ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Satriani, Joe ─ Joe Satriani w serwisie ArtRock.pl

Satriani, Joe — Joe Satriani

 
wydawnictwo: Relativity 1995
dystrybucja: Sony Music Polska
 
1. Cool #9 (Satriani) [06:00]
2. If (Satriani) [04:49]
3. Down Down Down (Satriani) [06:13]
4. Luminous Flesh Giants (Satriani) [05:55]
5. S.M.F. (Satriani) [06:43]
6. Look My Way (Satriani) [04:01]
7. Home (Satriani) [03:27]
8. Moroccan Sunset (Satriani) [04:23]
9. Killer Bee Bop (Satriani) [03:48]
10. Slow Down Blues (Satriani) [07:23]
11. (You’re) My World (Satriani) [03:56]
12. Sittin’ Round (Satriani) [03:38]
 
Całkowity czas: 60:23
skład:
Joe Satriani – Lead Guitar, Rhythm Guitar, Bass, Dobro, Part, Slide Guitar, Harp, Lap Steel, Vocals. Andy Fairweather-Low – Rhythm Guitar. Nathan East – Bass. Manu Katche – Drums. Eric Valentine – Piano, Bass, Keyboards, Percussion. Ethan Johns – Drums. Matt Bissonette – Bass. Greg Bissonette – Percussion.
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,1
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,2
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,1
Arcydzieło.
,1

Łącznie 5, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
15.09.2011
(Recenzent)

Satriani, Joe — Joe Satriani

Nauczyciel czy uczeń? Joe Satriani czy Steve Vai? Ta dyskusja wśród fanów instrumentalnego, wirtuozerskiego gitarowego grania trwa od lat. Bez konsensusu. Vai ma w swoim dorobku jeden z hymnów gitarowego rocka, genialne „For The Love Of God”, Satriani natomiast nagrywał równiejsze pod względem poziomu, bardziej przemyślane jako zamknięta całość płyty; Stefek chwilami wpadał w przesadne popisywanie się techniką, za to Satch bardziej dbał o melodyjność kompozycji, o proporcje między melodiami i wirtuozerskimi solówkami.

Właściwie po każdą płytę Satcha można sięgnąć bez obaw: czy to będzie „Crystal Planet” i późniejsze, eksplorujące połączenie gitarowych szaleństw z nowoczesną elektroniką, czy płyty z lat 80. (na czele ze znakomitą „Flying In A Blue Dream”), oprawiające gitarowe granie w brzmienia typowe dla dekady, czy nieco zeppelinowską, klasycznie rockową w klimacie „The Extremist”, czy „Time Machine” – zawierające zbiór odrzutów (niejednokrotnie bardzo udanych!) i nagrań koncertowych, czy „Joe Satriani” z roku 1995 – swoistą kontynuację „The Extremist”, tym razem eksplorującą tereny bluesowe, nieco też jazzowe. OK – dziś będzie o tej właśnie płycie.

“Cool #9” czy “If” to na dobrą sprawę Joe Satriani w pigułce. Gitara na pierwszym planie, wszechobecna, śpiewająca – a zarazem mamy tu charakterystyczny dla Satrianiego sposób komponowania: choć bardziej zakręconych technicznie popisów nie brakuje, główny nacisk Joe kładzie na wytworzenie nastroju, na ładnie płynącą melodię, na czyste frazowanie. „Down Down Down” to z kolei ładna, melodyjna gitarowa ballada. Z cyklu: lekko sobie płynąca partia gitary na dość oszczędnym podkładzie i majestatycznym rytmie. „Luminous Flesh Giants” od początku żwawo pędzi naprzód, sporo tu gitarowych łamańców i efektownych popisów. „S.M.F.” to Joe Satriani grający bluesa: ładnie, bez przesadnych popisów, z naciskiem na budowę nastroju, na odpowiednio surowe brzmienie, na klimat. „Look My Way” to żartobliwy rock’n’roll, z elektronicznie przetworzonym głosem Joego. „Home” przypomina nieco „S.M.F.”: spokojne, niespieszne tempo i klimatyczna solówka gitarowa, bez wirtuozerskich szybkostrzelnych popisów. „Moroccan Sunset” jest wyraźnie żwawszy, ale nadal Joe nastawia się tu na klimatyczne, niezbyt wirtuozerskie granie. Jeszcze żwawiej robi się w „Killer Bee Bop”: dynamiczne tempo, gęsta, popisowa partia basu… Pierwsza część „Slow Down Blues” to dość typowa bluesowa stylizacja z harmonijką; druga to żwawy i należycie surowy dynamiczny blues-rock. „(You’re) My World” to już bardziej typowe dla Satrianiego granie: ładnie płynący podkład rytmiczny jako tło do ładnych partii gitarowych. Finałowe „Sittin’ Round” to intrygujące przełożenie bluesa na język muzyki i brzmienia typowego dla Joego: całość brzmi nowocześnie, jednocześnie wyraźnie tkwi korzeniami w bluesie.

Na dzień dzisiejszy, właściwie z każdą płytą Satcha można się zapoznać w ciemno: na pewno nie przeżyjemy rozczarowania. Na pewno dostaniemy porcję gitarowych solówek, zgrabnych, urozmaiconych kompozycji (jedyny minus: trochę brakuje im superchwytliwości „For The Love Of God”) i wirtuozerskich popisów. Ja osobiście na początek jak najbardziej polecam „Joe Satriani”. A potem „Flying In A Blue Dream”, „Engines Of Creation” albo „Time Machine”. A potem… A potem całą resztę. Na pewno słuchacz się niie zawiedzie.
 

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2021 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.