ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Soulo ─ Man, The Manipulator w serwisie ArtRock.pl

Soulo — Man, The Manipulator

 
wydawnictwo: Plug Research 2003
 
What do You Say After Hello??? [1:42]
How Do You Feel? [3:31]
Daddy's Girl, Mama's Boy [3:40]
Emotion, Can You Trust Them? [6:07]
The Status Seekers [2:09]
Born Female [2:01]
The Pursuit Of Loneliness [4:28]
Games Mother Never Taught You [3:30]
Your Erroneous Zones [2:21]
Peace From Nervous Suffering [2:42]
The Peter Plan [3:21]
The Peter Principle [3:25]
 
Całkowity czas: 38:46
skład:
Ted Casterline - Bass, Percussion, Drums; Jessica Catron - Cello; Daphne Chen - Violin; Kyle Lapidus - Clarinet; Jussi Lehtisalo - Guitar; John Tejada - Drums; James Water - Tape Transfer; Johnny Wyatt - Percussion;
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: 6 Niezła płyta, można posłuchać.
02.11.2004
(Recenzent)

Soulo — Man, The Manipulator



Cóż za niezwykła płyta. Oszałamiająca mieszanka niezliczonych stylów i gatunków. Od komputerowego bitu spod znaku berlińskiej sceny elektro-akustycznej i post-rockowych smętów gitarowych po łagodne, emo-tronikowe plumkania, laptopowe blipy i czysto relaksacyjny chill-out. Oszczędnie dawkowane sample mieszane są z drastycznymi, glitchowymi cięciami i trzaskami. Które zresztą skonfrontowane zostały z chóralnym, melodyjnym żeńskim zaśpiewem (skojarzenie: Dead Can Dance). Czasem w te rejony zabłądzi trąbka, prowadząc tym samym do synergicznego połączenia nu-jazzu i ekstremalnej elektroniki, co może przypominać miks Molvaera i Autechre. Momentami muzyka dociera nawet do rejonów industrialnych, pojawiają się muslimgauzowe łamańce. Zakłócenia melodyki, dysonanse, zastosowanie nienastrojonych instrumentów i nieprecyzyjne, typowo country-rockowe slide'y, współnymi siłami zapewniają niespotykane gdziekolwiek indziej wrażenia.

Jest tu na przykład utwór utrzymany w klimacie ambientowych drone'ów, wzbogaconych jedynie o minimalistyczne, akordowe pogłosy. Dopiero po jakimś czasie, dzięki wejściu harmonijki, mocno zreverbowanego wokalu, loop'u perkusyjnego i dźwięków syntezatora typu vintage, całość nabiera wyraźniejszych, bardziej jednoznacznych kształtów. Z czasem wkraczamy w rejony pogranicza trip-hopu i ambient-house'u, z ledwie zauważalnym dodatkiem didżejskich skreczów. Ale już dwie minuty później pogrążamy się w hipnotyzującym transie. Pojawia się niezobowiązująca, indie-rockowa wstawka gitarowo-keyboardowa, do których to instrumentów na moment dołączają bas i perkusja. W ten sposób powracamy w klasyczne post-rockowe konstrukcje w stylu Tortoise, wzbogacone o szumy - efekt zabawy radiowym potencjometrem. W drugiej części płyty nieco więcej miejsca pozostawiono dla przesterowanego wokalu otoczonego spokojem slow-core'owej aranżacji oraz prostym wątkom smyczków. Końcówka to już typowy, jakkolwiek ciężkawy cut'n'paste'owy polifoniczny noise, który po zaskakującej metamorfozie przybliża się do radosnej piosenki z legato fletu, trąbką i nadającym jasną barwę banjo.

A to tylko wyrywkowe przykłady. Kilka, a nawet kilkanaście zmian gatunkowych w ramach jednego utworu to standard. Doskonały przekrój przez nurty współczesnej eksperymentującej muzyki alternatywnej. Niekorzystną cechą tej różnorodności jest pozbawienie słuchacza możliwości nacieszenia się co ciekawszymi motywami, które znikają równie szybko, jak się pojawiły.

***

Jakkolwiek cała ta idiotyczna litania to oczywiście żart (gdyby ktoś jeszcze nie zauważył), szufladek nie brałem z sufitu. Ale tak naprawdę to po prostu ładna, wciąż zaskakująca zmianami (nie tylko aranżacyjnymi, ale i kompozycyjnymi) płyta. W gruncie rzeczy pełna rozklekotanej melancholii i nieustannego poszukiwania właściwego rozwiązania. I najwyraźniej nigdy go nie odnajdująca, co mogło być z góry zamierzonym celem.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
Picture theme from Riiva with exclusive licence for ArtRock.pl
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.