ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Genesis ─ Foxtrot w serwisie ArtRock.pl

Genesis — Foxtrot

 
wydawnictwo: Virgin Records 1972
 
1. Watcher Of The Skies 7:19
2. Time Table 4:40
3. Get 'Em Out By Friday 8:35
4. Can-Utility And The Coastliners 5:43
5. Horizons 1:38
6. Supper's Ready 22:58 (Lover's Leap 3:47
The Guaranteed Eternal Sanctuary Man 1:57
Ikhnaton and Itsacon and Their Band of Merry Men 3:58
How Dare I Be So Beautiful? 1:23
Willow Farm 3:11
Apocalypse in 9/8 (featuring the delicious talents of Gabble Ratchet) 6:37
As Sure as Eggs is Eggs (Aching Men's Feet) 2:05)
 
Całkowity czas: 50:52
skład:
Tony Banks: Organ, mellotron, piano, electric piano, 12-string, voices / Phil Collins: Drums, voices, assorted percussion / Peter Gabriel: Lead voice, flute, bass drum, tambourine, oboe / Steve Hackett: Electric guitar, 12-string guitar, 6-string guitar / Mike Rutherford: Bass, bass pedals, 12-string guitar, voices, cello
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 1
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 2
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 2
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 10
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 22
Arcydzieło.
› 198

Łącznie 235, ocena: Arcydzieło.
 
 
Ocena: 8++ Arcydzieło.
11.05.2006
(Recenzent)

Genesis — Foxtrot

Przechodzę przez pokój
Wyłączam telewizor
Siadam obok ciebie i patrzę ci prosto w oczy
A dźwięk samochodowych silników
Rozpływa się w nocy
[…]
Hej, kochanie, czy nie wiesz,
Że nasza miłość jest prawdziwa.

A oto i nasze ciała porzucone. Wegetują, popłakując cicho na wspomnienie losu, który nam zgotował świat. Nie oglądam wiadomości (choć niby mam wybór!), bo i po co oszukiwać się, że jest źle, ale mogłoby być inaczej. Czyż nie lepiej, abym poświęcił się rodzinie? Bym nie gonił za niewiadomo czym? Może zatem lepiej zachować każdą chwilę, jaką daje nam bycie z drugą osobą? A nie zadręczać się zdarzeniami czy sojuszami, na które nie mamy wpływu. Oczywiście, i nawet nie ma tu cokolwiek rozważać.

Walka się rozpoczęła, zostali uwolnieni
Zabijają nieprzyjaciół dla pokoju... bang, bang,
To dzień świętowania, bo nieprzyjaciel spotkał swe przeznaczenie
Rozkaz radowania się i tańczenia nadszedł od naszego wodza

A oto melodia ukryta w słowach, które powtarzamy jak mantrę. Walka o pokój. To banalne stwierdzenie, fałszywe do bólu oddaje cały bezsens obecnej sytuacji. A że napisano to 34 lata temu? No i co z tego – ani przez chwilę słowa te nie zatraciły swojej aktualności.

Jeśli przybędziecie na Wierzbową Farmę
W poszukiwaniu motyli, skrzydlatych robali i much ściekowych
Otwórzcie oczy, bo tu jest pełno niespodzianek
A każdy leży jak foki na skałach
I łże jak katarynka.
Och, jest tu i mamusia i tatuś, i dobro i zło
I każdy jest szczęśliwy, że tu przebywa

No dobrze, powiecie. To jak tu jest naprawdę? Lekceważąco rozłożę ręce i z głupim uśmiechem powiem – czyż nie widzicie? Że każdy z nas – mimo ostentacyjnie wyrażanej pogardy dla brudu tego świata – natychmiast gdy pojawi się w zasięgu nasz „interes” zapomina o ideałach. Co tam „Ideały” – w zapomnienie idą zwykła przyzwoitość i zasady, dzięki którym nazywano nas „porządnymi ludźmi”. Każdy siedzi w swoim wygodnym fotelu i z uśmiechem plastikowego człowieka kłamie jak cholera. Ot, po prostu, c’est la vie.

Te trzy krótkie cytaty to fragmenty tekstu Supper’s Ready grupy Genesis. Suity kończącej płytę Foxtrot.

