ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Present ─ Triskaidekaphobie w serwisie ArtRock.pl

Present — Triskaidekaphobie

 
wydawnictwo: ATEM 1980
 
1. Promenade Au Fond D'Un Canal [19:15]
2. Quatre-vingt Douze [15:36]
3. Répulsion [3:27]
 
Całkowity czas: 38:18
skład:
Roger Trigaux – guitars, Fender Rhodes piano
Alain Rochette – Yamaha CP-80 electric grand piano
Christian Genet – electric bass
Daniel Denis – percussion
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 0
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 1
Arcydzieło.
› 2

Łącznie 3, ocena: Arcydzieło.
 
 
Ocena: 8++ Arcydzieło.
17.04.2014
(Recenzent)

Present — Triskaidekaphobie

Belgijska grupa Présent powstała w 1979 roku, po tym jak Roger Trigaux opuścił zespół Univers Zéro, z którym pod koniec lat 70. nagrał dwa szalenie ambitne albumy, Univers Zéro (potem wznawiany jako 1313, 1977) i Heresie (1979), oraz wystąpił na dwóch pamiętnych festiwalach ruchu Rock In Opposition (RIO; Londyn 1978 i Mediolan 1979). Jedną (i bodaj najistotniejszą) z przyczyn opuszczenia UZ stała się sprawowana przez Trigaux funkcja. Nie tylko bowiem był on instrumentalistą i obok perkusisty Daniela Denis głównym twórcą repertuaru grupy, ale też wziął na siebie obowiązki jej managera. Pomimo najlepszych chęci i wielu wysiłków nie był jednak w stanie zapewnić zespołowi, wszak wykonującemu muzykę bezkompromisową i w odbiorze trudną, tylu występów, by ten mógł należycie zarobić na swoje utrzymanie i dalszą, godną egzystencję. Jako że sytuacja finansowa rychło zaczęła rzutować na stosunki interpersonalne wewnątrz ansamblu, Trigaux postanowił odejść z Univers Zéro i założyć nową kapelę, co też niebawem uczynił. Po raz ostatni wystąpił z UZ pod koniec maja ’79 we francuskim Maubeuge.

Innym z powodów, dla których Trigaux chciał powołać do istnienia własną grupę, były zapewne względy ambicjonalne i chęć rozwijania własnych koncepcji muzycznych. Nadmienić należy bowiem, iż także już kilka lat wcześniej, w 1976 roku, Trigaux okresowo porzucił Univers Zéro, by skupić się na swoim innym przedsięwzięciu, kapeli Exil. Grali z nią również skrzypek Marcel Dufrane, basista Christian Genet i jego ówczesna dziewczyna, trębaczka i pianistka, a także, co ciekawe, dwóch innych członków UZ, wspomniany już Denis i skrzypek Patrick Hanappier. Przyczyną zaproszenia do współpracy dwóch ostatnich był problem ze skompletowaniem składu Exil. Wkrótce, gdyż w pierwszej połowie 1977 roku, UZ i Exil przeistoczyły się w jedną formację, która jako Univers Zéro już w sierpniu owego roku zarejestrowała we współpracy z inżynierem dźwięku Erikiem Faes materiał, który złożył się na pierwszy, wyżej wymieniony longplay zespołu. Odnotować trzeba, że tak na tę płytę, jak i na debiut Présent trafiły kawałki z repertuaru Exil – były to autorskie kompozycje Trigaux, kolejno, Malaise i Promenade Au Fond D'un Canal.

