ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Hadouk Quartet ─ Hadoukly Yours w serwisie ArtRock.pl

Hadouk Quartet — Hadoukly Yours

 
wydawnictwo: Naive 2013
 
1. Chappak 4:02
2. Ayur 5:12
3. Bora Bollo 3:18
4. Bora Bollo 3:54
5. Shadow maker 6:48
6. Bawu call 0:52
7. Chaloupé de chameau 4:29
8. Rouge bambou 2:18
9. Danse des lutins 3:42
10. Bittersweet lullaby 6:29
11. Suite cabaline 1 4:06
12. Suite cabaline 2 4:05
13. Blueberry hill 2:48
 
Całkowity czas: 52:02
skład:
Didier Malherbe - doudouk, flet, bawu
Loy Ehrlich - hajouj, gumbass, yayli tanbur
Eric Löhrer - gitara, elektryczna gitara hawajska, banjo, cavaquinho
Jean-Luc Di Fraya - perkusja, głos
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: 8+ Absolutnie wspaniały i porywający album.
14.03.2014
(Recenzent)

Hadouk Quartet — Hadoukly Yours

Czy podróże kształcą? Owszem, ale jednocześnie bywają źródłem frustracji, wynikającej  głównie z odchudzenia portfela kosztem względnej przyjemności. W efekcie czego zęby idą w ścianę, oczy w słup i następuje powrót do chińskich zup typu instant. Chcąc uniknąć finansowego drenażu kieszeni oraz wiązania przykrych wspomnień z wymarzonego tripu jedynie z pozbyciem się oszczędności, warto, by się nie zawieść, przymknąć oczy na kolorowe broszury tradycyjnych biur podróży, kuszących nietanią rozrywką nieraz kiepskiej jakości, i dopuścić czasem do głosu konkurencję – mistrzów sztuki podróżowania w czasie i przestrzeni, którzy, bez przykrej konieczności schodzenia z kanapy, przeniosą nas tam, gdzie wzrok nie sięga. Wywodzący się z Francji Didier Malherbe, Loy Ehrlich, Eric Löhrer i Jean-Luc Di Fraya tworzą Hadouk Quartet, którego oferta muzyczna skierowana jest przede wszystkim do słuchaczy z wyobraźnią, z rzadka stąpających twardo po ziemi, oraz nie przywiązujących zbytniej wagi do namacalnych pamiątek z podróży. Od początku swojego istnienia w muzycznym show biznesie (1994) panowie „touroperatorzy” stawiają na turystykę zagraniczną: Maroko, Egipt, Uganda, Armenia, itp.

Od roku 1999 począwszy, Francuzi nagrywają płyty z muzyką, która łączy etniczne „fatałaszki” z różnych stron świata z elementami jazzu. Nieważne, czy pochodzą one z bliskiego wschodu, czy Kaukazu, gdyż podsycają fantazję i zachęcają do wojaży. Trudno się bowiem oprzeć wygrywanym przez czwórkę dźwiękom i nie odczuwać przy tym przysłowiowego „świądu stóp” (itchy feet).  Hadouk Quartet stanowi twórcze rozwinięcie tria o tej samej nazwie, powstałego niedługo po wydaniu przez ojców założycieli tego egzotycznego przedsięwzięcia – Didiera Mahlherbe'a i Loya Ehrlicha – znakomitego debiutanckiego krążka Hadouk (1999). (Hadouk jest zbitką dwóch słów, pochodzących od nazw dwóch różnych instrumentów muzycznych, marokańskiej gitary basowej hajouj i duduka – armeńskiego oboju; własność Didiera). To właśnie na nim muzyka świata spotyka się z jazzem, nie powodując żadnych poważnych spięć, demonstrując jedynie harmonijne układy, panujące już wtedy w kompozycjach duetu.

Skład powiększył się o multiinstrumentalistę Steve'a Shehana, z którym do roku 2010 pod nazwą Hadouk Trio nagrali kilka wyśmienitych albumów studyjnych (Shamanimal, Now, Utopies i Air Hadouk) i koncertowych (Live à FiP i Baldamore). Po nagraniu Air Hadouk, Shehan odszedł od zespołu, a w jego miejsce pojawili się dwaj inni muzycy: gitarzysta Eric Löhrer, znany z soft-jazzowej płyty Nuit d'Ombrelle, nagranej trzy lata temu w duecie z Didierem Malherbem, oraz perkusista jazzowy Jean-Luc Di Fraya.

