ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 19.09 - Kraków
- 19.09 - Wrocław
- 20.09 - Kraków
- 21.09 - OK Andaluzja
- 26.09 - Wydział Remontowy
- 27.09 - U Bazyla
- 28.09 - VooDoo Club
- 21.09 - Warszawa
- 26.09 - Wrocław
- 27.09 - Poznań
- 28.09 - Katowice
- 29.09 - Warszawa
- 05.10 - Gdańsk
- 06.10 - Kraków
- 06.10 - Wrocław
- 07.10 - Kraków
- 11.10 - Konin
- 12.10 - Włocławek
- 13.10 - Częstochowa
- 13.10 - Poznań
- 15.10 - Gdynia
- 16.10 - Warszawa
- 17.10 - Wrocław
- 18.10 - Kraków
- 21.10 - Warszawa
- 22.10 - Wrocław
- 24.10 - Gdańsk
- 25.10 - Warszawa
- 22.10 - Warszawa
- 25.10 - Łódź
 

koncerty

28.08.2019

INO-ROCK FESTIVAL 2019 [Anathema, Antimatter, Crippled Black Phoenix, Lion Shepherd, Joanna Vorbrodt], Inowrocław, Teatr Letni, 24.08.2019

INO-ROCK FESTIVAL 2019 [Anathema, Antimatter, Crippled Black Phoenix, Lion Shepherd, Joanna Vorbrodt], Inowrocław, Teatr Letni, 24.08.2019

Dwunasta edycja inowrocławskiego festiwalu przyniosła przede wszystkim spore frekwencyjne zaskoczenie…

Przyznam otwarcie, że patrząc na zestaw tegorocznych artystów byłem niedowiarkiem. Nie, nie dlatego, że skład był słaby, wręcz przeciwnie (!), większość z nich to sprawdzone koncertowe pewniaki. A jednak fakt, iż artyści ci wielokrotnie gościli w naszym kraju (piszę tu oczywiście o tej brytyjskiej części zestawu), kazał powątpiewać w festiwalową frekwencję. I co? I figa z makiem. Takich tłumów w Teatrze Letnim nie widziałem nigdy. Na ile to zasługa dobrze dobranych gwiazd, a na ile rosnącej w siłę marki i wyjątkowego klimatu festiwalu, niech ocenią inni. Wszystko poza tym było jak zawsze. Przyjemne miejsce do odbioru muzyki, murowana, przecudna pogoda, punktualne wychodzenie artystów, bogate stoiska koszulkowe – płytowe i gwiazdy na wyciągnięcie ręki. Gwoli ścisłości dodajmy, że to tu, to tam dało się niekiedy słyszeć narzekania na zbyt długie kolejki do punktów z jedzeniem i napojami czy do toalet.

O różnorodności tegorocznej edycji sporo mówił już pierwszy występ festiwalu. Joannę Vorbrodt trudno wsadzać w jakieś progresywne szuflady. A jednak artystka wraz z towarzyszącym jej na gitarze i klawiszach mężem Romualdem potrafiła się obronić, a nawet zaintrygować, choć z pewnością prezentowana muzyka gryzła się trochę z palącym festiwalowym słońcem. Mimo to dominująca, wysmakowana elektronika oraz towarzyszące jej poetyckie teksty artystki potrafiły stworzyć namiastkę wręcz space rockowego klimatu. Bardzo poważnie do inowrocławskiego występu podszedł też nasz rodzimy Lion Shepherd. W sześcioosobowym składzie, z „nową” w zespole Karoliną Skrzyńską z intrygującym instrumentem oraz bogatymi aranżacjami, dodał jakby nieco innego ducha kilku znanym już kompozycjom. Widziałem ich już po raz trzeci i był to z pewnością najlepszy z dotychczasowych występów, w czym spora zasługa materiału z trzeciej płyty formacji, która zdominowała koncert.  Crippled Black Phoenix widziałem z kolei po raz pierwszy, niemniej występ przykuwał uwagę sporą energetycznością. Jednym słowem mógł się podobać, choć jak podkreślił mój znajomy, kapela zawsze ma problem z doborem nośnej setlisty. Na Micka Mossa i jego Antimatter stawiam się w zasadzie regularnie, gdy tylko gości w naszym kraju. Nigdy mnie nie rozczarował i tak było i tym razem. Lekko drżący, przejmujący głos, mroczne teksty, transowa muzyka i ulubione kompozycje z dwóch ostatnich albumów The Judas Table i Black Market Enlightenment (okraszonych stosownymi animacjami na wielkim ekranie za sceną) czyniły ten koncert najsilniejszym punktem festiwalu. A i miłośnicy kultowego Leaving Eden też mieli parę chwil dla siebie.

Festiwal zakończyła Anathema, która gościła na festiwalu po raz drugi (poprzednio w 2010 roku) i tym razem jakoś wyjątkowo mnie nie urzekła. Nie wiem czy to kwestia drobnych potknięć, które przytrafiły się muzykom, nieco zmienionych aranżacji, z mniejszą dbałością wykonanych, tak pięknych wszak u nich, harmonii wokalnych, czy dosyć ogranej już setlisty (San Francisco, Can't Let Go, Endless Ways, The Optimist, Thin Air, Springfield, Closer, A Natural Disaster, Distant Satellites, The Storm Before the Calm, Untouchable, Part 1, Untouchable, Part 2, Fragile Dreams)? Z drugiej strony faktem jest, że atmosfera koncertu była gorąca a publiczności po kilku minutach, mimo wybrzmienia z głośników kończącego What a Wonderful World i słów prowadzącego imprezę Michała Kirmucia, udało się wywołać grupę na bis. Deep wybrzmiało, gdy już całkiem spora grupa niedowiarków opuściła Teatr Letni.

Zdjęcia:

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.