ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu SBB ─ The Rock w serwisie ArtRock.pl

SBB — The Rock

 
wydawnictwo: Metal Mind Productions 2007
 
1. Skała (Skrzek) [04:54]
2. Płonące myśli (J.Skrzek, A.Skrzek) [07:42]
3. In Heaven And Hell (Skrzek) [07:02]
4. Silence (Skrzek) [06:46]
5. Sunny Day (Skrzek) [07:03]
6. My Paradise (Anthimos, Skrzek) [05:17]
7. Pielgrzym (Norwid, Niemen) [08:16]
8. Akri (J.Skrzek, A.Skrzek) [07:27]
9. Zug A Zene Mindenhol (Anthimos, Skrzek, Matej, Somlo) [07:06]
 
Całkowity czas: 61:39
skład:
Józef Skrzek – śpiew, gitara basowa Cramer, fortepian, organy Hammonda, harmonijka Hohner, Mini-Moog, GEM, Clavia NordLead. Apostolis Anthimos – gitary Gibson Doubleneck i ESP, wzmacniacze Marshall JCM 900 i HiWatt Studio Stage, struny Ernie Ball. Gabor Nemeth – perkusja Premier, blachy Paiste. Tamas Somlo – śpiew.
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,4
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,3
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,1
Album jakich wiele, poprawny.
,1
Niezła płyta, można posłuchać.
,3
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,9
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,16
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,37
Arcydzieło.
,35

Łącznie 109, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Ocena: 8+ Absolutnie wspaniały i porywający album.
10.03.2012
(Recenzent)

SBB — The Rock

Sobota z SBB – odcinek XXVIII.

Józef Skrzek najwyraźniej wyciągnął wnioski z artystycznej porażki „New Century”. Taki wniosek nasuwa się po przesłuchaniu kolejnej studyjnej płyty SBB, „The Rock”, która ukazała się w roku 2007.

Od strony kompozytorskiej, nowy album jest niezwykle równy: wszystkie kompozycje stoją tu na zbliżonym, bardzo wysokim poziomie. Zmiany w zespole – Paula Wertico zastąpił znany węgierski weteran perkusji, Gabor Nemeth, znany choćby z zespołu Skorpió – przełożyły się na znaczącą zwyżkę formy.

Zgodnie z tytułem – jest jednoznacznie rockowo. Nawet, kiedy zespół zwalnia, wchodzi na wolniejsze, balladowe obroty – to nadal jest rockowo, nadal jest dużo dźwięków gitar. Zresztą Antymos rozkręcił się wyraźnie, jego gitara jest wyeksponowana bardziej niż na „New Century”, proponuje też urozmaicone, różnorodne brzmienia. Same utwory, choć nie pozbawione wpadających w ucho melodii, z daleka omijają banał w rodzaju nieszczęsnego „Music Is My Life”. Do tego Skrzek samodzielnie napisał sporą część tekstów – w tym (całkiem interesujące) anglojęzyczne.

Otwarcie płyty jest jak cios między oczy: ciężki, gitarowy riff, ekspresyjna partia wokalna, stylowy podkład Hammonda i masywna, “osadzona” gra perkusisty… Po prostu, hard rock pełną gębą. Taką ciężarówką ten zespół jeszcze nie jechał. “Płonące myśli” nieco łagodzą ten ciężar. Majestatyczna, spokojnie płynąca sobie ballada, z efektowną, stylową solówką Anthimosa. „In Heaven And Hell” otwierają moogowe szaleństwa Skrzeka, przechodzące w dynamiczną rockową kompozycję, z efektownymi, utrzymanymi w nieco gilmourowym klimacie gitarowymi wstawkami Apostolisa, zwieńczoną łagodną klawiszową kodą; całość brzmi wręcz space-rockowo! Prostotą ujmują powoli się rozwijające ballady „Silence” i „Sunny Day” – z ciepłymi dźwiękami syntezatorów, z fortepianowymi akcentami, z bardzo ładnymi solówkami gitarowymi. Lekko jazzującą formułę, z miękkimi syntezatorowymi dodatkami w zwrotkach (czyżby Lakis sięgnął po syntezator gitarowy), z dynamicznym, już na całego rozsyntezatorowanym refrenem ma trzecia z cyklu ballad, tworzących swoiste spokojne oko cyklonu na tej płycie - „My Paradise”.

„Pielgrzym” to przeróbka utworu Czesława Niemena, który kiedyś tenże zarejestrował na płycie „Ode To Venus” wspólnie z muzykami SBB (a potem w innej wersji na „Aerolicie”). Oryginał opierał się na wokalistyce Niemena, z bardzo dobrym efektem naśladującej orientalne melizmaty – Skrzek nie ma takiego głosu i takiej skali, więc zaśpiewał „Pielgrzyma” (zresztą pamięci Niemena dedykowanego) po swojemu, bardziej płasko, rockowo. Pewnej zmianie uległo też instrumentalne rozwinięcie, nie tylko za sprawą bardziej space-rockowych partii syntezatora i nerwowej, transowej perkusji – także za sprawą nieco celtyckich wstawek. Na szczyty wokalnej ekspresji Skrzek wznosi się za to w przedostatniej kompozycji – bluesującej balladzie „Akri”, znów z trochę gilmourowskimi partiami Antymosa. A na koniec porcja dynamicznego, rockowego grania – „Zug A Zene Mindenhol”. Najbardziej chwytliwy i przebojowy fragment całości, z podbijającym całość masywnym brzmieniem Hammonda, z bardzo chwytliwą melodią, z gościnnym wokalnym udziałem Tamasa Somlo z Lokomotiv GT, śpiewającego ciepły, węgierskojęzyczny refren („Szumi wszędzie muzyka, Gra wszędzie muzyka, Nasze serca brzmią rock and rollem”…) Świetne zakończenie świetnej płyty.

Dla fanów zaniepokojonych słabą płytą „New Century” „The Rock” była jak zastrzyk energii. Bardzo dobrze, selektywnie brzmiąca – jak się okazało, nie trzeba wydawać grubych pieniędzy na Macka, by płyta brzmiała żywo, dynamicznie i mocno, nie trzeba też bardzo dobrego technicznie, ale nie do końca pasującego do SBB i mocno humorzastego Wertico, by partie perkusji wypadały zarazem i świetnie technicznie, i z feelingiem. W efekcie – otrzymaliśmy najlepszy studyjny album zespołu od 1980 i „Mementa z banalnym tryptykiem”.

Za tydzień – odcinek XIX. “Live In Marburg 1980. The Final Concert”.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.