ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu American Dollar, The ─ Atlas w serwisie ArtRock.pl

American Dollar, The — Atlas

 
wydawnictwo: Yesh Music 2010
 
1. A Few Words [04:33]
2. Age Of Wander [04:52]
3. Fade In Out [04:45]
4. Shadows [04:03]
5. Oil And Water [02:50]
6. Circuits [04:20]
7. Red Lester [04:10]
8. Clones [02:59]
9. Equinox [05:42]
10. Second Sight [03:27]
11. Frontier Melt [04:37]
12. Flood [03:30]
13. Escapist [04:47]
 
Całkowity czas: 54:25
skład:
John Emanuele – bębny, klawisze, bas, gitara / Richard Cupolo – elektronika, klawisze, gitara
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
26.03.2010
(Gość)

American Dollar, The — Atlas

W ciągu niecałego roku The American Dollar nagrał zarówno płytę mogącą śmiało startować do tytułu najnudniejszego krążka świata, jak i jeden z lepszych albumów, jeśli nie najlepszy, w swojej dotychczasowej karierze.

Pojęcia zielonego nie mam, skąd taka nagła zmiana. Cóż, być może wynika to po prostu z chęci spróbowania sił z czystym ambientem, czego wyrazem był arcynudny „Ambient One” – płyta tak mało charakterystyczna, że nawet sam już nie pamiętam, co na niej dokładnie było. Chłopcy poszli jednak po rozum do głowy i stwierdzili, bardzo zresztą słusznie, że zdecydowanie lepiej wychodzi im mieszanie post-rocka z elektroniką.

Tegoroczna „Atlas” to jednak album różniący się od poprzednich dokonań duetu, choć teoretycznie jest to znów hybryda tych samych stylów muzycznych w bardzo zbliżonych proporcjach. Zatem, w czym tkwią te różnice? Przede wszystkim w bardzo fajnym podejściu do partii gitary. Instrument ten brzmi inaczej niż na poprzednich płytach – bardzo przestrzennie, ciepło, a przede wszystkim bardziej wyraziście. Słuchając wcześniejszych dokonań The American Dollar miałem czasem wrażenie, że gitara ginie gdzieś między klawiszowymi plamami i zabawami z elektroniką. Na „Atlas” jest ona bardziej wyeksponowana i jeśli występuje – a nie znajdziemy jej w każdym utworze – bez wątpienia nadaje muzyce uroczego, choć mocno nostalgicznego klimatu, a w „Oil And Water” nadano jej nawet nieco ostrzejszy, rockowy wydźwięk. Kolejna sprawa to podejście do elektroniki – teraz to raczej tło, mniej tutaj hałaśliwych zgrzytów czy generowanych bitów, dzięki czemu muzyka brzmi naturalniej i bardziej emocjonalnie. Zachowano też te elementy, za które cenię The American Dollar – umiejętnie wkomponowane partie klawiszy, duży udział bębnów oraz przestrzenne i głębokie brzmienie. Mówiąc krótko, Amerykanie postawili na sprawdzoną recepturę, aczkolwiek zmieniając parę szczegółów, nadali całości innego smaku, jeszcze bardziej nostalgicznego i tym razem chyba również smutnego. To chyba właśnie dzięki temu tak dobrze słucha się „Atlas” w samotności, najlepiej wieczorem, gdy nic nie rozprasza naszej uwagi. To jedna z tych płyt, która nie narzuca niczego, a wymaga jedynie chwili zwolnienia. Ciężko powiedzieć, aby „Altas” zaskakiwał czymkolwiek. Nie wybucha, nie wścieka się, nie gra na skrajnych ludzkich emocjach, od początku do końca korzysta mniej więcej z tych samych środków wyrazu, kołysze, koi nerwy i uspokaja, a dzięki temu tak fantastycznie hipnotyzuje i wciąga. Pomimo dużego udziału elektroniki i zdającego się mówić coś zupełnie innego tytułu, „Atlas” to płyta bardzo ludzka. Jeśli czegoś jej brakuje, to może właśnie nieprzewidywalności, bo nie zaszkodziłoby, gdyby muzyka zaskoczyła jakąś niespodziewaną nutą.

Na pewno „Atlas” nie jest muzyką dla każdego, bo jednak wymaga sporo uwagi. W innym przypadku nie wciągnie i nie da się poznać w całości. Szkoda by było, bo ta płyta jest warta poświęconego na nią czasu. The American Dollar nagrywali już rzeczy niezłe, ale „Atlas” to chyba najlepszy album, jaki do tej pory popełnili.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.