Formując skład Présent, Trigaux po raz kolejny najął do współpracy dotychczasowych kolegów, więc Denis i Genet, który wprawdzie wniósł wkład w powstanie debiutu Univers Zéro, lecz opuścił zespół jeszcze przed ukazaniem się płyty. Oprócz Denis i Genet szyki z Trigaux zwarł pianista Alain Rochette. Choć miał on zacięcie raczej jazzowe, to mógł poszczycić się dobrą znajomością muzyki klasycznej (i UZ, i Présent chętniej odwoływały się właśnie do niej, niż do jazzu), do tego potrafił czytać nuty, co też miało dla Trigaux niemałe znaczenie. Oto wręczając koledze partytury mógł mieć pewność, że ten będzie zdolny do ćwiczenia w pojedynkę w domu, wskutek czego mniej będzie się trwonić czasu w trakcie wspólnych prób podejmowanych w studio. Przy tym o ile Rochette miał grać nuta w nutę to, co przygotował dla niego Trigaux, o tyle Denis miał całkowicie wolną rękę w tworzeniu partii perkusyjnych. Ogólnie ujmując, mimo że twórczość grupy od początku nastawiona była raczej na granie tego, co uprzednio już zostało zapisane, to jednak zawsze pozostawało w niej trochę miejsca na improwizację. Dodać warto, że Présent w założeniu miało być projektem czysto studyjnym, ponoć z tego względu, że Trigaux czuł się nieco znużony bądź co bądź stresującymi występami scenicznymi (również to miało być jednym z powodów opuszczenia przezeń UZ). Mimo że czas zweryfikował to postanowienie, to rzeczywiście w ciągu pierwszego roku swojego istnienia zespół nie koncertował.

Jeśli Exil było projektem zakrojonym pod względem doboru instrumentarium na dość dużą skalę i opartym w przeważającej mierze o brzmienia akustyczne, to Présent miało stać się przedsięwzięciem instrumentalnie skromniejszym i utrzymanym przede wszystkim w entourage’u elektrycznym. Nie licząc perkusji Daniela Denis, na płytowym debiucie Présent posłyszeć zatem można: obsługującego gitary i pianino Fender Rhodes Trigaux, grającego na elektrycznym basie Genet i używającego fortepianu Yamaha CP-80 Rochette’a. Po wstępnym okresie prób, podjętych pod koniec ‘79, przy pomocy wymienionego sprzętu muzycy nagrali pomiędzy styczniem a majem 1980 roku w ciasnym, półprofesjonalnym studio Pierre’a Desmedta, znajdującym się w belgijskim Overijse nieopodal Brukseli, album o nazwie Triskaïdékaphobie, który ukazał się jeszcze w tym samym roku nakładem wytwórni ATEM.

Co oznacza zagadkowy tytuł płyty? Czym kierowano się przy obdarzeniu jej właśnie takim mianem? Chcąc uzyskać właściwą odpowiedź, najlepiej będzie odwołać się do wypowiedzi spiritus movens grupy Présent, Rogera Trigauxa: „Triskaidekafobia to lęk przed liczbą 13. Posłużyłem się tym słowem w reakcji na numery katalogowe dwóch pierwszych albumów Univers Zéro – były to, odpowiednio, EF 1313 oraz EF 131313. Zawsze śmieszyła mnie zabobonność. Uważam ją za coś komicznego. Osobiście wcale nie jestem przesądny. Nie kieruję się żadnymi wierzeniami. Najwyraźniej wielu ludzi było przeświadczonych o mojej obsesji na punkcie przesądności. W rzeczywistości to nieprawda, więc pomyślałem, że taki tytuł płyty należycie wyjaśni, co mam na myśli”[1].

