ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Skullflower ─ IIIrd Gatekeeper [Re-Issue] w serwisie ArtRock.pl

Skullflower — IIIrd Gatekeeper [Re-Issue]

 
wydawnictwo: Crucial Blast Record 2007
dystrybucja: Crucial Blast Record
 
01. Can You Feel It? [06:38]/ 02. Black Rabbit [04:12]/ 03. Larks Tongues [04:30]/ 04. Center Puss [06:10]/ 05. Saturnalia [07:37]/ 06. Rotten Sun [07:00]/ 07. Vanadis [06:34]/ 08. Godzilla [11:11]/ 09. Spoiler [08:54]
 
Całkowity czas: 68:43
skład:
Matthew Bower - guitar; Stuart Dennison - drums, vocal; Anthony di Franco - bass
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 1
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 0
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 1
Arcydzieło.
› 2

Łącznie 4, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
17.02.2008
(Recenzent)

Skullflower — IIIrd Gatekeeper [Re-Issue]

Nieduża, ale coraz bardziej rozpoznawalna na naszym kontynencie, amerykańska wytwórnia Crucial Blast (współpracująca w Polsce z niezależnym labelem Foreshadow) wydała w listopadzie ubiegłego roku, wznowienie alternatywnego albumu IIIrd Gatekeeper, formacji Skullflower. Album pierwotnie powstał w 1992 roku, zaś w skład zespołu wchodzili: Matthew Bower (gitary), Stuart Dennison (perkusja i głosy) oraz Anthony DiFranco (bas). Album został wydany z dodatkowymi opisami, przy zachowaniu oryginalnej okładki, zaś masteringu podjął się Scott Hull (Visceral Sound). Album jest pięknie wydany, w czarno-białej rokładanej okładce typu Replica-Vinyl, z kilkoma dodatkami. Kolekcjonerska gratka.

Album pierwotnie został wydany przez HeadDirt, któremu przewodził Justin Broadrick (Godflesh, Jesu, Final). Pewne elementy jego twórczości, czy też raczej wpływ na twórczość Skullflower, przebrzmiewają gdzieś na tym albumie. Cały album to dość garażowa muzyka. Ciężka, mroczna i brudna. Spokojne, wolne – lekko doomowe – brzmienie, z dużą dawką psychodelicznej rozpaczy. Pojawiają się fragmenty noise, a także industrialu. Dużo tu przesterowanych gitar, dużo szumów i zupełnie amatorsko brzmiących początków i końców utworów. Odnoszę wrażenie, że o ile muzycy wymyślili coś na sam utwór, o tyle nie potrafili żadnego z nich zacząć i skończyć jak należy – jakieś to jest podobne i bezosobowe. Niemniej jednak po przesłuchaniu pierwszego Can You Feel It? Z ciekawością zasłuchujemy się w następnym. Black Rabbit spodobał mi się okropnie, niezbyt długa, ale rozciągnięta, psychodeliczna kompozycja, z monotonnym przesterowanym „gitarowaniem”, które jest tutaj najważniejsze.

Larks Tongues – czy tytuł może się z kojarzyć z Karmazynowymi Królami Psychodelii? Zdecydowanie tak, i to nie tylko tytuł, ale tez sama kompozycja. Mocne uderzenia bębnów, i nisko osadzone gitary oraz monotonny, stały bas. Nagle pojawia się ściana dźwięków, duże natężenie decybeli, anarchia, chaos i po chwili wyciszenie. Ciekawie zrobione. Center Puss przypomina mi bardziej Joy Division. Jest w tym utworze pewien niepokój, dodatkowo wzmacniany przyspieszającym rytmem. Zataczamy kręgi w otchłani, która wsysa nas coraz bardziej i bardziej. Patent dobrze znany z Yellow Hedgerow Dreamscape. Tutaj jednak po zakończeniu motywu i wyciszeniu, wracamy do punktu wyjścia i wirujemy w otchłani, choć tym razem w druga stronę.

Saturnalia mają w sobie coś z kosmiczności, lecz na całe szczęście nic z Juwenaliów. Tych ostatnich zresztą nienawidzę. Tak sobie wyobraziłem, że muzyka dobrze by opisywała spacer po gwiezdnym deptaku, otaczającym równik Saturna. Piękne kolory, miriady gwiazd i samotność. Samotność jedynego człowieka na tym deptaku. Rotten Sun, ten sam jak w innych utworach psychodeliczny początek. Morderczy dronujący rytm, powracający pętlami. Jest tu coś z deathmetalowego jestestwa. Mroczniejsze to i cięższe niż poprzednie kompozycje. Drugi, dłuższy utwór na płycie i drugi mój ulubiony. Vanadis to wiodące perkusje, trochę przesterowanej gitary, nutka basu, – ale przede wszystkim zalewająca nas perkusyjna fala. Godzilla wyszedł tym razem nie z oceanu, a z posępnej, mrocznej, owianej mrożącym wiatrem pustyni. Jego zawodzenie jest dla niego normalne, tak śpiewał wtórując rozpasanym wiatrom. Nauczył się też przedziwnie tańczyć w rytm trzeszczących skał. Tak tez monotonnie, ciężko i długo (ponad dziesięć minut), ale rytmicznie tańczy podczas naszego spotkania. Wydaje się, że jest niegroźny, w pewnym momencie tylko mocniej ryknął i zniknął. Pozostał po nim tylko zimny wiatr.

Kończący album Spoiler jest ukoronowaniem posępnej, garażowej podróży, jaką zaserwował nam Skullflower. Dużo psychodelii, posępnych pasaży, dołującej perkusji i przedziwnych wiercących w mózgu i wnętrznościach zagrań gitary. Zdecydowanie muzyka jesienna, depresyjna. Ale z przyjemnością zachowam ją na letni okres, kiedy wszędzie będą rozbrzmiewały muzyczne letnie hity. Tak, to będzie prawdziwa przyjemność… już się nie mogę doczekać

Zdecydowanie polecam.
 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
Picture theme from Riiva with exclusive licence for ArtRock.pl
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.