ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Led Zeppelin ─ III w serwisie ArtRock.pl

Led Zeppelin — III

 
wydawnictwo: Atlantic 1970
 
1. Immigrant Song [2:25]
2. Friends [3:54]
3. Celebration Day [3:29]
4. Since I ’ve Been Loving You [7:23]
5. Out On The Tiles [4:06]
6. Gallows Pole [4:56]
7. Tangerine [3:10]
8. That’s The Way [5:37]
9. Bron-Y-Aur Stomp [4:16]
10. Hats Off To (Roy) Harper [3:42]
 
Całkowity czas: 42:58
skład:
Robert Plant - voc; Jimmy Page - g; John Paul Jones - b, k; John Bonham – dr
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,4
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,1
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,3
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,1
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,12
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,28
Arcydzieło.
,163

Łącznie 212, ocena: Arcydzieło.
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Brak oceny
Ocena: * Bez oceny
13.12.2012
(Gość)

Led Zeppelin — III

W 1968 roku swój lot na muzyczne nieboskłony rozpoczął Ołowiany Sterowiec, zrzucając w następnym roku dwie pierwsze i niesamowicie potężne bomby, które zniszczyły umysły NAS - zwykłych śmiertelników. Pierwsza z nich spadła w styczniu i była mieszanką bluesa, folku, soulu podgrzaną na gęstym, rockowym sosie, z domieszką gatunków, które miały dopiero nadejść, takich jak punk czy heavy-metal. Kolejna wybuchła niecałe 10 miesięcy później. Ta oczarowała Nas jeszcze bardziej, swoją mocą i jeszcze bardziej rozimprowizowaną formułą. Bo po „Whole Lotta Love” nic w muzyce już nie było takie jak wcześniej.

Na kolejną petardę z Zeppelina przyszło czekać cały rok. A gdy 5 października 1970 na niebie znowu pojawił się Ołowiany Bombowiec, wszyscy zastanawiali się – „Co też załoga Sterowca przygotowała tym razem?”. Po chwili przekonali się, że przygotowała nie byle co! Spuścili na ziemię smukły, biały pocisk przyozdobiony motylami, gwiazdami i kolorowymi plamkami. A gdy wybuchnął, do uszu słuchaczy wpadło 10 różnorodnych odłamków, które totalnie ich rozwaliły.

„Nie stawiamy sobie żadnych ograniczeń” – mówił pilot Robert Plant. Głównodowodzący Jimmy Page od początku wiedział, że nie wyjdą powyżej rockowej stratosfery, jeśli nie będą odszukiwać i wytyczać nowych dróg. Prawdziwe poszukiwanie zaczęło się właśnie wraz z trzecim lotem…

Odłamek pierwszy – „Immigrant Song”, sieje totalne zniszczenie, zaśpiewy Planta o dawnych wikingach i gitarowe riffy wwiercają się w czaszkę słuchacza!

Odłamek drugi - „Friends” jest spokojniejszy, bardzo orientalny, z subtelnymi kolażami na moogu wygrywanymi przez lewoskrzydłowego Jonesa i partiami perkusyjnymi przypominającymi hinduską tablę (zasługa prawoskrzydłowego Bonhama).

Odłamek trzeci - „Celebration Day” to kolejny niszczyciel, ciekawie połączony z poprzednim. “My, my, my, I'm so happy, I'm gonna join the band!” – refren tak porywa, że chce się śpiewać razem z pilotem Robertem!

Odłamek czwarty - „Since I've Been Loving You”, który leci powolutku nie czyniąc szkód (początkowo!). Piękny tekst, delikatna gitara, subtelne Hammondy i proste bębnienie w tle. Dopiero po paru minutach ukazuje nam prawdziwe oblicze gitarowe głównego dowódcy!

Odłamek piąty - „Out on the Tiles”, niespokojnie fruwa nad naszymi głowami i mruczy molowym riffem, wtórują mu krzyki Planta.

Odłamek szósty - „Gallows Pole”, z początku cichutki, potem rozpędza się jak szalony, wspomagany mandolinowymi partiami Jonesa i grą Page’a na banjo.

Odłamek siódmy - „Tangerine” – mimo że najdelikatniejszy, to jego uderzenie zapamiętałem najbardziej! Piękna zagrywka głównodowodzącego i solówka na pedal-steel guitar – cudo!

Odłamek ósmy - „That’s the Way, prawoskrzydłowy chyba nawalił, bo w ogóle go nie słychać, całą kanonadę ponownie napędza mandolina Johna Paula i gitary Jimmy’ego.

Odłamek dziewiąty - „Bron-Y-Aur-Stomp”, rozsiewa przyjemnie wiejski klimat, a countrowy rytm sekcji i oklaski zatapiają nas w tym miłym uczuciu.

Odłamek dziesiąty – „Hats Off to (Roy) Harper”, oblewa nas wodą prosto z delty Missisipi, a wraz z nią przesterowany głos Roberta i gitara slide Page’a.

Po tym ataku Sterowiec odleciał i zamilkł na kolejny rok. Pozostawił dużo miejsca na niebie do popisu, ale nikt nie odważył się wzlecieć i stanąć z nim oko w oko. Ta ofensywa spowodowała, że Led Zeppelin przestano uważać za zwykły heavy-rockowy okręt. Zaczęto stawiać go wyżej, w muzycznej mezosferze. Ale główny dowódca miał większe ambicje, chciał wzlecieć jeszcze wyżej, aż do egzosfery i udało mu się to... z czwartym pociskiem, który zrzucony został na świat w roku następnym…

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2021 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.