ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 24.01 - Warszawa
- 24.01 - Wrocław
- 25.01 - Warszawa
- 03.02 - Wrocław
- 03.02 - Kraków
- 04.02 - Warszawa
- 03.02 - Poznań
- 04.02 - Kraków
- 05.02 - Warszawa
- 06.02 - Łódź
- 07.02 - Łódź
- 08.02 - Wrocław
- 11.02 - Warszawa
- 12.02 - Warszawa
- 16.02 - Wrocław
- 18.02 - Warszawa
- 19.02 - Wrocław
- 20.02 - Warszawa
- 21.02 - Kraków
- 20.02 - Kraków
- 21.02 - Warszawa
- 22.02 - Gdańsk
- 22.02 - Bydgoszcz
- 24.02 - Warszawa
- 04.03 - Warszawa
- 07.03 - Poznań
- 08.03 - Kraków
- 10.03 - Bydgoszcz
- 11.03 - Poznań
- 12.03 - Piekary Śląskie
 

koncerty

13.12.2019

ELUVEITIE, LACUNA COIL, INFECTED RAIN, Warszawa, Progresja, 11.12.2019

ELUVEITIE, LACUNA COIL, INFECTED RAIN, Warszawa, Progresja, 11.12.2019 Iście międzynarodowy skład zawitał w środę, 11 grudnia, do naszej stolicy…

Bo w warszawskiej Progresji, jako gwiazda wieczoru, zagrała szwajcarska formacja Eluveitie (a w jej składzie także i grająca na lirze korbowej Polka Michalina Malisz, która zresztą przemówiła w naszym rodzimym języku do polskich fanów), ale towarzyszyły jej włoska Lacuna Coil i mołdawskie Infected Rain.

Już stojąca pod klubem, w momencie wychodzenia na scenę pierwszego zespołu, ponad stumetrowa kolejka pokazywała, że wydarzenie cieszy się dużym zainteresowaniem. I faktycznie, Progresja niemalże pękała w szwach, co też przekładało się na gorące reakcje publiczności. Te jednak stymulowane były kolejnymi występami formacji, które siały istny armagedon. Każda z nich potrafi zahaczyć o prawdziwą metalową ekstremę. I to było słychać. Z drugiej strony też każda z nich oferuje w swoim graniu sporo kontrastu, czy to elementów folku, jak to w przypadku aż ośmioosobowego Eluveitie, czy też bardziej klimatycznego chwilami grania, jak ma to miejsce w przypadku Lacuna Coil.

Dodatkowym elementem urozmaicającym wieczór były prawdziwie charyzmatyczne front woman – znakomita, buchająca energią Elena Cataraga z Infected Rain i zmysłowa, choć drapieżna Cristina Scabbia. Nie ukrywam, że jak pewnie wielu, przybyłem tego wieczoru do Progresji szczególnie dla Włochów, którzy promowali tą trasą bardzo udaną Black Animę. Zagrali naprawdę mocny, różnorodny, przepełniony nie tylko nowymi utworami ale także klasykami (wyśpiewany przez zebranych Heaven’s a Lie) godzinny set. No i był obowiązkowy (wiem, że już mocno ograny) depeszowy cover Enjoy The Silence. Dał się zauważyć polski fanklub, który przygotował na Reckless karteczki „keep the madness endless” i dużą polską flagę z nazwą zespołu, którą zresztą na koniec koncertu pokazał wszystkim Marco Coti Zelati. Eluveitie też przyjęte zostało po królewsku. Prawie półtoragodzinny set był pełen kolorów, instrumentalnego bogactwa i różnorodności, od metalowego ciężaru po folkową zwiewność. Poniżej prezentujemy bogaty wybór fotografii z tego wydarzenia.

Zdjęcia:

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.