ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Global Communication ─ 76 14 w serwisie ArtRock.pl

Global Communication — 76 14

 
wydawnictwo: Dedicated 1994
 
1. 4 02 [4:02]
2. 14 31 (Ob - Selon Mi - Nos) [14:31]
3. 9 25 [9:25]
4. 9 39 [9:39]
5. 7 39 [7:39]
6. 0 54 [0:54]
7. 8 07 [8:07]
8. 5 23 [5:23]
9. 4 14 [4:14]
10. 12 18 [12:18]
 
Całkowity czas: 76:14
skład:
Thomas Middleton - różne instrumenty, programowanie, produkcja / Mark Pritchard - różne instrumenty, programowanie, produkcja
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 0
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 1
Arcydzieło.
› 7

Łącznie 8, ocena: Arcydzieło.
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Ocena: * Bez oceny
08.01.2003
(Gość)

Global Communication — 76 14

Od pewnego czasu niestety nie pisałem wiele na łamach Caladanu, a już szczególnie zaniedbałem mój mały cykl prezentowania różnych elektronicznych wynalazków, które bądź swoją aranżacją, klimatem czy zagraniem mogą spodobać się potencjalnemu fanowi art-rocka.
Jak niektórzy pamiętają wszystkie takie albumu wsadziłem do wymyślonej szufladki art-techno. Nazwa ta brzmi dosyć koślawo i chyba troszkę niefortunnie, wskazuje jednak na aspiracje artystyczne (często można rzec progresywne) w nowoczesnej muzyce elektronicznej która globalnie zwana jest „technem”.
Dotychczas napisałem recenzje dwóch płyt Astralasii (zespołu mieszającego wpływy art i space rocka z technem), Aphex Twina (bardzo organicznego i onirycznego debiutu), debiutu Autechre (architektów dźwięku) oraz początków The Orb w postaci płyty The Orb's Adventure Beyond The Ultraworld.
Teraz czas ponadrabiać zaległości!. Na warsztat rzucam drugą (choć w zasadzie pierwszą autorską) płytę długogrającą zespołu Global Communication o cyfrowym tytule 76 14.

Zespół Global Communication istnieje od początku lat ’90. W jego skład wchodzi tylko dwóch muzyków - Thomas Middleton i Mark Pritchard. Co już chyba jest stereotypem w tym muzycznym świecie artyści ci posiadają setki różnych projektów (miedzy innymi Link, e621, Reload, The Rebus Project, Jedi Knights i The Horne) pod którymi tworzą w setkach odmiennych stylistyk jak tech-house, industrial czy nu-jazz.
Jednak w przeciwieństwie do tych wszystkich wymienionych projektów Global Communication to zespół z manifestem – można by rzec – z misją.
Jak mówią sami muzycy ich celem jest „wynalezienie różnych mediów komunikacyjnych (międzyludzkich), które nie będą ograniczone przez bariery językowe”. Poprzez dźwięk, obraz, smak, zapach i dotyk chcą wyczulić ludzi na ich własne emocje i stymulować stan relaksacji i intermedialnego odpoczynku.
Nie wiem jak Wy, ale ja w konfrontacji z takim opisem stwierdziłbym ze Global Communication gra muzykę typu New-Age i pomaga nam odpocząć wśród roślin i świergotu ptaków.
Jakkolwiek trzeba przyznać że instrumentarium i brzmienie 76 14 może kojarzyć się z estetyką New Age i muzyki relaksacyjnej, tak aranżacje i harmonie, a także rozmaite patenty stawiają tą muzykę w okolicach pogodnego, podnoszącego na duchu ambientu, muzyki elektronicznej lat ’70, a także spokojnych soulowo-jazzowych motywów, wraz z połamanymi rytmami „art-techno”.
Misje zespołu można traktować z przymrużeniem oka, można też o niej całkowicie zapomnieć. Przestaje być ona ważna kiedy słuchamy samej muzyki.

Tytuły poszczególnych utworów przedstawiają po prostu ich czasy trwania. Zespół tak komentuje ten zabieg:
„użyliśmy cyfr aby nazwać nasze utwory, gdyż wszelkie ‘nazwy’ uprzedzają słuchaczy przez predefiniowanie obrazów, miejsc i uczuć. My dajemy naszym odbiorcom specyficzną wolność, pozwalamy interpretować naszą muzykę na każdy z możliwych sposobów”.
Należy dodać że taki sam pomysł wykorzystał na swojej ostatniej płycie islandzki zespół Sigur Ros.

Wszystkie utwory które znalazły się na 76 14 mają dosyć podobny klimat. Jest to mieszanka przejrzystych pastelowych ale niesamowicie przestrzennych elektronicznych brzmień wygrywających ciepłe i optymistyczne melodie.
Poszczególne tracki różnią się sposobem aranżacji i podejściem do rytmiki. Gdzieniegdzie z rytmu prawie zrezygnowano – tak jak w początkowym 4 02 który może przypominać jakiś soundtrack do filmu science-fiction, podobnie dalej – w najdłuższym utworze 14 31 (Ob - Selon Mi - Nos) – tutaj wirującym klawiszowym padom i jazzowemu miękkiemu pianinu towarzyszy równomierne tykanie zegara. Dopiero pod koniec dochodzi bardziej odważny rytm mogący kojarzyć się z patentami ambient-house’owymi (np. The Orb) czy też z debiutem Aphex Twina. Rytm ogranicza się do delikatnego stukania także w moim najukochańszym 4 14 – wspaniałym utworze na deszczowe ciemne wieczory.
Gdzie indziej – jak w 9 25 czy 7 39 bogato zaprogramowany elektroniczny rytm jest motorem całych kompozycji.
Na uwagę zasługuje również utwór 8 07 (przechodzący w 5 23) gdzie do Pink Floydowej sekcji dochodzi cichy jakby krzywo wchodzący motyw skutecznie i oryginalnie łamiący nieco psychodeliczny ale nadzwyczaj optymistyczny puls. Album kończy 12 18 gdzie anielskie chóry przenoszą nas w niebiańskie pola Elizejskie.

Nie byłbym sobą gdybym nie pragnął jakoś zachęcić słuchaczy art-rocka do muzyki panów Middletona i Pritcharda. Zapewne w innych środowiskach muzycznych potraktowanoby ten komentarz jako bardzo pochopny i nieprzemyślany, ale mi muzyka zawarta na albumie 76 14 kojarzy się nieodparcie z zespołami neoprogowymi takimi jak IQ, Jadis, Iris, a także recenzowanemu na łamach Caladana The Lens. Gdyby w wymienionych zespołach ograniczyć role wokali, wyrzucić cięższe partie gitary, uprzestrzennić partie klawiszy i basu a także zamienić perkusje na nowocześnie brzmiący beatbox wyszłoby właśnie coś podobnego do Global Communication.

Płytka pełna przestrzeni i optymizmu a jednocześnie zadumy i troszkę infantylnego mistycyzmu. Jeśli kochacie wyciszone dźwięki, słodkie motywy z okolic art-rocka, soul’u, jazzu i ambientu a jednocześnie nie przeszkadza wam za nadto elektroniczna perkusja na pewno tak jak ja zakochacie się w muzyce Global Communication.
Ode mnie bardzo mocna ósemka :).

Zespół Global Communication oprócz 76 14 wydał jeszcze album o dziwacznym tytule Pentamerous Metamorphosis, będącym specyficznymi remake’ami ambient-popowego zespołu Chapterhouse. To także cudowna na długo zapadająca w pamięć muzyka, niestety jednak bardzo trudno dostępna.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.