Szatę graficzną albumu zaprojektował Trigaux. Na białej okładce[2] znalazły się dwa słowa: na górze miano zespołu, zapisane wielkimi literami jako PRESENT, zaś na dole – Triskaïdékaphobie, wytłoczone przy użyciu tekstury, czyli odznaczającego się silnym podkreśleniem pionów i znacznym zaciemnieniem liter rodzaju gotyckiego pisma drukarskiego, powszechnie używanego w Europie od końca XII w. do zmierzchu średniowiecza. Pomiędzy te dwa słowa wklejony został rysunek The Maniac, wykonany przez Sir Charlesa Bella (1774-1842), szkockiego anatoma, chirurga, neurologa i teologa. Grafika ta, pochodząca z opublikowanego w 1806 roku dzieła tego uczonego, Essays on the Anatomy of Expression in Painting, przedstawia niewielką figurkę, potężnie zbudowanego, skulonego, nagiego, zakutego w przytroczone do ściany kajdany mężczyznę o poczochranej fryzurze i wykrzywionej w grymasie, rozeźlonej, wręcz wściekłej twarzy, chorego psychicznie człowieka, który nie patrzy dumnie przed siebie, lecz złowieszczo i lękliwie spogląda gdzieś w bok. Tak napisy, jak obrazek wpisane są pomiędzy cztery czarne linie, tworzące niedomknięty na okładce czworobok, a w każdym jej rogu – trójkąt prostokątny. Ta oto korespondująca z mianem płyty niepokojąca szata graficzna stanowi tyleż ostrzeżenie, co zachętę do zagłębienia się w uniwersum dźwięków zaproponowanych przez Présent.

Na „Trzynastkofobię” (względnie „lęk/strach/bojaźń przed trzynastką/liczbą trzynaście”) trafiły trzy utwory: ponad 19-minutowy Promenade Au Fond D'Un Canal („Walking at the Bottom of a Canal” = „Spacer po dnie kanału”), blisko 16-minutowy Quatre-vingt Douze („Ninety-Two” = „Dziewięćdziesiąt dwa”) i niedługi, niespełna 3,5-minutowy Répulsion („Repulsion” = „Wstręt”). Dwa pierwsze, dominujące na płycie kawałki zostały skomponowane przez Trigauxa. Jedynie pod autorstwem trzeciego numeru podpisani są również Denis i Genet.

