwa trójki fenomenalnych członków zespołu. Drugi to kompozycje dB – (od dB I do dB VII) skomponowane przez angielskiego kompozytora Sam’a Hayden’a, napisane specjalnie dla zespołu. ac są alternatywą wobec dB lecz, dzięki przełożeniu ich na przemiennie otrzymaliśmy smakowity tort, godzien pozycji tortu weselnego.

 

Hammond-Metal-Avant-Jazz-Core Trio. Z trio jest najprościej, bo jest ich trzech. Co do reszty… Muzyka prezentowana przez zespół to najwyższej klasy improwizowany jazz, zbudowany na awangardowych i arytmicznych podstawach, doprawiony mocno rozregulowanymi organami Hammonda, rozbudowaną, miażdżącą perkusją i gitarą basową, która w niczym nie przypomina instrumentu określanego tym mianem. Do tego dochodzi mnóstwo elektroniki z kręgów NOISE MUSIC, trochę analogów i fenomenalnie wyglądające podczas koncertów partytury (średnio długości ośmiu-dziesięciu standardowych zapisów nutowych) ze wskazówkami co muzycy mają zamiar zagrać.

 

Na albumie znajdziemy więc bardzo dużo Hammondów wcale nie stanowiących tylko podkładu; perkusję serwującą czasem rytmiczny jazzowy podkład, kiedy indziej hardcore’ową burzę dźwięków (zbliżoną czasami do dokonań Alboth), gdzie każdy wydaje się być z innego świata; elektronikę bliską fanom zarówno Pink Floyd (oczywiście z początkowego okresu), Legendary Pink Dots jak i Das Digitale Vertrauen. Już rozpoczynający i zarazem najdłuższy na płycie ac 1, pozbawia nas złudzeń co do charakteru tej płyty. Początek jak na opisywanym niedawno Tsurubami, gdzie wita na s ściana dźwięku, która po pewnym czasie zamienia się w hybrydę Ummy-Gummy i Phaedry. Kolejne kompozycje ac utrzymane są w podobnym tonie - interesujące podkłady organowe, dużo psychodelicznych kombinacji oraz tzw. „dutch minimalism”, zaś dB jak przystało na alternatywę przede wszystkim free-jazzowe przejścia perkusyjne, basowa gitara basowa i elektronika.

 

Ale zapomnijcie o kopiowaniu, czy naśladownictwie. Nie jest to potrzebne, nie miałoby to zresztą większego sensu. Przy tym albumie rozbudowane i powalające na kolana partie kochanego również przeze mnie Dream Theater wydają się płaskie i z poziomu najwyżej podstawowej szkoły muzycznej (bez urazy dla fanów, bo sam nim jestem). Mimo przemieszania kompozycji całość jest niezwykle spójna – w odniesieniu do spójności prezentowanej przez Dominika Bluma. Ciekawym jest zabieg wyodrębnienia tych dwóch części i odsłuchania ich osobno – niespodzianka gwarantowana.

 

 

Doskonała jakość wydania płyty oraz mnóstwo ciężkiej pracy bardzo dobrego inżyniera dźwięku. Słyszymy bardzo dobrze każdy fragment albumu, każdy dźwięk, tonację czy bit. Choć czasem przydała by się nie para, ale czwórka lub nawet szóstka uszu.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.