ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Japan ─ Oil on Canvas w serwisie ArtRock.pl

Japan — Oil on Canvas

 
wydawnictwo: Virgin Records 1983
 
All tracks written by David Sylvian unless otherwise noted
Side A:
"Oil on Canvas" (instrumental studio recording) – 1:25
"Sons of Pioneers" (Karn/Sylvian) – 4:59
"Gentlemen Take Polaroids" – 6:41
"Swing" – 5:36
Side B:
"Cantonese Boy" – 3:45
"Visions of China" (Jansen/Sylvian) – 3:34
"Ghosts" – 6:23
"Voices Raised in Welcome, Hands Held in Prayer" (instrumental studio recording) (Jansen/Sylvian) – 3:30
Side C:
"Nightporter" – 6:47
"Still Life in Mobile Homes" – 5:37
"Methods of Dance" – 6:07
Side D:
"Quiet Life" – 4:34
"The Art of Parties" – 5:28
"Canton" (Jansen/Sylvian) – 5:43
"Temple of Dawn" (instrumental studio recording) (Barbieri) – 1:45
 
Całkowity czas: 71:59
skład:
Japan:
David Sylvian: lead vocals, occasional keyboards, cover concept/ Mick Karn: fretless bass guitar, backing vocals, clarinet, saxophone/ Steve Jansen: drums, marimba/ Richard Barbieri: keyboards - synthesizers
Additional personnel
Masami Tsuchiya: electric guitar, keyboards, tapes/ Frank Auerbach - cover painting/ Anton Corbijn - Photography/ Ivette Anna - Photography (Handtinting)/ Engineered by Nigel Walker, John Punter
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,1
Niezła płyta, można posłuchać.
,0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,1
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,2
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,0
Arcydzieło.
,2

Łącznie 6, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Brak oceny
Ocena: * Bez oceny
19.07.2013
(Recenzent)

Japan — Oil on Canvas

 

Dokształt koncertowy. Semestr drugi.

 Odcinek piąty.

 Dalej lata osiemdziesiąte, ale wracamy na zachód Europy.

 Agnieszka przeglądała kupkę płyt, przeznaczonych do recenzowania w ramach dokształtu. Po minie widać było, że nie wzbudzają jej entuzjazmu.

 - Gary Numan. Dlaczego mnie to nie dziwi. Ale ujdzie. Stonesi. Znowu. Eagles? Zespół tak, ale nie ten tytuł. Weź „Hell Freezes Over”. Meat Loaf??? Niee! – koncertówka Pulpeta po krótkim locie wylądowała w koszu na śmiecie.  Właściwie większość płyt została oceniona krytycznie. Moja dama podeszła do półki wyciągnęła i dwie płyty.

 - O tych napisz – zarządziła.

 - Eee, Sylvian – spojrzałem na jedną okładkę – Nie lubię.

 - Nie Sylvian, tylko Sylvian z Frippem, a to drugie to Japan. I chciałam przypomnieć, że sam te płyty kupowałeś.

 - No nie do końca dla siebie. Dobra, niech będą. Japan wezmę na początek, a to drugie poczeka.

 „Oil on Canvas” to koncercik niepozorny, ale urokliwy. Dlaczego niepozorna - bo Japan, nawet na scenie to jest bardziej tkanie dźwięków, niż typowe granie. Wbrew tytułowi pastele, a nie ciężkie oleje. A dlaczego urokliwa - dokładnie z tego samego powodu, co niepozorna.

 Nagrano ją podczas kilku koncertów, które odbyły się w listopadzie 1982 roku w londyńskim Hammersmith Odeon. I był to łabędzi śpiew zespołu, bo niedługo potem Sylvian go rozwiązał. A kiedy się ukazała, była już właściwie płytą nagrobkową.

