ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Divine Weep ─ Age of the Immortals w serwisie ArtRock.pl

Divine Weep — Age of the Immortals

 
wydawnictwo: Produkcja własna / Self-Released 2013
 
1. Imperious Blade - [4:28]
2. The Mentor - [5:15]
3. Day of Revenge - [5:33]
4. Petrified Souls - [4:21]
5. Riders Of Navia - [5:05]
6. Age of the Immortal - [7:37]
7. Run to the hills - Iron Maiden cover - [4:07]
8. The Trooper - Iron Maiden cover - [4:14]
 
Całkowity czas: 40:40
skład:
Bartek Kosacki - gitara, wokal; Przemek Dziedzic - gitara; Janusz Grabowski - bas; Darek Karpiesiuk - instr. perkusyjne;
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,1
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,2
Album słaby, nie broni się jako całość.
,1
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,1
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,1
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,2
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,0
Arcydzieło.
,0

Łącznie 8, ocena: Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Ocena: 2 Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
12.11.2014
(Gość)

Divine Weep — Age of the Immortals

Gdy w ręce me oraz na tackę mojego odtwarzacza trafił produkt sygnowany przez Divine Weep (na uwagę zasługuje użycie ironmaidenicy- czcionki znanej z albumów niekwestionowanych klasyków heavy metalu) od razu przypomniałem sobie dość wesoły film- „Roman Barbarzyńca”. Wzmiankowany to klasyk kina klasy B lub C o ile nie D. Kreskówka ta  nadawać się może do oglądania przez dzieci tak samo jak „Lissie na Lodzie” ze swoim bawarskim humorem. Wspomniane dzieło duńskich twórców, zapewne stałych bywalców Wolnego Miasta Christiani (innego wytłumaczenia nie znajduję), wybitnie ma na celowniku wszelkiej maści filmy i powieści fantasy. Uwieczniono więc  bohaterów w skórzanych majtkach (ze pozwolę sobie na mały cytat: skóra- tak, lateks- nie!) zmagających się z przeciwnościami losu, demonami oraz wojowniczkami, których zbroje chronią tylko dzięki efektowi rozproszenia uwagi przeciwnika (przy założeniu, że jest to przeciwnik a nie przeciwniczka). Dlaczego przywołane zostało to wiekopomne dzieło filmografii przy omawianiu płyty „Age of Immortals”? Ano dlatego, że obydwa „dzieła” są stworzone w tej samej estetyce z jedną różnicą- Roman jest typową parodią natomiast Age nagrano całkiem na poważnie. Niestety efekt końcowy jest dokładnie taki sam...

Trudno „Age of the Immortals” nazwać pełnowymiarowym LP. Z drugiej strony 6 autorskich kompozycji oraz dwie interpretacje klasyków Iron Maiden („Run to the hills” oraz „The trooper”) to trochę więcej niż na klasycznej EP. Niezależnie natomiast od długości samej płyty nie da się ukryć, że jej słuchanie dłuży się niemiłosiernie i naprawdę stoczyłem ciężką walkę by nie przeskakiwać na następny utwór po pierwszych 30s. Jako wieloletni fan Iron Maiden czułem się wręcz oszukany. Sprawdziła się zasada, ze nie wolno oceniać po okładce, chociaż i ta już zawierała swoiste ostrzeżenie dotyczące zawartości. Spodziewałem się tradycyjnego heavy metalu zaś otrzymałem papkę Manowar-podobną, z wyraźnym zapatrzeniem się na kapele typu Hammerfall czy Iced Earth. Mamy więc utwory tętniące w rytm pędzących na koniach bohaterów, którzy w swej krzepkiej prawicy dzierżą Miecz Przeznaczenia (czy inny tego typu Młot Bogów, Lance Odwagi, Maczetę Zręczności, której ostrze hartowało się w krwi pradawnej bestii itp. itd...) zaś ich głos rozbrzmiewa niczym koguci śpiew. Wszystko porywające niczym najnowsze orędzie głowy naszego trochę mniej bajkowego państwa.

Dodać wypada jeszcze parę słów o warstwie tekstowej. Z jednej strony jestem w stanie zrozumieć pewne prawidła gatunku z drugiej proszę jednak o zachowanie szacunku dla słuchacza. Ja naprawdę nie mam zamiaru wymagać dywagacji eschatologicznych na poziomie klasyków europejskiej myśli filozoficznej- wystarczy, że nie będę zażenowany w trakcie słuchania. Tutaj przypomniał mi się pewien epizod, gdy pacholęciem będąc na jednym z koncertów w dość znanym natenczas klubie wrocławskim usłyszałem z ust na oko 14-to letniego wokalisty, hardym tonem w publikę rzucone: „a teraz będzie kawałek o wojnie!”. Za najlepsze streszczenie przekazu płynącego z tych „manifestów” ideologicznych niech posłużą tytuły: „Imperious Blade”, „The Mentor”, „Day of Revange” itd.

Całości dopełnia piękna  rycina zdobiąca okładkę- młodzian z gołą klata, mieczem za pas założonym oraz przepisowo rozwianym włosem. Obok tego wybitnego herosa z równie wybitnym tyłozgryzem i wyrazem głębokiego zamyślenia w oczach stoi zakapturzony starzec. Na temat głębokiej symboliki przedstawionej scenki można by napisać niejedną rozprawę- otwartym pozostaje jej temat... Na pewno Freud by miał tutaj pole do popisu w kwestii tego, co autor chciał przekazać.

Po powyższych uwagach postaram się na chwilę skupić na mocnych stronach omawianego albumu. Wbrew pozorom- da się jakieś znaleźć. Niewątpliwie należy do nich dość wysoki poziom samego nagrania i realizacji. Brzmienie instrumentów jest naprawdę dobre natomiast cały efekt psuje wokal, który zdecydowanie nie radzi sobie z wysokimi partiami. Myślę, że to by było na tyle w kwestii tego co może się podobać....

Tak po prawdzie wolałbym nie oceniać tej płyty. Jest mi naprawdę niezręcznie, że aż tak negatywnie muszę się wyrażać o twórczości ludzi, którzy chcą realizować swoją pasję. Z drugiej strony przebrnięcie przez album wymagało ode mnie dość znacznej dozy samozaparcia. Jakakolwiek inna ocena byłaby moim zdaniem zdecydowanie na wyrost, niestety. Niby widać dość dużą biegłość instrumentalną ale wszystko niweczy całkowita wtórność oraz miałkość przekazu. Najmocniejszym punktem jest interpretacja „Run to the Hills” chociaż tak po prawdzie to jest po prostu odegranie utworu w prawie niezmienionej wersji. Jak widać- klasyki nie dało się zepsuć. A teraz niech opadnie bitewny kurz i pokryje tą płytę na tyle gruba warstwą, by po wsze czasy w mrokach pozostała!

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2021 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.