Na ostatniej płycie kwartetu, zatytułowanej Hadoukly Yours, muzycy dość swobodnie poruszają się po muzycznym terytorium basenu Morza Śródziemnego, nie bojąc się zakopać głów pełnych pomysłów w piaskach Sahary czy też wyruszyć w stronę kraju pochodzenia duduka. Zresztą wystarczy spojrzeć na obszerny spis instrumentów użytych do sesji nagraniowej Hadoukly Yours, by mieć pojęcie, w jakie rejony świata próbują zapędzić słuchacza muzycy Hadouk Quartet. Niestety zespół nigdy nie koncertował w naszym kraju, stąd miłośników kwartetu, spragnionych kontaktu z żywą materią dźwiękową, odsyłam do absolutnie fantastycznego Baldamore, dokumentującego zapis audio-video paryskiego koncertu Didiera, Loya i Steve'a wraz z zaproszonymi gośćmi. Były członek kanterberyjskiej grupy Gong, Didier Malherbe, znany również pod pseudonimem Bloomdido Bad de Grasse, miłośnik wypalania „złych” traw, ograniczył się na Hadoukly Yours do dmuchania w flet, duduk i bawu, czym pewnie zaskoczył przyzwyczajonych do zbytku wielbicieli swojego talentu. Niemniej jednak – cytując za Daevidem Allenem – ten „genialny saksofonista” zawężając nieco kwestię własnego instrumentarium, nie zubożył ani trochę aranżacyjnej strony wydawnictwa.

Żadnej z trzynastu kompozycji na płycie Hadoukly Yours nie brakuje ani pomysłu, ani polotu. Pod wszystkimi – z wyjątkiem ostatniej rock'n'rollowej „Blueberry Hill” napisanej w 1940 przez panów: Ala Lewisa, Larry'ego Stocka i Vincenta Rose'a, a wykonywanej dekadę później przez amerykańskiego piosenkarza Fatsa Domino – podpisali się członkowie kwartetu. I to właśnie ich oryginalne pomysły robią na mnie największe wrażenie, rozwiewając na cztery wiatry wszelkie wątpliwości dotyczące zawartości płyty. Pierwsze sekundy otwierającej ją ballady „Chappak” mogą się słusznie kojarzyć z muzyką Pata Metheny’ego, dopóki nie zjawia się dudukowa fraza Didiera Malherbe'a. Przejmujący za sprawą wokalizy Fraya oraz wspaniałego sola na flecie Bloomdido Bad de Grasse „Ayur” – drugi na albumie song – daje podstawy do tego, aby wierzyć, iż dalej będzie równie pomyślnie. O czym w rzeczy samej przekonujemy się wraz z kręcącym się dalej w odtwarzaczu krążkiem. Dyptyk muzyczny „Bora Bollo” niemal przywołuje na myśl do nieprzytomności hipnotyczny „Baldamore” (Baldamore), choć melodycznie wcale nie jest do niego podobny. Pod numerem piątym zameldował się bluesowy „Shadow Maker” z dziarskim solem Loya na hajouj. „Bawu Call” słyszalny był natomiast w jego najbliższym sąsiedztwie, pod szóstką. I tak mógłbym odliczać do szczęśliwej trzynastki, o której zdążyłem był wspomnieć życzliwym słowem.

Zawsze tam, gdzie spotyka się jazz z muzyką świata z udziałem wielkich magów muzyki, czy to Didiera Malherbe'a, Loya Ehrlicha, Triloka Gurtu czy też Rabih Abou-Khalila, nie może być mowy o żadnej, choćby najmniejszej wpadce. Harmonijność muzyki kwartetu, opierająca się na zestawie najbardziej egzotycznych instrumentów, zadziwia niezwykłą kompatybilnością w grze Francuzów, jakby co najmniej doznali oświecenia i żyli od tej pory w jedności ze wszechświatem. Rzadko zdarza się być w dwóch miejscach jednocześnie, a jednak za sprawą Hadoukly Yours nabywamy zdolności do bilokacji, bez zrzucania kapci z bosych stóp. Jeśli zostałeś obdarzony przez naturę wyobraźnią, nie musisz skłaniać się ku podróży w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Wystarczy, że włączysz muzykę Hadouk Quartet w tle, a zawędrujesz na sam wierzchołek Elbrusu i z powrotem bez (czy)raków na nogach, co najwyżej z uszami wypełnionymi rytmem gorąca.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
Picture theme from Riiva with exclusive licence for ArtRock.pl
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.