ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Accademia Bizantina ─ A. Corelli: Violin Sonatas op. 5 SACD w serwisie ArtRock.pl

Accademia Bizantina — A. Corelli: Violin Sonatas op. 5 SACD

 
wydawnictwo: Arts Music 2005
dystrybucja: Music Island
 
CD 1 Sonata da Chiesa No. 1 in Re maggiore 1. Grave-Adagio-Grave-Allegro-Adagio [3:51]
2. Allegro [2:21]
3. Allegro [0:54]
4. Adagio [3:09]
5. Allegro [1:28]
Sonata da Chiesa No. 2 in Si bemolle maggiore 6. Grave [2:59]
7. Allegro [2:00]
8. Vivace [1:13]
9. Adagio [2:39]
10. Vivace [1:13]
Sonata da Chiesa No. 3 in Do maggiore 11. Adagio [2:51]
12. Allegro [1:57]
13. Adagio [3:35]
14. Allegro [0:59]
15. Allegro [2:16] Sonata da Chiesa No. 4 in Fa maggiore 16. Adagio [2:07]
17. Allegro [2:20]
18. Vivace [1:05]
19. Adagio [2:27]
20. Allegro [2:13] Sonata da Chiesa No. 5 in sol minore 21. Adagio [3:06]
22. Vivace [1:58]
23. Adagio [2:23]
24. Vivace [1:35]
25. Giga: Allegro [1:26] Sonata da Chiesa No. 6 in La maggiore 26. Grave [3:16]
27. Allegro-Adagio [2:07]
28. Allegro [0:55]
29. Adagio [2:17]
30. Allegro [2:08] CD2 Sonata da Camera No. 7 in re minore 1. Preludio (Vivace) [1:56]
2. Corrente (Allegro) [2:36]
3. Sarabanda (Largo) [2:01]
4. Giga (Allegro) [1:58] Sonata da Camera No. 8 in mi minore 5. Preludio (Largo) [4:43]
6. Allemanda (Allegro) [2:00]
7. Sarabanda (Largo) [2:39]
8. Giga (Allegro) [1:45] Sonata da Camera No. 9 in La maggiore 9. Preludio (Largo)[4:56]
10. Giga (Allegro) [2:45]
11. Adagio [0:39]
12. Tempo di Gavotta (Allegro) [2:50] Sonata da Camera No. 10 in Fa maggiore 13. Preludio (Adagio) [2:15]
14. Allemanda (Allegro) [2:13]
15. Sarabanda (Largo) [1:58]
16. Gavotta (Allegro) [0:38]
17. Giga (Allegro) [1:59] Sonata da Camera No. 11 in Mi maggiore 18. Preludio (Adagio) [1:53]
19. Allegro [2:29]
20. Adagio [0:38]
21. Vivace [2:14]
22. Gavotta (Allegro) [0:31] Sonata da Camera No. 12 in re minore 'Follia' 23. Tema-Variazione I (Adagio) [1:24]
24. Variazione 2-7 (Allegro) [2:01]
25. Variazione 8 (Adagio) [0:43]
26. Variazione 9-10 (Vivace-Allegro) [0:35]
27. Variazione 11-13 (Andante-Allegro) [1:17]
28. Variazione 14-15 (Adagio) [1:50]
29. Variazione 16-18 (Allegro) [1:04]
30. Variazione 19-22 (Adagio-Allegro) [2:12]
 
Całkowity czas: 126:14
skład:
Accademia Bizantina / Ottavio Dantone – conductor / Stefano Montanari – violin
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 1
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 0
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 0
Arcydzieło.
› 4

Łącznie 5, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Ocena: 8++ Arcydzieło.
09.03.2009
(Recenzent)

Accademia Bizantina — A. Corelli: Violin Sonatas op. 5 SACD

Czy jest miejsce w tym serwisie na taką Muzykę? Chciałem zacząć tę recenzję jakąś zgryźliwą uwagą na temat zrecenzowanej na artrock.pl płyty grupy Feel tudzież innego Rubika, ale ostatecznie w ramach realizacji hasła „wolność rządzi” trzeba zaakceptować wybory, których dokonują słuchacze i skoro Feel został najlepiej sprzedającym się produktem muzycznym w Empiku, to nie ma co rozdzierać szat i ogłaszać końca świata. W ramach odmiany proponuję wszystkim poszukującym nowych wrażeń spojrzenie i zasłuchanie się w sonatach skrzypcowych Corellego. Żeby jednak niniejszy tekst nie był zupełnie z innej planety, sugeruję, byśmy owym sonatom kościelnym (spokojnie, spokojnie, wyjaśnię znaczenie tego terminu niżej) przysłuchali się delikatnie poprzez pryzmat współczesnych dokonań … rockowych gitarzystów. Poczynając od naszych ulubionych Stevów: Hacketta i Rothery’ego, a na Satrianim i Vaiu kończąc. Co łączy tych ludzi z autorem recenzowanej muzyki? O tym kilka wersów niżej.