Właśnie. Foxtrot. Kamień węgielny w muzyce progresywnej. Czasami nawet przekleństwo. Dlaczego? Bo Genesis stworzyli dzieło, które wyznaczyło ramy dla całych pokoleń naśladowców muzyki określanej mianem „progresywna”. I nawet, jeśli kolega Dobas ma rację, powtarzając swoją mantrę, że „wszystko to reg” to i tak przyczyny tkwią w zamierzchłych latach siedemdziesiątych, wśród dzieł, do których kanonu należy również Foxtrot.

Ów album powstawał jako pewne oczekiwanie. Ustabilizowany skład Genesis musiał wreszcie przynieść „owoce” w postaci znakomitej płyty. Potencjał osobowości w zespole: Rutherforda / Banksa / Collinsa / Hacketta / Gabriela (kolejność przypadkowa) nie mógł przecież zakończyć się na genialnym poprzednim albumie Nursery Cryme. Potencjał, połączony z bezkompromisowością koncertową (wiem, dziś przy Marylin Mansonie to wszystko blednie, jak Szwedka na Spicbergenie) musiał zaowocować sukcesem. A zatem spójrzmy na ten sukces chłodnym okiem.

Na początek – Watcher Of the Skies.  Kompozycja Banksa i Rutherforda, opowiadająca historię obcych przybyszów, obserwujących z nieba naszą wyludnioną planetę. Wprowadzające intro na instrumentach  klawiszowych i ostra jazda do przodu. Tekst miejscami wręcz wykrzykiwany przez Gabriela (zabieg, powtórzony później również w Get’Em By My Friday) pokazuje obraz Genesis ostrego, jak nigdy. Owszem takie „jaskółki” pojawiały się na wcześniejszych płytach (vide The Knife), ale dopiero tu słuchać, jak ważnym członkiem zespołu jest Steve Hackett.

Chwila odpoczynku w nagraniu Time Table.  Taka balladka, dająca chwilę wytchnienia. Ten spokój pojawi się raz jeszcze – w nagraniu Horizons – cudeńku skomponowanym przez Hacketta, które do dziś Maestro gra na swoich koncertach.

Get Em Out By Friday – klasyka art-rocka. Zmiany tempa, krzyk i łagodny śpiew wokalisty. Solówki gitarowe i pasaże klawiszy. I oczywiście Can-Utility And The Coastliners – ta znakomita zabawa słowami, na pierwszy rzut oka zupełnie pozbawiona sensu. Użyteczność konserw i strażnicy wybrzeża? O co chodzi? Jednak trzeba na ten tytuł spojrzeć inaczej CAN-UT (ility) & COASTLINERS. Teraz pewniej jasniej. Kanut i strażnicy wybrzeża. Słynny król, który kazał się w swej zapalczywości posadzić na tronie na brzegu morza, aż pochłonęły go fale.

One opowiadały o kimś, kto był zmęczony
Śpiewaniem hymnów pochwalnych
"Nie dbamy o pochlebców" - krzyczał
"Na nasz rozkaz cofną się wody
Pokażcie moją siłę, stańcie u mych stóp."
Ale przegrał
Teraz wieją zimne wiatry.

No i ta słynna suita. Supper’s Ready. Pomijając już sceniczny sposób prezentacji tego nagrania – Gabriel w całej gamie swoich kostiumów – to późniejszych naśladowców można by wymieniać bez liku. Począwszy rzecz jasna od Marillion (konstrukcja utworu Grendel, tudzież wyraźne cytaty muzyczne w finale tegoż nagrania) skończywszy na wydanym niedawno albumie Gentry grupy Red Sand. Dosłownie filar dla rocka progresywnego.

Rzeźbiony stół opowiada historię
Królowych i królów, co wino spijali ze złocistych czar
A rycerze bez skazy wiedli swe damy
Z komnat do chłodnych altan

Opowiada o czasach męstwa,
gdy rodziły się legendy
O czasach, gdy honor znaczył dla człowieka
Znacznie więcej niż życie…

Tym cytatem z Time Table pożegnam się z wami. Minęły już 34 lata od nagrania tego albumu i pewnie nikt z naszych królów i królowych już nie pamięta, co to honor. Zresztą – oni i tak wolą śpiewać szła dzieweczka do laseczka… ech.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2018 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.