ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Sorry Boys ─ Miłość w serwisie ArtRock.pl

Sorry Boys — Miłość

 
wydawnictwo: Mystic 2019
 
1. Jesteś pragnieniem
2. Drugie serce
3. Niedziela
4. Miłość
5. Kwiaty
6. Dobrze, że jesteś
7. Warszawa czeka
8. Carmen feat. Kayah
9. Powszedni chleb
10. W brzuchu Buddy
11. Absolutnie, absolutnie
 
skład:
Bela Komoszyńska - głos, chóry, fortepian, programowanie, aranżacje smyczków
Tomasz Dąbrowski - głosy, mandoliny, cymbały, harfa celtycka, autoharfa
Piotr Błak - gitary

Marek Dziedzic - syntezatory, programowanie, gitary, gitara basowa, cymbały, fisharmonia, harfa celtycka, aranżacje smyczków
Patryk Stachura - gitara basowa
Wojtek Deręgowski - perkusja
Kayah - głos i chóry (Carmen)

Kwartet smyczkowy:
Magdalena Laskowska - I skrzypce
Paulina Kusa - II skrzypce
Bartłomiej Szymborski - altówka
Zuzanna Stradowska - wiolonczela
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,1
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,0
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,1
Arcydzieło.
,1

Łącznie 3, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Ocena: 8+ Absolutnie wspaniały i porywający album.
28.05.2019
(Recenzent)

Sorry Boys — Miłość

Poczynania warszawskiej formacji Sorry Boys śledzę od jej debiutu Hard Working Classes wydanego już dziewięć lat temu. Byli wówczas jakby w zupełnie innym muzycznym świecie, bliższym ukochanego dla mnie niegdyś Cocteau Twins. Dziś, gdy słucham Miłości, zastanawiam się jak ogromną drogę pokonali muzycy w ciągu tej niepełnej dekady. I ile mieli w sobie odwagi, aby uczynić swoją muzykę tak niezwykle przystępną, przy jednoczesnym zachowaniu artystycznych wyżyn. Bo nie czarujmy się, Bela Komoszyńska, Tomasz Dąbrowski i Piotr Błak zbliżyli się mocno do muzycznej szuflady, którą niektórzy z lekkim dystansem nazywają „komercyjną”. Muzycy zresztą dali już temu wyraz na poprzednim albumie Roma, pełnym pięknych piosenek. Tu artyści poszli chyba jeszcze odważniej i świadomi swego potencjału dotarli do wielu miejsc, w których do tej pory ich muzyka nie funkcjonowała. Efektem tego jest mnóstwo pozytywnych recenzji i reakcji na ich najnowsze muzyczne dziecko.

I w tym kontekście trudno mi coś nowego i oryginalnego o Miłości napisać. Wiem jednak, że to ich najbardziej emocjonalna, dojrzała i bogata płyta. Stworzona przez trzy nietuzinkowe osobowości mające tę artystyczną charyzmę, którą miałem okazję odczuć podczas kameralnego warszawskiego odsłuchu, tuż przed premierą płyty. W czym dostrzegam siłę tego albumu? W tym, że gdy po raz pierwszy go słuchałem kompozycje wcale nie uderzyły mnie jakimś wielkim potencjałem. Ale z każdym kolejnym kontaktem z nim utwory zyskiwały i subtelnie wdzierały się do uszu i umysłu tworząc w nim coraz to inne odczucia. Dziś już wiem, że trudno mi wybrać ten najpiękniejszy tu fragment, by nie urazić… innego. Każda z piosenek urzeka barwą głosu Komoszyńskiej oraz jej interpretacjami, inteligentnym aranżem, czy brzmieniowymi smaczkami, co wynika oczywiście z instrumentalnego przepychu. Na albumie słyszymy wszak harfę celtycką, cymbały, mandoliny i aranżacje smyczkowe. Jest zatem tu i zwiewność, i nowoczesna elektronika, i wysmakowana akustyczność gitar, klimat muzyki klasycznej, ale i flirt z flamenco i orientem. Największą siłą tych kompozycji są wyjątkowe melodie, które odkrywane powoli zostają na bardzo długo i trudno się od nich uwolnić. I nie dotyczy to tylko promującego album i bardzo przebojowego Absolutnie, absolutnie ale także, a może przede wszystkim, otwierających album utworów Jesteś pragnieniem, Drugie serce, Niedziela, Miłość, czy Kwiaty. A zaraz potem jest przecież efektowna piosenka poświęcona Warszawie (Warszawa czeka), czy prawdziwa perełka Carmen z duetem wokalnym Komoszyńska - Kayah.

Trudno pisać o tym albumie nie wspominając o słowach. To także one decydują o dojrzałości tej płyty. Napisać pięknie o miłości wcale nie jest łatwo, wszak mnóstwo artystów tego wyzwania się już podejmowało i jeszcze nie raz pewnie spróbuje. Beli Komoszyńskiej udało się uniknąć pewnej banalności. A pomogło jej w tym… życie. Jak sama wyznała, piosenki na ten album pisała w najszczęśliwszym okresie swojego życia. Po narodzinach córki. I czuć w nich ten osobisty pierwiastek, choć nie wszystkie odnoszą się do tej matczynej miłości.

Szlachetności albumu dodaje gustowna szata graficzna ze stylowymi zdjęciami Beli i całego zespołu. To już w tej chwili dla mnie jedna z polskich płyt tego roku. Polecam, absolutnie!

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.