Co się zaś tyczy Arcangelo Corellego, (aby z lekka uzasadnić powiązanie barokowej muzyki ze światem współczesnym), mimo, że genialny Włoch zabiera nas swoimi sonatami w czasy przed-hippiesowskie, to gdyby się zastanowić nad pewnymi ogólnie przyjętymi definicjami, wygląda na to, że wcale niedaleko od hołubionej przez nas muzyki do siedemnastowiecznych dźwięków, z takim pietyzmem wyczarowanym obecnie przez orkiestrę Accademia Bizantina. Arcangelo Corelli jako przedstawiciel baroku w muzyce, posiadał wszelkie cechy, które dziś pozwoliłyby go umieścić w Hall of Fame współczesnej muzyki. Wiem, trochę może przesadzam w porównaniach, ale dla przypomnienia parę słów o tym czym był barok. Nie będę się tu silił na przytaczanie rozległych i skomplikowanych definicji – zacytuję za wikipedią:

 

Barok (z por. barocco – "perła o nieregularnym kształcie", lub z fr. baroque – "bogactwo ozdób") – główny kierunek w kulturze środkowo i zachodnioeuropejskiej, którego trwanie datuje się na zakres czasowy: od końca XVI wieku do XVIII wieku. Barok obejmował wszystkie przejawy działalności literackiej i artystycznej, a także filozofię i architekturę. U jego podstaw leżał sprzeciw wobec renesansowego klasycyzmu, głęboka religijność, mistycyzm i egzystencjalny niepokój. W epoce zwanej barokiem wykształciły się dwa zasadnicze nurty myślowe: racjonalizm, który zakładał, że mądrość uzyskać można jedynie dzięki potędze umysłu oraz empiryzm, którego z kolei założeniem było poznawanie świata dzięki zmysłom, doświadczeniu, umysł odgrywał tutaj mniejsze znaczenie.”

Wystarczy z tak napisanej definicji usunąć 2 – 3 słowa lub też zastąpić np. „głęboką religijność” stwierdzeniem „skrajny pacyfizm” a sformułowanie „renesansowy klasycyzm” zamienić na „sprzeciw wobec świata dorosłych” i właściwie cała reszta idealnie opisuje rzeczywistość oddaloną od siebie o ponad 300 lat. Jednak ja nie o zbieżności terminów chciałem tu skreślić parę słów, a o muzyce, której już od pierwszego słuchania trudno się oprzeć.

Corelli to znakomity kompozytor i równie dobry (przynajmniej jeśli wierzyć źródłom pisanym) skrzypek. Do perfekcji doprowadził formę skrzypcowych sonat triowych, które zachwycają bogactwem melodii i zdobiących je ornamentów. Jako skrzypek wypracował niesamowitą formę dla współczesnej mu szkoły gry na skrzypcach, stawiając na długie modulowane partie solowe skrzypiec. Korzystając z kontrapunktu budował melodię na zasadzie tematu głównego i odpowiedzi nań przez drugiego muzyka, dzięki czemu dzieło zyskiwało na melodyjności i liryczności. Dlatego partie solowe są długie, melodyjne, a muzyka wije się między obrazami kreowanymi przez orkiestrę niczym Dunajec wśród pienińskich szczytów. To zasługa perfekcyjnie używanego przez Corellego w grze na skrzypcach legato. Partie powstałe w ten sposób brzmią bez zbędnych przerw i pozbawione są swego rodzaju szarpania. Źródła podają, że Corelli grając na skrzypcach używał przedłużonego smyczka ze specjalną żabką, umożliwiającą regulowanie napięcia włosia w tymże smyczku. Czy to zatem przypadek, że nasi współcześni mistrzowie gitary w podobny sposób próbują modulować brzmienie ich instrumentu za pomocą tremolo lub popularnej „kaczki”? Okazuje się, że to nic nowego. Zresztą nie tylko techniczne nowinki mają tu znaczenie. Sam sposób gry na instrumencie, budowania nastroju nieobcy jest wspomnianym przeze mnie współczesnym nam gitarzystom. Przecież i dziś ckliwie wzdychamy do nagrań rockowych, w których-to co rusz pojawiają się długie, melodyjne solówki, tyle, że tym razem grane w opozycji do instrumentów klawiszowych (vide Firth Of Fifth Genesis), a częste zmiany tempa tylko potęgują wrażenie budowy utworu w oparciu o sonatową strukturę kompozycji.

Wyjaśnienia wymaga wspomniany przeze mnie termin „sonaty kościelne”. Sonata da chiesa po włosku to właśnie sonata kościelna. Początkowo była to muzyka komponowana do wykorzystywania w obrzędach religijnych, jednakże z czasem pojęcie to pozostało i nabrało zupełnie odmiennego znaczenia. Sonaty kościelne Corellego z opusu 5 to już zdecydowanie świecka muzyka, na dodatek zmodyfikowana pod względem pierwotnej formy. Zamiast klasycznych 4 części (struktura poszczególnych części charakteryzowała się układem „wolna/szybka/wolna/szybka”) pojawia się w nich dodatkowa część, najczęściej grana w tempie grave. U Corellego ten dodatkowych fragment grany zazwyczaj jest na początku sonaty. Idealny przykład to pierwsza z 12 omawianych w niniejszej recenzji sonat. 

Wykorzystałem przy pisaniu tego tekstu album wydany przez niemiecką wytwórnię Arts Music. Orkiestra Accademia Bizantina pod dyrekcją Ottavio Dantone, pierwsze skrzypce Stefano Montanari. Nośnik SACD brzmiący tak rewelacyjnie głęboko i lirycznie, aż przechodzą dreszcze. Muzyka snuje się delikatnymi muśnięciami skrzypiec, spomiędzy tych urokliwych nut przebijają się ckliwe, a momentami patetyczne dźwięki klawesynu. Lekkość, z jaką Ottavio Dantone prowadzi orkiestrę idealnie współgra z długimi, pełnymi gracji partiami granymi przez Montanariego. Już sam początek płyty wstrząsa słuchaczem natłokiem wielu, pojawiających się nagle nut, z których każda zna swoje miejsce i składa się na obraz całości, tak bardzo potrafiący zachwycić słuchacza.

Brzmienie płyty oczarowuje. Zespół gra porywająco. Skrzypce Montanariego zapierają dech. Czegóż więcej trzeba? Arcydzieło. Ciekawe, czy posłuchacie…
 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.