ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Gargamel ─ Watch For The Umbles w serwisie ArtRock.pl

Gargamel — Watch For The Umbles

 
wydawnictwo: Transubstans Records 2006
 
1. Tics (8:46)
2. Strayed again (12:52)
3. Below the water (6:43)
4. Into the cold (11:52)
5. Agitated mind (17:42)
 
Całkowity czas: 58:04
skład:
Tom Uglebakken: Guitars, vocals, flute, saxophone / Morten Tornes: Drums, vocals / Bjørn Viggo Andersen: Keyboards / Leif Erlend Hjelmen: Cello / Geir Tornes: Bass / Jon Edmund Hansen: Guitar on tracks 3 and 5
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 2
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 5
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 2
Arcydzieło.
› 3

Łącznie 12, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
01.04.2006
(Recenzent)

Gargamel — Watch For The Umbles

Zacząć muszę od tego, że naprawdę uwielbiam wytwórnię Transubstans Records. Mała manufakturka zajmująca się albo smakowitymi wykopaliskami z przeszłości, albo wydająca zespoły grajace tak, jak stare, klasyczne zespoły progrockowe z lat 70. Gargamel (plus dodatni za nazwę!) należy do grupy zespołów świeżych, ale na bogów - ich korzenie tkwią głęboko w latach 70.

Trzeba tu powiedzieć jasno - to absolutnie nie jest oryginalny zespół. Ale przecież nie miał być super oryginalny. Nikt tu nie odkrywa na siłę prochu. Najważniejsze to dawać ludziom radość ze słuchania muzyki. Choćby była wtórna do kwadratu, jak ta na "Watch For The Umbles".

Pierwsze, co przychodzi na myśl to Van Der Graaf Generator i Anekdoten. W tej dokładnie kolejności. Głos wokalisty przywodzi na myśl "tortury wokalne" Petera Hammilla, za to gry pojawia się wiolonczela, nie sposób uciec od porównań ze Szwedami. Do tego zamiłowanie zespołu do naprawdę ładnie połamanych rytmów, charakterystyczne brzmienie.. no sami się proszą o konkretne porównania. Ale to nie jest takie proste, jakby się wydawało. Bo na przykład w spokojniejszym, balladowym "Below The Water" Norwegowie kombinują jakby w stronę...bo ja wiem... Amon Duul 2? W każdym razie jest bardziej krautrockowo, niż graafowo. Podobne klimaty są w blisko 12-minutowym "Into The Cold". Nerwowy rytm, flet, wokale rozłożone na kilka ścieżek i wiolonczela na tło. Bardzo fajny numer, zasuwający do przodu. Do momentu, gdy tempo zwalnia, pojawia się melotron (czy coś brzmiącego, jak melotron...) i rzecz nabiera klimatu ...space'owego. Taka przestrzeń, płyniemy, komandor Brock prosi państwa o zapięcie pasów... Nie, nic nie paliłem. Ale z Hawkwindem mi się tak od 7 minuty ten numer kojarzy. Zwłaszcza, gdy pojawia się saksofon i przyspieszenie. Ladies and gentlemen, we are floating in space. Znakomity numer. A najlepsze chłopaki zostawili na koniec. Ma toto 18 blisko minut i zwie się "Agitated Mind".

Zaczyna się od takiego dźwięku syntezatora, jakby ktoś skrobał żyletką po mózgu. Przynajmniej tak to odczułem. Trwa to dwie sekundy, ale boli. A potem leniwie startuje suita. Pink Floyd? Wczesny Eloy? You name it. Przestrzenne zagrywki gitarowe, pykające w tle pianinko elektryczne i organy. A na wierzchu ten "storturowany" głos wokalisty. Brzmi dziwnie? Ale pasuje do siebie. Nie ma tu jakichś gwałtownych zmian tempa (no, może poza tym fragmentem jakby wyjętym z "Opery za trzy grosze" tak około 10 minuty...), ta muzyka raczej płynie sobie do przodu i porywa słuchacza. Który to słuchacz na sam koniec dostaje tak wspaniały syntezatorowy popis, że ręka sama sięga do przycisku "repeat" na odtwarzaczu. Cacko, wspaniałość dużej klasy.

Tak jak napisałem na początku - nie jest to zespół grzeszący nadmiarem oryginalności. Czerpie, ale się tego nie wstydzi. Słychać, że grupie sprawia muzykowanie przyjemność. I ta przyjemność przechodzi na słuchacza. Choć to w zasadzie muzyka dość zimna, z ponurymi tekstami. Ale Skandynawowie raczej przyzwyczaili nas, że nie śpiewają o słonku Kalifornii, prawda?

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.