ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu IQ ─ Resistance w serwisie ArtRock.pl

IQ — Resistance

 
wydawnictwo: Giant Electric Pea 2019
 
CD 1 (52:58):
1. A Missile (6:40)
2. Rise (6:49)
3. Stay Down (7:55)
4. Alampandria (3:48)
5. Shallow Bay (6:21)
6. If Anything (6:03)
7. For Another Lifetime (15:22)

CD 2 (55:39):
1. The Great Spirit Way (21:45)
2. Fire and Security (5:26)
3. Perfect Space (8:33)
4. Fallout (19:55)
 
Całkowity czas: 108:37
skład:
Peter Nicholls - vocals
Mike Holmes - guitar
Tim Esau - bass
Paul Cook - drums
Neil Durant - keyboards
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 1
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 2
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 2
Album jakich wiele, poprawny.
› 2
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 1
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 0
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 2
Arcydzieło.
› 3

Łącznie 13, ocena: Niezła płyta, można posłuchać.
 
 
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
19.11.2019
(Recenzent)

IQ — Resistance

Legenda neoprogresywnego rocka jeszcze w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych serwowała swoje kolejne albumy praktycznie co dwa lata. W nowym stuleciu wyjątkowa aktywność muzyków spadła i na każde premierowe wydawnictwo grupy trzeba było czekać lat pięć. Nie inaczej jest z niżej recenzowanym Resistance, które ukazało się po tyluż latach od The Road Of Bones. I to dobrze, bo muzycy w naturalny sposób potęgują głód ich nowej muzyki a uaktywniają się wówczas, gdy faktycznie mają coś do powiedzenia, albo raczej… do zagrania.

Ta płyta nie powinna rozczarować fanów IQ. Jest bowiem efektem naturalnej ewolucji zespołu, którą gdzieś tam można było zauważyć już w 2004 roku na Dark Matter, a później na Frequency i szczególnie na The Road Of Bones. Owa ewolucja to systematyczne przesuwanie się w kierunku muzyki ciemniejszej, o mroczniejszym wyrazie i o cięższej, chwilami wręcz metalowej strukturze.

Swoistą spójność z pięć lat młodszym The Road Of Bones podkreśla też dokładnie ten sam skład, który nagrał obie płyty. Dwóm filarom formacji, Michaelowi Holmesowi i Peterowi Nichollsowi, towarzyszą ponownie Neil Durant, Tim Esau oraz Paul Cook. Tradycyjnie też muzycy nie oszczędzali na ilości materiału proponując blisko 110 minut muzyki pomieszczonej na dwóch dyskach (poprzedniczka miała bonusową płytę z premierowymi rzeczami). I choć nie da się ukryć, że uszczuplenie całości o jakieś 30 minut oszczędziłoby płycie pewnych dłużyzn i zapewniłoby jej większą zwartość oraz atrakcyjność, to jednak i tak jest naprawdę bardzo dobrze.

Potwierdza to już pierwszy kwadrans albumu z kompozycjami A Missile, Rise i Stay Down, dla mnie nieprzypadkowo odpalonymi na początek. Jest w nich wszak melodyczny i dramaturgiczny potencjał czyniący z nich bardzo silne punkty programu płyty (Rise to mój faworyt). Mamy w tych kompozycjach bowiem to co dla nich jest aktualnie charakterystyczne: potęgę brzmienia, ciężkie metalowe riffy, wzniosłe aranżacje podkreślone specyficznymi, wywołującymi grozę, „chorusowymi” partiami instrumentów klawiszowych, tworzących bardzo głębokie tła. No i jest w tym wszystkim jedyny i niepodrabialny wokal Petera Nichollsa, delikatny i jakby w dużym kontraście do muzycznego akompaniamentu. Troszkę innymi środkami wyrazu operuje tu w pierwszej części wymieniony jako trzeci Stay Down, smutny, nastrojowy, zwracający uwagę jesiennym motywem pianina, ale także ewidentnymi nawiązaniami do klasycznego Genesis jeszcze z lat siedemdziesiątych. W Alampandrii z kolei mamy delikatne orientalne wstawki, zaś w If Anything syntetyczny rytm, jakby wyjęty z ballad Phila Collinsa, ale też i epicką figurę kościelnych organów finalizującą utwór.

Nie brakuje tu też oczywiście ładnych melodyjnych tyrad gitarowych Holmesa. Najpiękniejsze jego solówki znaleźć można  w Shallow Bay, Fire and Security, czy For Another Lifetime. Nie mogą wreszcie narzekać miłośnicy długich form. Artyści pomieścili tu aż trzy suity trwające od 15 do ponad 20 minut (For Another Lifetime, The Great Spirit Way, Fallout). I choć w swojej wielowątkowości pokazują one dużą różnorodność muzyki IQ, to jednak obok momentów porywających mają też nieco dłużyzn i niepotrzebnie rozwleczonych tematów. I to w nich raczej szukałbym owych „niepotrzebnych minut”.

Chylę jednak czoła przed nimi. Bo to już jeden z nielicznych rycerzy neoprogresywnego stołu, który nie dokonał jakiejś stylistycznej, unowocześniającej ich brzmienie wolty, pozostał sobą i dalej wzbudza sporą estymę i szacunek wśród odbiorców.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.