ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Smash The Crash ─ PL Lady w serwisie ArtRock.pl

Smash The Crash — PL Lady

 
wydawnictwo: Oskar 2019
 
1. Slippery slope
2. Reserpine
3. JazzMeta
4. Refugee
5. The Seeker
6. Do not make a village
7. Pippi was here
8. Psycho Beat
9. PL Lady
 
skład:
Marcin Błasiak – bass
Michał Karkusiński – keyboards
Łukasz Moszczyński – drums
Rafał Szewczyk – guitars

Special guests:
Anna Guhs - vocal (The Seeker)
DJ Chmielix - scratching & turntable works (The Seeker)
Michał Kobojek - saxophone (PsychoBeat)
Łukasz Pietrzyk - vocal (PL Lady)
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
16.04.2019
(Recenzent)

Smash The Crash — PL Lady

Pełnowymiarowy debiut łódzkiej formacji Smash The Crash ukazał się z niewielkim poślizgiem. W wywiadzie udzielonym nam przy okazji premiery EP-ki Baba Jaga, w maju ubiegłego roku, lider formacji, Rafał Szewczyk, wskazywał, że powinno się to udać jeszcze w 2018 roku. Troszkę zabrakło do utrzymania terminu, ale najważniejsze że jest, ciesząc ucho i… oko potencjalnego odbiorcy. O tym ostatnim piszę nieprzypadkowo, bowiem rzecz z pozoru wydana jest standardowo w pudełko CD typu jewel case, a jednak zamiast zwykłej książeczki z okładką, mamy kawałek przezroczystego plastiku z naniesionym fragmentem kobiecej twarzy. W połączeniu z widocznym pod spodem złotym dyskiem, otrzymujemy fajny efekt swoistej aureoli. Ciekawe i oryginalne rozwiązanie, za które odpowiada Punkt Widzenia.

Nie zewnętrzności jednak, a muzyka jest tu oczywiście najważniejsza. I tu Szewczyk, który na Babie Jadze był jedynym kompozytorem, był jeszcze bardziej precyzyjny. We wspomnianym wywiadzie zapowiadał, że to się pomału zmienia i planowana płyta będzie bardziej różnorodna. I w istocie tak jest. Na dziewięć pomieszczonych tu kompozycji cztery są wyłącznie jego autorstwa, a dwóch jest współautorem. Mają tu „swoje” utwory basista Marcin Błasiak i perkusista Łukasz Moszczyński. Efekt tegoż jest słyszalny, dając materiał jeszcze bardziej wielobarwny, zróżnicowany i wielowątkowy.

To w dalszym ciągu rock instrumentalny, jednak i od niego jest jeden zdecydowany wyłom. Bo płytę kończy tytułowa kompozycja PL Lady, w której gościnnie zaśpiewał (po polsku, choć angielskie tłumaczenie tekstu znajdziemy na tzw. inlay’u, widocznym pod przezroczystą tacką, na której osadzono dysk) Łukasz Pietrzyk. To dosyć zaskakująca rzecz, odstająca od całości. W zasadzie krótka, rockowa piosenka, z wokalem lekko zahaczającym o stylistykę… rap.

Trzy z prezentowanych tu numerów ujrzały już wcześniej światło dzienne. To oczywiście JazzMeta i The Seeker, które trafiły na EP-kę Baba Jaga (i o których szerzej pisałem przy okazji jej recenzji), ale też Do not make a village, który znany jest z publikowanej na ich profilu bandcamp wersji live z 2017 roku. Szczególnie on uległ zmianie i został rozbudowany z sześciu do dziewięciu minut.

Generalnie filozofia ich grania się nie zmieniła. Artyści oferują utwory czerpiące głównie z rocka, fusion, art rocka, progresywnego metalu, czy jazz rocka. Niebagatelną rolę odgrywa w niej oczywiście gitara, która pełni rolę swoistego wokalu, kreując główne melodyczne tematy. Z drugiej strony, słuchając płyty trudno pozbyć się wrażenia, że mamy do czynienia z bardzo sprawnymi technicznie muzykami radzącymi sobie niekiedy z naprawdę karkołomnymi figurami. Zgrana sekcja rytmiczna i dodająca pewnego pierwiastka nowoczesności elektronika czynią te kompozycje niebanalnymi.

Już zresztą otwierający album Slippery slope, rozpoczęty nowoczesnym bitem, to potwierdza. Muzycy stworzyli do tego utworu dający wiele do myślenia o kondycji współczesnego świata klip, wraz z którym ta muzyka zyskuje złowieszczego wyrazu. Reserpine zaciekawia najpierw „skradającą się” gitarą a w dalszej części utworu jej solową formą położoną na klawiszowych tłach w klasycznie wręcz progresywnym stylu. Refugee jest zwrotem w kierunku progmetalowego, matematycznego grania z poszatkowanymi riffami, podbitymi intensywną pracą perkusji. Żeby była jasność, w tej, ale też i w innych kompozycjach mamy rozleniwiające zwolnienia dodające tej muzyce oddechu i przestrzeni. Intensywny, szybki i gęsty Do not make a village przynosi z kolei ogniste solo na gitarze i perkusyjny popis wkomponowany zgrabnie w całość. Jego brzmienie przypomina, że trzon tej muzyki został zarejestrowany na żywo. Pippi was here zwraca natychmiast uwagę wyrazistą i kluczową formą basową, która spina utwór. I nie powinno to dziwić, bo to utwór Marcina Błasiaka. Ale udana jest w nim też końcówka, z przebojowym, rozpędzonym i powtarzanym motywem. PsychoBeat, kompozycja Łukasza Moszczyńskiego, też przynosi sporo inności. Przede wszystkim saksofon, na którym gościnnie zagrał Michał Kobojek, nadając utworowi jazzowego posmaku. Ale to ogólnie rzecz najbardziej awangardowa i eksperymentalna w zestawie.

Krótko? Bardzo dobry, dojrzały debiut. Choć prawie bez słów, zmusza do myślenia. Do tego to muzyka, która w koncertowym entourage’u jeszcze może zyskać.  

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.