ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Flamborough Head ─ Defining The Legacy [reedycja]  w serwisie ArtRock.pl

Flamborough Head — Defining The Legacy [reedycja]

 
wydawnictwo: Oskar 2018
dystrybucja: Oskar
 
1. Defining The Legacy (11:15)
2. House Of Cards (9:16)
3. Garden Of Dreams (12:35)
4. Assassin (9:07)
5. Impulse (11:17)
6. Bridge To The Promised Land (6:37)
7. Mind-sculpture (7:58
 
Całkowity czas: 56:10
skład:
Siebe-Rein Schaaf - lead vocals, keyboards
André Cents - guitar
Edo Spanninga - keyboards
Marcel Derix - bass
Koen Roozen - drums
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: 6 Niezła płyta, można posłuchać.
07.09.2018
(Recenzent)

Flamborough Head — Defining The Legacy [reedycja]

Poznański Oskar konsekwentnie wznawia kolejne pozycje z dyskografii tej zasłużonej holenderskiej formacji progrockowej. Także i my, pewnie lada chwila, w naszej recenzyjnej bazie będziemy mieli komplet wydawnictw zespołu.

Tym razem miłośnicy muzyki tej pochodzącej z Fryzji grupy otrzymali staruteńkie, bo mające już siedemnaście lat, Defining The Legacy. To drugi album w historii zespołu i co najważniejsze, jeden z trzech zarejestrowanych z pierwszym wokalistą, Siebe Rein Schaafem.

Te pierwsze albumy zespołu (zatem także i ten) prezentowały dosyć klasyczny i mało oryginalny neoprogresywny rock, specyficzny dla operujących w tej stylistyce formacji przełomu wieków. Grup czerpiących garściami z Marillionu, czy IQ, nie wspominając już o tuzach lat siedemdziesiątych. Kompozycje są zatem rozbudowane, dosyć długie, powolnie kreowane, bez jakichś szaleńczych temp, z niekiedy ciekawymi popisami gitarowymi (w tym przypadku Andre Centsa) i dużą paletą klawiszowych form. Do tego Siebe Rein Schaaf śpiewa z taką charakterystyczną emfazą, teatralnością i patosem. Chwilami jego frazowanie przypomina mi… Stuarta Nicholsona z Galahad. Nie zawsze jest oczywiście tak klasycznie neoprogowo, bo w piątym Impulse są takie metalowe riffy, których nigdy wcześniej, ani nigdy później Holendrzy chyba nie zagrali.

Generalnie muzyka na Defining The Legacy nie zawiera tej folkowości podkreślonej partiami fletu właściwej dla późniejszego oblicza formacji, już z Margriet Boomsmą. Najciekawszy wydaje się tu utwór tytułowy, później z każdą chwilą album już nie przykuwa takiej uwagi i osobiście jest dla mnie mniej ciekawy od udanego debiutu Unspoken Whisper, pełnego zapamiętywalnych melodycznych tematów i naprawdę ładnych gitarowych solówek.

Album zdobi oczywiście dzieło Theo Spaaya (czyniące ich płyty rozpoznawalne pod względem graficznym na kilometr), współczesną szatę graficzną całego wydania (inne już liternictwo nazwy zespołu i tytułu) tradycyjnie opracował Rafał Paluszek. Dla zbieraczy, chcących skompletować całą dyskografię, rzecz konieczna, ci, którzy jeszcze ich nie znają, mogą zacząć od innych płyt.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2018 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.