ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Kompendium ─ Beneath The Waves  w serwisie ArtRock.pl

Kompendium — Beneath The Waves

 
wydawnictwo: Kompendium 2012
 
1. Exordium (8:55)
2. Lost (6:05)
3. Lilly (4:05)
4. Mercy Of The Sea (6:11)
5. The Storm (11:03)
6. Beneath The Waves (5:51)
7. Sole Survivor (3:26)
8. Alone (5:07)
9. Il Tempo E Giunto (3:08)
10. A Moment Of Clarity (4:17)
11. One Small Step (3:21)
12. Reunion (5:45)
 
Całkowity czas: 67:14
skład:
Rob Reed - keyboards
Steve Balsamo - Vocals
Steve Hackett - Nylon Guitar
Gavin Harrison - Drums
Nick Beggs - Stick Bass
Troy Donockley - Uilleann Pipes, Whistles
Nick Barrett - Guitar
Neil Taylor - Guitar
Jakko Jakszyk - Guitar
Francis Dunnery - Guitar
John Mitchell - Guitar
Mel Collins - Saxophone
BJ Cole - Pedal Steel Guitar
Chris Fry - Guitar
Christina Booth - Backing Vocals

Synergy (Shan Cothi, Rhys Meirion, Barry Kerr, Chris Fry, Hywel Maggs, Christina Booth)

The English Chamber Choir

The London Session Orchetstra
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,1
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,3
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,2
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,8
Arcydzieło.
,4

Łącznie 18, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Ocena: 8+ Absolutnie wspaniały i porywający album.
17.01.2013
(Recenzent)

Kompendium — Beneath The Waves

Kompendium to projekt Roba Reeda, lidera walijskiej Magenty. Muzyk zafascynowany wielkimi dziełami progresywnego rocka lat siedemdziesiątych ubranych w formę concept-albumu, postanowił sam zmierzyć się z takim przedsięwzięciem. I jak mu wyszło? Naprawdę zgrabnie i to pod każdym względem. Imponują muzyczny rozmach i aranżacyjna pomysłowość, ilość nietuzinkowych gości i piękna szata graficzna.

Zacznijmy od samego konceptu. Fabuła Beneath The Waves oparta jest na raporcie z 1902 roku zamieszczonym w irlandzkiej gazecie i opowiadającym o mężczyźnie, który znika po tragicznej stracie swojej żony i maleńkiej córki. Czując się za to odpowiedzialny, poszukuje odkupienia.

Szacunek fanów progresywnego rocka muszą wzbudzić nazwiska zaproszonych gości. Steve Hackett, Mel Collins, Gavin Harrison, John Mitchell, Troy Donockley, Nick Barrett, Jakko Jakszyk, czy Nick Beggs to muzycy, przy których przypominanie gdzie i z kim tworzyli, byłoby nietaktem. A jest jeszcze w „wokalnym zestawieniu” Christina Booth z Magenty, której obecność nie powinna zaskakiwać, operowi śpiewacy Rhys Meirion i Shan Cothi, The English Chamber Choir oraz zespół wokalny Synergy. Symfoniczną oprawę zapewnia ponadto The London Session Orchetstra pod dyrekcją Dave'a Stewarta. Już po tym widać, że Reed nie stosował półśrodków. Postawił na muzyczną naturalność, rezygnując z ogromnych możliwości, jakie daje współczesna technika, przy okazji wydając pewnie na to nieco grosza. Czy odzew na tę muzykę będzie odpowiedni do zaangażowanych w całe przedsięwzięcie środków? Nie wiem. Pod względem artystycznym album broni się niewątpliwie.

Reedowi udało się bowiem stworzyć dzieło pełne rozmachu, w którym idealnie przenikają się progresywny rock, symfoniczny patos podkreślony smyczkowymi aranżacjami i partiami chóru, operowe partie wokalne, celtycki folk, muzyka dawna i world music. Całość zaś została podkreślona - nie boję się tego powiedzieć – świetnymi, zapamiętywalnymi i czasami przejmującymi melodiami i to nie tylko w partiach wokalnych, ale też w udanych gitarowych solówkach. Do tego, wszystko zostało rozpisane według charakterystycznego dla takich wydawnictw klucza – z powracającymi co jakiś czas motywami i rozwiązaniami.

Trudno tu doprawdy coś wyróżnić. Każdy numer ma swoje smaczki, które decydują o jego wyjątkowości. Gdy piszę te słowa zachwycam się Lost, Mercy Of The Sea, Beneath The Waves, Sole Survivor, czy Alone, jutro jednak moja lista faworytów może się zmienić. Fantastyczne wrażenie robią na tym albumie afrykańskie (absolutnie przebojowe!) zaśpiewy przywołujące ducha world music, ale też dudy Troya Donockleya, którego partie budzą sentyment za najlepszymi dokonaniami brytyjskiej Iony. A wszechobecna celtyckość i słyszalny to tu, to tam szum morskich fal nie pozwalają zapomnieć o Camelowym Harbour Of Tears. Są oczywiście chwile (np. The Storm), w których Reedowi nie udało się uciec od macierzystej Magenty. Charakterystyczny, „wysoki” i wyrazisty bas momentami nie pozostawia złudzeń. Nie szkodzi. W kontekście słabszego nieco ostatniego dokonania formacji, miłośników grupy powinno to tylko cieszyć.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2021 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.