ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Wakeman, Rick ─ The Myths and Legends of King Arthur and the Knights of the Round Table w serwisie ArtRock.pl

Wakeman, Rick — The Myths and Legends of King Arthur and the Knights of the Round Table

 
wydawnictwo: A&M Records 1975
 
1. Arthur – 7:26
2. Lady of the Lake – 0:45
3. Guinevere – 6:45
4. Sir Lancelot and the Black Knight – 5:20
5. Merlin the Magician – 8:51
6. Sir Galahad – 5:51
7. The Last Battle – 9:41
 
Całkowity czas: 44:57
skład:
Rick Wakeman – synthesisers, keyboards, grand piano
Gary Pickford-Hopkins – lead vocals
Ashley Holt – lead vocals
Geoff Crampton – lead and acoustic guitars
Roger Newell – bass guitar
Barney James – drums
John Hodgson – percussion
The English Chamber Choir
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,5
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,30
Arcydzieło.
,5

Łącznie 40, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Ocena: 8+ Absolutnie wspaniały i porywający album.
28.02.2012
(Gość)

Wakeman, Rick — The Myths and Legends of King Arthur and the Knights of the Round Table

Kto wyciągnie ten miecz z kamienia tego i kowadła jest prawowitym królem całej Anglii.

Tymi oto słynnymi słowami Thomasa Malory'ego zaczerpniętymi z jego powieści arturiańskiej Le Morte d'Arthur, rozpoczyna się jeden z najpiękniejszych i najlepszych albumów w dyskografii pewnego artysty. Jest to również jedna z najciekawszych muzycznych interpretacji średniowiecznych legend o królu Arturze i jego rycerzach Okrągłego Stołu. Mowa o drugiej studyjnej płycie Ricka Wakemana okraszonej bardzo długim tytułem: The Myths and Legends of King Arthur and the Knights of the Round Table.

Wakeman to z całą pewnością nietuzinkowa postać, dobrze znana każdemu fanowi progresywnych brzmień. Ten wirtuoz instrumentów klawiszowych zagościł na stałe w sercach miłośników grupy Yes, dzięki swojej niezwykle barwnej i magicznej grze, która doskonale współgrała z równie zniewalającym głosem Jona Andersona i instrumentalnymi popisami pozostałych członków kapeli. Jednak Wakeman niezadowolony z kierunku w jakim podążała grupa, zdecydował opuścić Yes i poświęcić się karierze solowej. Jego dwa poprzednie albumy zostały bardzo dobrze przyjęte przez krytyków. Płyta koncertowa Journey to the Centre of the Earth jest przez wielu fanów uważana za magnum opus muzyka. Nagrana razem z Londyńską Orkiestrą Symfoniczną epicka adaptacja powieści Juliusza Verne'a sprzedała się na całym świecie w nakładzie przekraczającym czternaście milionów kopii. Zachęcony sukcesem, Rick postanowił kuć żelazo póki gorące i stworzyć kolejny album koncepcyjny, tym razem poświęcony legendom arturiańskim.

The Myths and Legends... nie jest krążkiem, który po pierwszym odsłuchu przypadnie do gustu każdemu słuchaczowi. Zdania wśród krytyków są podzielone. Jedni wychwalają płytę ponad niebiosa, drudzy twierdzą, że Wakeman nagrał kiczowaty i przeciętny album. Kto ma w takim razie rację? Już pierwsze dźwięki pobrzmiewają magicznym patosem i echem legendarnych czasów. Orkiestralne aranżacje dodają niesamowitej siły wirtuozerskiej grze Wakemana. Czasami można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z muzyką wskrzeszonego maestro Wagnera. Gdyby ten wielki kompozytor żył w drugiej połowie XX wieku, jego dzieła nie odbiegałyby zbytnio od tego, co prezentuje współczesny klawiszowiec i jego świta. Ale z pewnością byłyby bardziej poważne, pozbawione cukierkowatych brzmień, przechodzących momentami aż nazbyt zauważalnie w kicz, którym wprost atakuje nas The Myths and Legends... Ciężko powstrzymać się od uśmiechu, gdy słyszymy męskie chórki, które nieudolnie próbują w pełnym skupieniu naśladować średniowieczne chorały gregoriańskie. Jednak elementy te nie przeszkadzają w odbiorze całości, jeśli tylko przyjmiemy, że słuchamy muzycznej adaptacji romansów rycerskich, wyidealizowanych przez późnośredniowiecznych trubadurów, przedstawiających podkoloryzowany, zniekształcony obraz tej jakże mrocznej epoki. Kompozycje Wakemana są dosyć zróżnicowane. Melodia często szybko ulega zmianie, zanim zdąży w pełni rozwinąć skrzydła. Obok potężnych, skocznych i żywych fragmentów, znajdziemy także bardzo spokojne przygrywki na pianinie. Wokale w wersji studyjnej brzmią dobrze, chociaż zupełnie inaczej jest w przypadku wykonania na żywo.

Właśnie - wykonanie na żywo. Rick Wakeman zorganizował jeden z najdroższych i największych koncertów w historii muzyki rozrywkowej. Na stadionie Wembley w Londynie urządził przedstawienie "Król Artur na lodzie", podczas którego grano utwory z The Myths and Legends... Stworzono z dużym rozmachem prawdziwą operę osadzoną w realiach arturiańskich. Stadion pokryto lodem, po którym poruszali się na łyżwach odtwórcy ról rycerzy, dam i chłopów. Na uwagę zasługuje scena walki Lancelota z Czarnym Rycerzem. Aż ciarki przechodzą, gdy obserwujemy starcie dwóch jeźdźców, jednocześnie słuchając nasyconej dramatyzmem i wzniosłością gry muzyków. Głosy Pickforda i Holta moim zdaniem nie wypadają najlepiej w wersji koncertowej, mimo że na płycie brzmią całkiem znośnie. Mimo tego mankamentu, polecam obejrzeć "Króla Artura na lodzie" w wersji na DVD, ponieważ stanowi doskonałą ilustrację dźwiękowych impresji Wakemana i jeszcze mocniej oddziałuje na słuchacza.

Druga płyta studyjna Ricka Wakemana jest dziełem wielkim i ponadczasowym, które nadal pobudza serca wrażliwych na piękno odbiorców. Nie brak w niej romantyczności i nieukrywanej nostalgii do czasów, gdy "(...) honor znaczył dla człowieka więcej niż życie" - jak śpiewał niegdyś Peter Gabriel. Polecam zatem zabawić się w Don Kichota, wyczyścić swój zakurzony ekwipunek i wyruszyć konno na spotkanie z epoką, która w rzeczywistości dawno już nie istnieje. Egzystuje jednak w bujnej wyobraźni byłego klawiszowca Yes, który daje wam klucz do bram bajkowego świata dzielnych rycerzy, pięknych dziewic i tajemniczych czarnoksiężników.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.