 Japan na żywo również potwierdza, że była to najpewniej najbardziej oryginalna i najbardziej ambitna kapela z okolic new romantic. Jednak trochę czasu zabrało im, żeby  do tego dojść. Dopiero „Gentlemen Take Polaroids” i „Tin Drum” okazały w pełni dojrzałymi wypowiedziami artystycznymi, o własnym, niepowtarzalnym stylu.  I  głównie utwory z tych dwóch albumów znalazły się na „Oil on Canvas”. Z wcześniejszych rzeczy jest tylko „Quiet Life”.  Ale oprócz nich znajdziemy jeszcze  trzy całkiem premierowe, do tego, co ciekawe, nagrane w studiu. Są to instrumentalne miniatury – jedna na początku  i na końcu, i jedna w środku.  Łatwo to wytłumaczyć, ponieważ w pierwotnej wersji  wydano to na dwóch winylach i każdy z tych instrumentali kończył, albo rozpoczynał  każdy krążek. Taki zespół miał pomysł i gdyby dalej były to dwie płyty, byłoby to lepiej widoczne. A ponieważ teraz się wszystko mieści na jednym CD, to pierwotny zamysł ginie w tej sytuacji i mamy w środku takie instrumentalne interludium. Tempo tego koncertu na pewno trudno nazwać szalonym  i taka subtelna miniatura nie robi żadnej różnicy. Nawet te nieco bardziej żwawe utwory  są takie „przymglone” i wykonane są z taką specyficzną „elegancką” manierą, której źródeł trzeba szukać w Roxy Music, ale którą Sylvian z zespołem doprowadzili do granic perfekcji. Niektórzy mogą uznać to za skrajne zmanierowanie, bo nawet na żywo muzyka Japan wyprana jest praktycznie dokładnie  z jakichkolwiek emocji. Ale tutaj liczy się przede wszystkim precyzja, to tkanie dźwięków, dzięki którym zespół na scenie kreuje ten niepowtarzalny nastrój. I co jeszcze – rytmy, to jest baza muzyki Japan, przynajmniej jeżeli chodzi o dwie ostatnie, najważniejsze płyty, a na żywo gra sekcji jest dużo mocniej wyeksponowana, niż w nagraniach studyjnych. A i nie można zapomnieć o bardzo mocno obecnych orientalnych motywach.  „Oil on Canvas” zyskuje z każdym kolejnym odsłuchem. Wiem, truizm, ale tak faktycznie jest. Słucha się tego pierwszy raz – no ładne, a potem – im dalej w las, tym więcej muzyki – odkrywamy coraz więcej. I z ładnej płyty, robi się  kurde, naprawdę  kawał koncertu. A  wisienkami na tym wyjątkowo smakowitym torcie są „Ghost” i „Nightporter”. Mógłbym napisać, że to najlepszy album koncertowy, jaki nagrał zespół z okolic new romantic, ale akurat grupy tego rodzaju  wiele takich albumów nie ponagrywały i „Oil on Canvas” konkurencji nie ma tu praktycznie żadnej. Natomiast spośród innych żywców z lat osiemdziesiątych? Hm… trudne pytanie. Płyta mało znana, albo lepiej powiedzieć mało pamiętana, bo jednak do pierwszej dziesiątki najlepiej sprzedawanych płyt w UK trafiła, a i złotem też się oblekła. Może nie tak głośna jak „101”, „Alchemy”, czy „Life After Death” i „Delicate Sound of Thunder”, ale  artystycznie spokojnie im dorównuje, o ile kilku z nich nawet nie przewyższa. Jakby na to nie patrzeć – rzecz mocno specyficzna, która mogła powstać tylko w latach osiemdziesiątych, do tego dość wymagająca, dla osobników bardziej osłuchanych. Moim zdaniem płyta naprawdę wyborna.

 

Wydanie na CD, przynajmniej remaster z 2003 roku, jest bardziej ubogie graficznie niż oryginalny winyl – obraz na okładce jest czarno- biały, a nie kolorowy, poza tym obcięty o jakieś 30 procent.

 

Jak dokształt, to dokształt – muszą być pytania. Z tym będzie gorzej. Bo nie mam zielonego pojęcia, co by tu sensownego wymyślić. Teoretycznie nie mój to był pomysł, żeby o tym pisać, to nie ja powinienem się o to martwić. Ale Agnieszka wykręciła się tym, że nie ma czasu, bo musi tacie pomagać przy robieniu nalewek. No cóż – nalewki rzecz bardzo ważna i na pewno mają pierwszeństwo. Czyli zostałem sam z problemem. Ale kto powiedział, że musi być sensownie?

 

Dwa pytania, oba po 5 punktów.  Oba deko od czapy, ale reklamacji nie przyjmuję.

  1. Biorąc pod uwagę, co piszę na tematy pozamuzyczne (chociaż przy okazji recenzji) co mogło mi się nie spodobać na płytach Japan? Jest taka rzecz. Ale jeśli ktoś nie trafi w to, co mi się tam faktycznie nie podoba, ale napisze coś ciekawego na ten temat, to też mogą być punkty.
  2. Ponieważ sam nic nie wymyśliłem, to może inni spróbują? Tym razem będę punktował najciekawsze pytania dotyczące Japan, albo Sylviana . Można przysłać maksymalnie po dwa (oczywiście z odpowiedziami). I żeby były  takie, na które  odpowiedzi nie wygoogla w pięć minut byle gimbus ze smartfonem.
  3. Pytanie dodane 3.10.2013 - czyli jednak udalo mi się coś wymyślić: Sylvian i Bowie pracowali kiedyś przy jednym projekcie, ale w różnych rolach. Co to za projekt artystyczny i co ci panowie tam robili - rzecz miała się na poczatku lat osiemdziesiątych. (5 pkt.)

 

Następnym razem będzie już normalnie. Albo i nie.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.