ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Hancock, Herbie ─ Autobiografia legendy jazzu w serwisie ArtRock.pl

Hancock, Herbie — Autobiografia legendy jazzu

 
wydawnictwo: SQN 2015
 
 
Brak ocen czytelników. Możesz być pierwszym!
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Brak głosów.
 
 
Brak oceny
Ocena: * Bez oceny
06.08.2015
(Recenzent)

Hancock, Herbie — Autobiografia legendy jazzu

„Herbie Hancock. Autobiografia legendy jazzu” to niezwykła opowieść, która zabiera nas w wędrówkę po kolejnych projektach największego pianisty świata jazzu. Brawurowo napisana, pełna ciepła i szczerości. Czytelnik nie nudzi się nawet przez chwilę, a obrazy pisane muzyką na długo pozostają w głowie…

Herbie spokojnie snuje swoją opowieść zgodnie z chronologią. Rozpoczyna od najmłodszych lat, gdy wspomina czym była dla niego wiara, rodzina, szczęście. Przedstawia swoją filozofię optymizmu i otwartości na świat, a także wspomina jak uczył się tego, czym jest jazz i improwizacja. W części tej nie brakuje cytatów, które mogą wejść do kanonu i często padać z ust znawców muzyki (np. „Jazz nie jest czymś, czego można się nauczyć, bo ta muzyka istnieje w danej chwili”).

Początki Hancocka to nieustanna walka umysłu ścisłego i muzycznej wolności, która przeobraziła się w dogłębne analizy dźwięków i rozbieranie utworów „na części pierwsze” (a w dalszej części kariery również na eksperymenty z elektroniką). Herbie otrzymał dużo wsparcia od rodziców, którzy finansowali jego pasje, a najbliżsi współpracownicy często go polecali większym tuzom muzyki. Tak Herbie poznał pierwszego mentora – Donalda Byrda, który nadał jego karierze odpowiednie tempo. Z niezwykłą przyjemnością czyta się anegdoty z tego czasu i opowieść o tym jak Herbie nagrywał pierwszy album dla Blue Note (ale nie będę psuł czytelnikom przyjemności spoilerami). Nie brakuje też w tej książce innych rewelacyjnych opowieści, jak chociażby wspomnienie nagrywania muzyki do Powiększenia Antonioniego i zamieszania z muzykami, którzy brali udział w sesji.

Pierwsza „muzyczną” część to okres współpracy Herbiego z Milesem – wspólne uczenie się muzyki, opisy improwizacji i szalonego tempa prób łączonych z nagrywaniem kolejnych płyt. Klasyczny jazz został dzięki muzykom ubrany w niezwykłe solówki, a dokonania legendarnego kwintetu na zawsze zapisały się na kartach historii muzyki. Niektórym może brakować nieco bardziej „sensacyjnych” wspomnień, ale Herbie jest bardzo skromny i stonowany w swoich opowieściach – nie krytykuje, nie wywyższa się i wykazuje ogromny szacunek dla dziedzictwa kwintetu i Milesa. Opowieść pełna klasy.

Nie inaczej jest w kolejnej części, gdy Herbie wspomina swoje dwa projekty – udany artystycznie, ale nie komercyjnie Mwandishi (i okres fascynacji buddyzmem) oraz zabawowy, funkowy Head Hunters, który przyniósł sukces komercyjny, ale również liczne zarzuty, że „Hancock się sprzedał”.

Do mnie jednak najbardziej przemawia ostatnia część książki, w której Herbie wspomina nagrywanie albumu Future Shock i tworzenie hitu Rockit. Nowe technologie wdarły się do świata jazzu za sprawą Hancocka i niezastąpionego eksperymentatora nieuznającego granic Billa Laswela. Muzycy dokonali rewolucji gatunkowej, który na równi z elektrycznym okresem Milesa, na nowo wyznaczył granice między gatunkami (a właściwie je zatarł). W okresie tym nie brakuje dramatycznej opowieści Herbiego jak musiał zwalczyć uzależnienie od cracku, ale warto podkreślić, że jest to jedynie niewielki fragment, a książka w całokształcie jest bardziej o pięknie muzyki, a nie o narkotykowych odlotach. Nie jest to pozycja dla osób „żadnych sensacji”.

Czasy najnowsze przebiegają już bardzo szybko, a kolejne albumy Herbiego to plejada gwiazd i sukcesy (szczególnie szeroko opisany został album poświęcony Joni Mittchel). Piękną opowieść kończy wspomnienie o ustanowieniu Międzynarodowego Dnia Jazzu.

Jedyną wadą książki jest niezbyt porywający tytuł (przy angielskim „Possibilities”) oraz niezbyt udany pomysł na przekładki w rozdziałach, na których na zmianę pojawiają się dwa zdjęcia. Przez to książka wypada mało profesjonalnie, a jej treść na pewno zasługuje na bardziej porządne opracowanie.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.