ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Noise Nazi / Kadaver ─ Death Toll w serwisie ArtRock.pl

Noise Nazi / Kadaver — Death Toll

 
wydawnictwo: Exabyss Records 2019
 
Srona A - Track I - V (31:50)
Strona B - Track VI - IX. + Outro (31:36)
 
Całkowity czas: 63:26
skład:
Matt Bonk (Noise Nazi)
Michael Zolotov (Kadaver)
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: 8+ Absolutnie wspaniały i porywający album.
10.04.2019
(Recenzent)

Noise Nazi / Kadaver — Death Toll

Noise Nazi (Matthew Bonk) oraz dobrze już znany naszym czytelnikom Kadaver (Michael Zolotov) przygotowali wspólne wydawnictwo – Death Toll. Materiał został wydany przez nowojorskie wydawnictwo Exabyss Records, które w dużej mierze specjalizuje się w publikowaniu swoich wydawnictw na kasetach magnetofonowych — nośniku, który w ostatnich latach przeżywa renesans, nawet chyba większy niż winyle. Nie inaczej sprawa ma się w tym przypadku. Death Tollzostało wydane w trzech wersjach: dwóch kasetowych oraz w wersji cyfrowej, która jest dostępna we wszystkich możliwych – zarówno stratnych, jak i bezstratnych – formatach. Wersje kasetowe to ściśle limitowane 66 sztuk plus „dodruk” 8 kaset z nieco odwróconą kolorystyką. Wszystkie wersje dostępne są (lub w przypadku kaset raczej były) na platformie Bandcamp.

Nim skupimy się na dźwiękowej stronie wydawnictwa, wielkim grzechem byłoby nie wspomnieć o tym wyrobie od strony wizualnej, a ta prezentuje się więcej niż zacnie. Czarna kaseta opakowana jest w tradycyjne plastikowe pudełeczko, charakterystyczne dla tych nośników. Wkładka została wydrukowana na przyjemnym papierze, nadającym jednocześnie sznytu niezależnego labelu, gdzie część rzeczy przygotowuje się w sposób manualny. Do tego całość wsunięta jest w czarny, ręcznie wykonany kartonik typu slipcase. Prezentuje się to bardzo elegancko i naprawdę wyjątkowo. Jestem także w posiadaniu dwóch innych wydawnictw kasetowych spod szyldu Exabyss Records (wkrótce pojawią się recenzje) i zauważyłem, że ten sposób przygotowywania egzemplarzy jest tam swojego rodzaju standardem. Nadmienię, że we wnętrzu opakowania znajduje się również kod do cyfrowej wersji albumu.

Z racji wymogów technicznych, jakie niesie ze sobą kaseta, materiał został podzielony na dwie – mniej więcej podobnej długości – części, a właściwie strony. Pierwsza część zawiera ścieżki od 1 do 5, druga od 6 do 9 plus dodatkową kodę w postaci ciekawego, nieco odmiennego stylistycznie outro. I choć mamy do czynienia ze wspomnianymi dziesięcioma utworami, to tak naprawdę słucha się tego jako jednej całości, podzielonej na dwie części. W dobie cyfryzacji, ścieżek, plików etc.jest jednak coś przyjemnego w nośnikach analogowych, które poniekąd wymykają się tym najnowszym standardom.

Muzycznie Death Tolljest przyjemnym, zwartym pasażem dźwięków. Muszę przyznać, że dotąd nie słyszałem żadnych brzmień spod znaku Noise Nazi, ale dość dobrze znam twórczość i różne projekty Kadavera, stąd wiem, że nigdy nie schodzi on poniżej pewnego poziomu, wypuszczając tylko dobre i bardzo dobre wydawnictwa. Także tym razem rzecz ma się podobnie, przy tym najnowsza kaseta jest dla mnie sporym zaskoczeniem. Byłem raczej nastawiony na coś z okolic radykalnego, brutalnego i pełnokrwistego noise, a tymczasem jest dość delikatnie, nawet jak na Izraelczyka, można rzec, że jest dość ambientowo. Oczywiście jest tutaj pewna szorstkość, chropowatość kompozycji.

Strona pierwsza zaczyna się bardzo łagodnie, acz wyczuwalna jest nuta tego, co ma się wydarzyć wkrótce – pewien rodzaj niepokoju i niejednoznaczności. Emocje budowane są stopniowo, z kolejnymi ścieżkami dochodzą ostrzejsze struktury, aż wreszcie pod sam koniec wybuchają niemalże rasowym hałasem. I faktycznie, ostatnie minuty strony A to mocne uderzenie, które następuje pomimo tego, że przez ponad dwadzieścia minut nic wprost na to nie wskazywało. Pojawia się znikąd i tak samo nagle zamiera.

Strona B rozpoczyna się nieco mniej subtelnie niż pierwsza. Delikatność narastających dźwięków zostaje śmiało zastąpiona szumami, najrozmaitszymi trzaskami, różnej maści efektami elektronicznymi oraz przesterowanymi wokalizami. Być może pod względem struktur druga strona wydawnictwa jest nieco bardziej monolityczna aniżeli pierwsza, mimo to wydaje mi się ciut bardziej interesująca. Są tutaj także spokojniejsze momenty, lecz pojawiają się w sposób punktowy, a co za tym idzie – bardziej uderzają w słuchacza, przyjemnie-nieprzyjemnie łechcząc zmysł słuchu. Bardzo ciekawa jest przedostatnia ścieżka (9), która z powodzeniem może stać się motywem przewodnim najmroczniejszych obrazów naszej podświadomości. To samo tyczy się Outro, które na tle poprzednich kompozycji mocno się wyróżnia, żeby nie powiedzieć, że fantastycznie od nich odstaje.

Podsumowując, Death Toll to ciekawe, spójne wydawnictwo, wydane w estetycznej formie, lecz skierowane głównie do nie bojących się dźwiękowych wyzwań koneserów kilku gatunków, takich jak dark ambient, death industrial czy noise. Ocena to mocne 8/10 plus gwiazdka za dwa ostatnie, wspomniane wyżej utwory. Parafrazując klasyka: Koniec i bomba, a kto nie słuchał ten trąba!

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.