ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu American Heritage/FOE/Art of Burning Water ─ The Combined Stupidity of Spiteful Men w serwisie ArtRock.pl

American Heritage/FOE/Art of Burning Water — The Combined Stupidity of Spiteful Men

 
wydawnictwo: House of Stairs 2003
 
American Heritage: 1.Dead Men Wear Tags (5:12)/ 2.Anti-American Girl Place (4:25)/ 3.Forget (7:17)
FOE: 1. Myrmidon (10:21)
Art of Burning Water: 1.Who's Going to Help God When im Finished with Him (1:31)/ 2.The Well (because we are) (2:38)/ 3.Destroyer Disgraced (2:47)/ 4.Gates of Kazantrutha (6:53)
 
Całkowity czas: 41:14
skład:
Art of Burning Water:Michael Frances McKenna - perkusja/ Khyam Allami -bas,wokal/ Geith Al-Robei -gitara,wokal
FOE:Crawford Blair - gitara barytonowa, Jason Carty - gitara, Paul Westwood - perkusja
American Heritage:1.Dead Men Wear Tags (5:12)/ 2.Anti-American Girl Place (4:25)/ 3.Forget (7:17)
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
13.10.2004
(Gość)

American Heritage/FOE/Art of Burning Water — The Combined Stupidity of Spiteful Men

Wraz z płytą FOE dostałem swego czasu jeszcze jedną pozycję z House of Stairs, tak zwaną płytę przeglądowo-poglądową. Dzięki niej można poznać praktycznie wszystkie grupy nagrywające dla tej malutkiej wytwórni, gdyż jest to split trzech zespołów: American Heritage, FOE oraz Art of Burning Water. Cokolwiek by o tym materiale nie pisać, trzeba powiedzieć, iż jest niezmiernie interesujący. Ale od poczatku może...

Na pierwszy ogień idzie grupa American Heritage. Co my tu mamy? Mamy pokręcony hardcore, a może metalcore, sam już nie wiem. Te dwa gatunki stały się ostatnio tak do siebie podobne, że w sumie dla hardcore'owców będzie to core, a dla metalowców metal. I może o to w tym wszystkim chodzi, wszak im więcej potencjalnych odbiorców tym lepiej. Generalnie powiem tak: muzyka American Heritage jest chyba najbliższa temu co robi Mastodon na ostatnim krążku Leviathan. Brud, łamańce, dużo melodii i ciężkich brzmień, trącących ostro surowizną jakich mało. Jest tu też sporo psychodelii na modłę Fuckin Champs chociażby. Na krążku zamieszczone są trzy kawałki, które nieźle wgniatają w ziemię, przynosząc sporą dawkę energii i czadu, przy jednoczesnej walcowatości utworów tu i ówdzie, oraz sporym skomplikowaniu aranżacyjnym. I mimo że ta muzyka się doskonale broni, to na tym splicie znajdzie się coś jeszcze lepszego.

FOE mówi samo za siebie. Jeden kawałek, zatytułowany Myrmidon, trwający ponad 10 minut rozniósł mnie na strzępy. Znakomita rzecz, stanowiąca uzupełnienie do debiutanckiego krążka Arm Yourself with Clairvoyance. Math-rock najwyższych lotów, przetykany awangardą i progresywnością w każdym calu. FOE to bardzo zdolni ludzie, którzy poświęcają się muzyce w całości i to słychać w każdym ich nagraniu. Myrmidon łączy w sobie połamane podziały, częste zmiany rytmu z oddechem w postaci zwolnień i klimatycznych przerywników. W uszy rzuca się potężna ściana gitar, równie surowych jak na debiutanckim krążku, ale w porównaniu z American Heritage na przykład, bardzo czytelna i dobrze zrealizowana. Te 10 minut muzyki wymaga całkiem sporych nakładów sił mentalnych do ogarnięcia, ale to już stało się domeną FOE. Zespół jest nadzwyczaj oryginalny, przed nimi świetlana przyszłość, byle tylko nie spoczęli na laurach.

No i ostatnia kapela, chyba w sumie najlepsza na tej płycie - Art of Burning Water. Tym razem 4 utwory, ale za to wciągające jak narkotyk. Znów nasuwają się porównania z Mastodon, przy czym AoBW jest najbliżej tej grupy, zarówno pod względem stylowym jak i brzmieniowym. Pomieszany, psychodeliczny metalcore, z potężna dawką jadu i agresywności, tworzony przez trzech muzyków, w tym dwóch z arabskim rodowodem zabija. To szaleństwo jakich mało, bardzo dużo się tu dzieje, jest masa dźwięków, riff goni riff, przetacza się to wszystko po słuchaczu z siłą potężnego wodospadu. Śmiem twierdzić iż jest to nawet lepsze niż ostatni Mastodon, bardziej świeże, bardziej spontaniczne, z lepszymi melodiami. Mimo że to przecież totalne podziemie brytyjskiego/światowego math-łojenia na core'owo/psychodeliczną nutę. Przed tym zespołem wielka przyszłość, jeśli wciąż będą tak kreatywni jak do tej pory.

Reasumując, bardzo wartościowy krążek, ukazujący kompletnie niezależną scenę brytyjskiego math-hardcore-metal-psychodelic-rocka. Wszystkie umieszczone na tym splicie grupy grają znakomitą, techniczną, pokręconą muzykę a każda z nich ma wiele do powiedzenia przez swoją oryginalność i świeżość. I mimo że jest to ciężkostrawna muzyka, jak już się w nią wsiąknie, to oderwać się nie można. czekamy na więcej tego typu smakołyków.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.