ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Eloy ─ Power And The Passion w serwisie ArtRock.pl

Eloy — Power And The Passion

 
wydawnictwo: EMI Records Ltd 1975
 
1.Introduction [1:11]
2.Journey Into 1358 [2:54]
3.Love Over Six Centuries [10:10]
4.Mutiny [9:07]
5.Imprionment [3:13]
6.Daylight [2:38]
7.Thoughts Of Home [1:05]
8.The Zany Magician [2:48]
9.Back Into The Present [3:02]
10.Bells Of Notre Dame [6:21]
 
Całkowity czas: 42:25
skład:
Frank Bornemann - śpiew, gitara prowadząca
Lutjen Janssen - gitara basowa
Fritz Randow -bębny
Manfred Wieczorke - instrumenty klawiszowe
Detlef Schwaar - gitara prowadząca
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 1
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 3
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 4
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 2
Arcydzieło.
› 2

Łącznie 12, ocena: Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
 
 
Ocena: 6 Niezła płyta, można posłuchać.
10.10.2013
(Recenzent)

Eloy — Power And The Passion

„Oceany Cichych Włkań i Potężnych Ech”, czyli Eloy für dummies – odcinek 4

Po rozpędzonych i krautrockowych pierwszych trzech płytach przyszedł czas na zmianę. Frank Bornemann najwidoczniej uznał, że ówczesna formuła zespołu zaczęła się wyczerpywać i postanowił pchnąć zespół na nowe tory.

„Power And The Passion” był pierwszym (może nie tak wyraźnym, ale jednak) zwrotem brzmienia grupy w stronę klasycznej formuły rocka progresywnego. Uległo ono zasadniczemu złagodzeniu, Hammondy już nie zajmowały tyle miejsca w konstrukcji poszczególnych kompozycji co do tej pory, a ponadto Bornemann wymyślił sobie concept-album z nieco banalną hisoryjką o podróżującym w czasie Jamie’m i jego walce u boku ukochanej z uzurpatorem, który jest be be i tego typu rzeczach.

Zmiany w stylistyce słychać już od pierwszych minut płyty. O ile jeszcze w otwierającym „Introduction” Manfred Wieczorke może sobie lekko poszaleć w spokojniejszej już tonacji to w następnym „Journey Into 1358” pomimo rozpędzonego charakteru kompozycji nie trudno zauważyć, że Eloje nie pozwalają sobie na taką swobodę krautrockowych szaleństw jak niegdyś.

Fajnie złożony jest „Love Over Six Centuries”. Bardzo spójnie, spokojnie się rozwijający utwór ze świetnymi partiami klawiszowymi, balansującym na początku gdzieś pomiędzy Pink Floyd, a Tangerine Dream, potem oddając się lekkim hammondowym szaleństwom. Są też melorecytacje, mające pełnić rolę dialogów głównych bohaterów oraz dość senne – niemal space rockowe – tło i na sam koniec miłe dla ucha gitarowe solo i zmiana metrum na bardziej rozpędzone.

Jeszcze ciekawiej wypada „Mutiny”, który zdaje się jeszcze płynniej przechodzić przez kolejne motywy kompozycji, a całość trwając ponad dziewięć minut nie nuży ani przez chwilę.

Wprawdzie kolejne fragmenty („Imprisonment”, „The Zany Magician”, rodzielone fajnym, żywiołowym „Daylight”) zdają się nieco przynudzać to jednak znakomicie wpasowują się w koncept całości zarówno brzmieniowo jak i klimatycznie.

Na koniec jednak warto było zachować odrobinę cierpliwości. „Back Into The Present” ma i fajny moog’owy podkład i nieco prześmiewczy śpiew Bornemanna (momentami nasuwający na myśl „Are You Ready Eddie?” Emerson, Lake & Palmer) i miłe dla ucha popisy Manfreda Wieczorke.

Natomiast piękny i podniosły „The Bells Of Notre Dame” jest cudnym zwieńczeniem całości. Monumentalnie rozwijany klawiszowy motyw, zadjący się z każdą minutą nabierać na sile, do tego nieco surowa, ale jakże pasująca tutaj gitarowa solówka.

Niska ocena całości może dziwić. „Power And The Passion” jest wydawnictwem, któremu nie można odmówić, ani inwencji, ani pomysłowości, ani ciekawego wykonania. Jednak na tle innych pozycji w bogatej dyskografii hanowerskiego zespołu, płyta wypada dość blado. Była to jednak cena jaką przyszło Bornemannowi zapłacić, aby wnieść grupę na wyższy poziom. „Power And The Passion” jest zatem albumem „przejściowym”, pewnego rodzaju pomostem pomiędzy wczesnym brzeminiem kapeli, a jej dojrzałym i niepowtarzalnym stylem, który ujawni się kilka lat później.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2018 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.