ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Abydos ─ The Little Boys Heavy Mental Shadow Opera About The Inhabitants Of His Diary w serwisie ArtRock.pl

Abydos — The Little Boys Heavy Mental Shadow Opera About The Inhabitants Of His Diary

 
wydawnictwo: InsideOut Music 2004
 
1.The Inhabitants Of His Diary (1:12)/ 2.You Broke The Sun (5:39)/ 3.Silence (6:55)/ 4.Far Away From Heaven (5:32)/ 5.Coppermoon (the other side) (5:09)/ 6.Hyperion Sunset (4:46)/ 7.God´s Driftwood (6:10)/ 8.Radio Earth (5:38)/ 9.Abydos (7:25)/ 10.Green´s Guidance For A Stategy Adventure Game (1:17)/ 11.Wildflowersky (8:28)/ 12.A Boy Named Fly (12:03)
 
Całkowity czas: 70:20
skład:
Andy Kuntz: Vocals / Stefan Glass: Guitar, Keyboards / Michael Krauss: Guitar, Keyboards / Andreas Lill: Drums
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 2
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 2
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 1
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 3
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 5
Arcydzieło.
› 8

Łącznie 21, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
10.11.2004
(Recenzent)

Abydos — The Little Boys Heavy Mental Shadow Opera About The Inhabitants Of His Diary

Czyż to nie dziwne, że zabieram się za pisanie tej recenzji tak późno? Nie jest przecież tajemnicą, iż kocham na zabój wszystko co związane jest z niemieckim Vanden Plas. Zatem to działanie celowe. Co prawda chciałem podzielić się wrażeniami z odsłuchu Abydos tuż po ukazaniu się płyty. Wylałem jednak sobie na głowę kubeł zimnej wody...postanowiłem poczekać aż ochłonę , a muzyka nabierze „mocy prawnej”:-).

Abydos to nic innego jak solowa (mam nadzieję, że pierwsza) płyta wokalisty Vanden Plas Andy Kuntza. Skok w bok. Ten nad wyraz wrażliwy artysta musiał w końcu wymknąć się spod kontroli kolegów z macierzystego zespołu by przekazać swoje wizje. Album mnie nie zaskoczył. Mniej więcej tak właśnie wyobrażałem sobie ten projekt. Andy od zawsze wykazywał słabość do form musicalowych lub inaczej rock-operowych. Brał udział w produkcjach Jesus Christ Superstar, Rocky Horror Show, Evita czy też Nostradamus. Abydos jest właśnie znakomitym połączeniem stylistyk wymienionych rock-oper z brzmieniem Vanden Plas. Ani przez chwilę nie przypuszczałem, że Herr Kuntz zaproponuje diametralnie inną muzykę. Musiała to być właśnie taka efemeryda. Linie melodyczne oraz chórki serwowane przez Andy’ego są doskonale znane z VandenPlasowych płyt. Być może na Abydos są one bardziej melancholijne i melodyjne. Płyta przepełniona jest rozkołysanymi kontrastami, w których roi się od orkiestracji i patetycznych chórów. Jest też kawał solidnego progmetalu najwyższych lotów. Abydos wydaje mi się albumem przemyślanym od A do Z i bardzo dojrzałym. Słychać, że muzyka nie została napisana ręką gołowąsa. Na pierwszy rzut ucha uderza olbrzymi bagaż doświadczeń kompozytora. Ot, takie dzieło muzyka w wieku przejściowym:-). Pod pewnym względem Abydos może przypominać projekty Ayreon. Podobne podejście.

W tym miejscu chciałem opisać utwór po utworze ale ostatecznie zrezygnowałem. To nie ma sensu. Nie można na siłę demontować czegoś co stanowi nierozerwalną całość. Abydos należy traktować jako monolit.

Warto napisać parę słów o muzykach towarzyszących Andy’emu. Dobrze się stało , że Kuntz nie najął Stefana Lilla. Na Abydos gitary dzierżą Stefan Glass i Michael Kraus, którzy grają w inny sposób niż „partyjny towarzysz” Andy’ego. Obsługują oni także instrumenty klawiszowe. Jedyną reminiscencją VandenPlasową jest perkusista Andy Lill.

Wbrew pozorom liryki Abydos nie mają NIC wspólnego ze starożytnym Egiptem. To rodzaj metafory. Abydos jako miejsce kultu Ozyrysa w Dolinie Królów traktowane jest jako kolebka teatru. Treść albumu może stanowić autobiografię Andy’ego okraszoną autoironią z jednej i głęboką refleksją z drugiej strony.......ach te rozterki czterdziestolatków:-).

Polecam. Bardzo dobra płyta, nie ustępująca wydawnictwom Vanden Plas. Nie muszę dodawać, że szanujący się fan VP MUSI to mieć......

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.