Promenade… to utwór, ba! – majstersztyk i dzieło (!) niezwykle sugestywne, to twardo i rytmicznie stąpający po ziemi kolos, a raczej wraży potwór, który mocą niesamowicie intensywnego obrazowania instrumentalnego wynosi na swoim karku wyobraźnię słuchacza w odległe i pełne czarnych chmur rejony. Panująca wokół ponura aura odbiorcę bezustannie niepokoi, a jednocześnie niezauważalnie skłania go do odseparowania się od zewnętrznego świata, do całkowitego zasklepienia się w sobie i zagubienia czy zagrzebania się w odmęcie niesionych przez nagle zrodzoną, chorobliwą fantazję posępnych wizji, które mrocznieją z każdą kolejną minutą. W rezultacie odbiorca rychło daje się zniewolić dziwnym obrazom, które roją mu się w szarpanym negatywnymi emocjami umyśle za sprawą okrutnej, prześladującej go muzyki, która to zwodniczo łagodniejąc, to narastając jak mający wielkie oczy Strach nieubłaganie stąpa przed, z i w ślad za nim po dnie kloacznego kanału rzeczywistości, wypełnionego wszelkim plugastwem wydalonym przez rodzaj ludzki. Ale to tylko wizje zrodzone wskutek niepowszednich umiejętności muzyków, którzy, dysponując świetnym warsztatem, od początku do końca znakomicie budują napięcie, z polotem, precyzją i nieugiętą konsekwencją rozwijając silnie wyeksponowane, bogate rytmicznie, polimetryczne struktury. Równie drażniące, co pociągające nuty wczepiają czy wżerają się w wewnętrzne przejawianie się człowieka, zapadają weń, zachwycając i porażając go, nieomal przyprawiając o skrajnie przeciwstawne odczucia, jakie cechują cierpiących na cyklofrenię. By jakoś inaczej ująć to w słowach, zapisać można, iż z początku pojawia się chwytliwy temat, zrazu poddany przez Denis i Genet, a zaraz potem dochodzi do wybuchu i głośnych instrumentalnych zmagań, które stanowić mogą odbicie walki toczącej się w umyśle rozdartego psychicznie nieszczęśnika, ale też dalekie echo owych sławetnych batalii znanych z „historii” rocka progresywnego, więc z The Gates of Delirium Yes (1974) albo Last Skirmish z Lizard King Crimson (1970). Zachęcony tymi mniej lub bardziej trafnymi porównaniami niechaj jednak czytelnik zważy, że muzyka Présent, niekiedy przywołująca na myśl także Emerson Lake & Palmer, jest w odbiorze znacznie trudniejsza, niż muzyka Yes bądź King Crimson, wymaga większego osłuchania i większej odporności choćby na nieszablonowe i wyrafinowane (dys)harmonie i dźwięki, w pierwszym kawałku niejednokrotnie brzmiące zgoła industrialnie. Dalej wśród licznych przejść, harmonii, dysonansów i riffów, instrumenty (i)grają chwilami niezwykle obsesyjnie. W mniej burzliwych i ekspresyjnych momentach, które stanowią tylko pozorne minuty wytchnienia, ciągnąca się przy wyrazistym pianowo-basowo-perkusyjnym wtórze gitara zawodzi tak boleśnie, że przyprawia słuchacza nieomal o gęsią skórkę i palpitacje serca, ewokując brzmienie gitary Roberta Frippa z „Lamentu Księcia Ruperta”. Zarazem klawisze raz po raz wybijają rytm równie miarowo i repetytywnie, co perkusja, swoim brzmieniem wciąż niepokoją, uporczywie kąsają, zażarcie gryzą i tną ducha z każdą sekundą coraz bardziej truchlejącego, marniejącego, kulącego się w sobie człowieka, uwięzionego w stale zmieniającym się, choć zawsze posępnym muzycznym otoczeniu. Jakby tego wszystkiego było mało, pospołu z muzyką wciąż wijąc się i przeistaczając dochodzi się do momentu, w którym, jakoś przed piętnastą minutą, Trigaux zaczyna intensywnie prowadzić swoje szalone, okrutne, porażająco depresyjne i intensywne solo, które bezlitośnie dźga, kłuje, kaleczy i gna zastraszonego odbiorcę na skraj rozpaczy. Dopiero kiedy brzmienie gitary zamiera już po zamilknięciu reszty instrumentów, słuchacz otrząsa się i spostrzega, że Trigaux zwolnił już uścisk, a tym samym uwolnił ofiarę spod swojego złowróżbnego czaru, a przy okazji może spod irracjonalnego uroku liczby 13. Nie można stwierdzić, by, przynajmniej z początku, Quatre-vingt Douze (tytuł, odnoszący się do tempa utworu, czasem zapisywany jest jako 80/12) kreował mniej złowieszczą, prześladowczą czy opresyjną atmosferę. Prawdą jest jednak, iż utwór ten, jak poprzedni zmienny i złożony, zbudowany jest na wyraźnych kontrastach, stąd po mocniejszych i cięższych partiach następują spokojniejsze i bardziej stonowane, wręcz somnambuliczne, wytwarzające czasem nawet nastrój błogości, który jednak, jak drobny deszcz przed ulewną nawałnicą, rychło zanika, zburzony przez nagłe ataki basu, perkusji i nieraz alarmująco, nerwowo i gniewliwie grających klawiszy, jakimi są Yamaha Rochette’a i Fender Rhodes Trigaux. Momentami kompozycja ta przybiera formę jakby instrumentalnego misterium, którym jawi się także zamykający płytę, będący echem poprzednich kawałków Répulsion. Jest to utwór zwięzły, lunatyczny i posępny jak poranek po rzezi dokonanej o wschodzie słońca lub stoczonej w blasku poprzedniego dnia krwawej bitwie. Powoli, metronomicznie krocząc, niczym sterany i ranny kuternoga, kawałek ten wybornie domyka album Triskaïdékaphobie, jedno z wielkich dokonań avant-proga, spadkobiercę progresywnego rocka, Zeuhl, minimalizmu i tuzów XX-wiecznej muzyki klasycznej, elektrycznego krewniaka 1313 i Heresie Univers Zéro.

