ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 26.05 - Gdańsk
- 26.05 - Olsztyn
- 01.06 - Kraków
- 21.06 - Ostrzeszów
- 02.06 - Wrocław
- 03.06 - Warszawa
- 03.06 - Wrocław
- 03.06 - Wrocław
- 04.06 - Gliwice
- 11.06 - Kraków
- 12.06 - Kraków
- 18.06 - Kraków
- 20.06 - Warszawa
- 21.06 - Ostrzeszów
- 21.06 - Warszawa
- 22.06 - Warszawa
- 21.06 - Chorzów
- 22.06 - Kraków
- 24.06 - Warszawa
- 25.06 - Kraków
- 25.06 - Sopot
- 26.06 - Warszawa
- 27.06 - Warszawa
- 26.06 - Warszawa
- 28.06 - Kraków
- 10.07 - Kraków
- 11.07 - Gdańsk/Sopot
- 12.07 - Warszawa
- 12.07 - Warszawa
- 13.07 - Warszawa
 

felietony

27.08.2013

Prawdopodobnie najpopularniejsi Ormianie świata (i ich sprawa)

Prawdopodobnie najpopularniejsi Ormianie świata (i ich sprawa)

Niedawno odbył się długo wyczekiwany koncert zespołu System of a Down w Łodzi – był on nie tylko okazją do szaleńczej zabawy w brzmieniu ciężkich nut, ale też przyczynkiem do głębszej refleksji. Każdy zna „SOAD”, wszyscy kochają ich piosenki i wszyscy wiedzą, że muzycy „systemu” są Ormianami.

System of a Down to kapela-idea. Jeżdżą po świecie, grają świetną muzykę i – co niemniej ważne – głoszą prawdę o tureckim ludobójstwie popełnionym na Ormianach blisko 100 lat temu. Nie są pierwszym zespołem głoszącym jakąś ideologię, ale niewątpliwie są jedynym, który robi to tak skutecznie. Ich fenomen sięga każdego, nawet najmłodszego słuchacza, choćby skrył się na drugim końcu globu. Dzieciaki pytają siebie nawzajem: „słuchałeś Systemu?” by zaraz dodać obowiązkową frazę „posłuchaj, śpiewają o ludobójstwie, są przeciwko wojnie”. Po raz pierwszy w życiu widziałem koncert metalowy, przed którym fani rozprawiali o stosunkach międzynarodowych. Wyobrażacie sobie to? Wielcy, długowłosi mężczyźni w czarnych koszulkach siedzą na trawie pod Atlas Areną i gadają o polityce zagranicznej Turcji. Wyjawiają szczere zainteresowanie sprawami politycznymi, wymieniają się zasłyszanymi informacjami o przebiegu ludobójstwa i jego konsekwencjach. Za każdym razem gdy pada hasło „SOAD”, kilka zdań później usłyszeć można słowo „Armenia” (względnie „Ormianie”). Ja sam – przyznaję się bez bicia – być może do końca życia nie dowiedziałbym się gdzie leży Armenia na mapie świata, gdybym w pewnym momencie nie sięgnął po muzykę Systemu. Nie usłyszałbym o ludobójstwie, nie wiedziałbym jakiego wyznania są Ormianie, ani nawet tego, że to ich nazwiska kończą się zwykle na –jan. Wszystkie te informacje ominęłyby mnie, nawet pomimo faktu, że z Ormianinem chodziłem przez trzy lata do jednej klasy. Wnioskiem niech będzie infantylne pytanie, które kieruję szczególnie do polskiej audiencji: czyż to nie wspaniale, że taki zespół istnieje?

W sprawie ludobójstwa Ormianie nie odpuszczają. Walczą czym tylko mogą, aby świat o tej tragedii usłyszał i ukarał winnych. Po mału, stan po stanie, region po regionie, organizacja po organizacji – fakt udziału Turcji w ludobójstwie uzna wkrótce cały świat. Ormianie zdają się nie przewidywać innego scenariusza. Oni po prostu się rodzą, słuchają opowieści ojca i dalej już wiedzą co mają robić, i że nie wolno się poddać. Urodzili się w Armenii to walczą w Armenii, a jak poza nią – to co stoi na przeszkodzie? Jeśli mają do dyspozycji pieniądze – płacą za poparcie, jeśli mają znany zespół – krzyczą i grają. Za każdym razem z niewiarygodną skutecznością. Jeśli dostępne środki umożliwiłyby im owinięcie globu wielką flagą Armenii z napisem „półtora miliona naszych – nie zapomnimy” – nie wahaliby się ani chwili. Skoro to już o nich wiemy, to spójrzmy teraz na nas, Polaków. Czyż nie byłoby wspaniale, gdyby nami też się ktoś na tym świecie przejął? We Francji, od grudnia 2011 roku za publiczne zanegowanie historycznego faktu ludobójstwa na Ormianach grozi kara grzywny o wysokości 45 tys. euro. A na jaką karę można liczyć we Francji (albo – dajmy na to – w Niemczech) za publiczne użycie sformułowania „polskie obozy koncentracyjne”? Na chwilę obecną siedemnaście państw świata (w tym przynajmniej jedno mocarstwo) uznaje ludobójstwo jako wynalazek zrodzony w Turcji w 1915 roku. Ile państw uważa za niegodne ukrywanie tzw. „akt katyńskich”. I wreszcie – czy my sami przejmujemy się jeszcze własnym interesem? Czy jakkolwiek odczuwamy jeszcze tęsknotę za podmiotowością? Czy może żyjemy w idyllicznej krainie spraw doskonale pozałatwianych, w której polski „system” zwyczajnie nie miałby nic do roboty?

Osoby szerzej zainteresowane tematem zachęcamy do zapoznania się z filmem dokumentalnym "Rozwrzeszczani" ("Screamers") pokazującym walkę zespołu o uznanie sprawy ludobójstwa.

Artykuł pochodzi z portalu eastbook.eu.
Blog autora: Konstanty Chodkowski
Relacja z koncertu: System Of A Down, Łódź, Atlas Arena, 13.08.2013

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.