ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Wingfield, Mark ─ Tales from the Dreaming City w serwisie ArtRock.pl

Wingfield, Mark — Tales from the Dreaming City

 
wydawnictwo: MoonJune Records 2018
 
1. The Fifth Window (5:10)
2. I Wonder How Many Miles I've Fallen (7:19)
3. The Way To Hemingford Grey (5:54)
4. Sunlight Cafe (5:58)
5. Looking Back At The Amber Lit House (6:47)
6. This Place Up Against The Sky (6:05)
7. At A Small Hour Of The Night (7:52)
8. A Wind Blows Down Turnpike Lane (3:15)
9. Ten Mile Bank (5:36)
10. The Green-faced Timekeepers (7:52)
 
Całkowity czas: 63:15
skład:
Mark Wingfield - gitara, soundscapes
Yaron Stavi - bas bezprogowy
Asaf Sirkis - perkusja
+
Dominique Vantomme - syntezator
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
10.08.2018
(Recenzent)

Wingfield, Mark — Tales from the Dreaming City

Z brytyjskim wirtuozem gitary Markiem Wingfieldem zetknąłem się po raz pierwszy przy okazji niedawno wydanego albumu Tales from the Dreaming City. Wyprodukowany w hiszpańskim La Casa Murada Studio we współpracy z Leonardo Pavkovičem album ten brzmi nader nowocześnie, świeżo, bogato i zarazem poważnie, a więc dokładnie tak, jak przystało na nowość 2018 roku.

Tales… jest zbiorem dziesięciu starannie doszlifowanych nagrań opartych w głównej mierze na nieprzypadkowym brzmieniu gitary elektrycznej i Minimooga z dodatkiem efektownych soundscapes. Sekcję rytmiczną tworzą dwaj panowie: Yaron Stavi (bas bezprogowy) i Asaf Sirkis (perkusja). Dla przypomnienia dodam, że obaj pojawili się już w tym roku w katalońskim studiu podczas sesji nagraniowej do płyty Rumah Batu Dwikiego Dharmawana. Lekkość i finezyjność brzmienia Tales… zawdzięcza m.in. temu właśnie dobrze zgranemu tandemowi, który uwypukla pełne rozmachu i refleksji sola gitarowe lidera tria.

W zamieszczonej wewnątrz eko-packa nocie autorskiej czytamy, że każdy utwór na płycie Wingfielda opowiada pewną historię, opisuje losy jakiejś jednostki lub zbiorowości ludzkiej. Te historie, pomijając sugestywną muzykę, najlepiej obrazuje okładka samej płyty: XIX-wieczna zabudowa szeregowa okolona szpalerem drzew z wyludnioną ulicą w centralnym punkcie perspektywy i postacią biegającą od drzwi do drzwi. Ta postać z okładki to my – zapaleni słuchacze w niepośledniej roli „domokrążców”, kołatający do drzwi i zaglądający do okien w poszukiwaniu ciekawych dramatów, komedii i tragedii z przeszłości, gitarą – nie głosem – przez autora „wyśpiewywanych”. Przypomina to nieco łapanie pokemonów lub niezdrową ciekawość studenta metafizyki z opowiadania Samotnika z Providence.

Jednak ta ulica z ilustracji płyty nie wygląda jak Rue d’Auseil i nie jest ślepym zaułkiem w twórczości Wingfielda. Bywa natomiast przyjemnie oniryczna (I Wonder How Many Miles I’ve Fallen), w czym nieco przypomina Floydowe Marooned. Wplecione odgłosy kroków i trzask zamykanych drzwi w samochodzie w At a Small Hour of the Night może się też słusznie kojarzyć z eksperymentami dźwiękowymi dinozaurów rocka. Najbardziej przystępnym nagraniem na albumie jest The Way to Hemingford Grey, a największą niespodzianką – konnakol (odmiana rytmicznego śpiewu południowo-hinduskiego, rodzaj wokalnej perkusji) w finale The Green-Faced Timekeepers w wykonaniu Sirkisa. Śpiew ten jest jedynym egzotycznym akcentem na całym krążku.

Okrzyknięty przez Johna Kelmana (All About Jazz) jednym z nowych herosów gitary XXI wieku Wingfield rzeczywiście robi ogromne wrażenie, gdy „wiosłuje”. Umiejętnościami dogania takich tuzów instrumentu, jak choćby Allan Holdsworth. Siłą przekazu oddala od siebie potencjalne zarzuty o gitarowy autoerotyzm czy hołdowanie sztuce dla sztuki. Pod skrzydłami Pavkoviča i MoonJune Records może jeszcze bardziej rozwinąć własne. 

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2018 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.