W trakcie nagrywania Triskaïdékaphobie Trigaux zdał sobie sprawę, iż nieduża, czteroosobowa grupa wystarczająco dobrze rozumiejących się i efektywnie współpracujących ze sobą muzyków idealnie nadaje się do występów scenicznych. Dlatego jeszcze w tym samym roku, w kilka miesięcy po zakończeniu prac nad płytą, grupa dała swój pierwszy koncert. Było to 18 października 1980 roku w Binche w Belgii. Kilka tygodni później kapela wystąpiła we francuskim Nancy, wzięła też udział w odbywającym się w Maubeuge kolejnym festiwalu Rock in Opposition. Lecz dopiero w 1981 roku, kiedy Univers Zéro najpierw kończyło prace nad swoim trzecim albumem, Ceux du Dehors, a następnie przechodziło poważny kryzys, związany m.in. z kłopotami finansowymi i zmianami personalnymi, koncertowanie Présent krótkotrwale nabrało impetu (styczeń-kwiecień 1981, ostatni gig tego roku grupa dała 5 kwietnia na festiwalu Musiques de Traverses w Reims). Jako że honoraria za występy przed przeważnie nieliczną, praktycznie każdorazowo nie przekraczającą 150 osób publicznością nie pokrywały wydatków zespołu, a jego kondycji materialnej nie poprawiała marna dystrybucja debiutanckiej płyty, to Trigaux musiał zmierzyć się z tymi samymi problemami, z jakimi borykał się w Univers Zéro – finansowymi i interpersonalnymi. Jak więc widać, nie idąc na kompromisy i nie zatracając się w muzycznej nijakości, Présent, podobnie jak UZ i tyle innych ambitnych zespołów, niewątpliwie odnosiła sukces artystyczny, lecz permanentnie cierpiała kryzys finansowy, który niekorzystnie wpływał na stosunki pomiędzy psychicznie podminowanymi i ledwie wiążącymi koniec z końcem muzykami.

Kiedy po kilku miesiącach Univers Zéro przezwyciężyło trudności, wydawało się, że Trigaux będzie musiał znaleźć godnego następcę odtąd bardziej niż w ostatnim czasie zajętego Denis. Poszukując nowego perkusisty, nie koncertując, mając trochę wolnego czasu, Trigaux zaczął latem 1981 roku komponować nowy materiał. Ponieważ wciąż nie mógł znaleźć odpowiedniej osoby na miejsce Denis, to mimo przeszkód muzycy kontynuowali współpracę. Ta zaowocowała nie tylko wspólnymi występami w Paryżu i Brukseli na początku 1982 roku, ale też nagraniem u zarania roku 1983 drugiego albumu Présent, Le Poison Qui Rend Fou.

 

 


[1] Cytat pochodzi z książeczki przydanej do wznowienia Présent Triskaïdékaphobie (Cuneiform Records Rune 382), wzbogaconego o dwa utwory, Dense i Vous Le Saurez En Temps Voulu (oba zapożyczone z repertuaru Univers Zéro), zarejestrowane 28 lutego 1981 roku podczas koncertu grupy w Halles de Schaerbeek w Brukseli. Również w booklecie odnalazłem większość informacji dotyczących powstania zespołu i kilku pierwszych lat jego działalności. Pod autorstwem tekstu podpisani są Aymeric Leroy i Renato de Moraes, którzy w swojej pracy wykorzystali cytaty z kilku wywiadów.

[2] Discogs podaje, iż okładka niektórych kopii płyty była nie biała, lecz czarna:  http://www.discogs.com/Present-Triskaid%C3%A9kaphobie/release/1646808 [dostęp: 15 kwietnia 2014].

 

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.