ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Diablo Blvd ─ Follow The Deadlights w serwisie ArtRock.pl

Diablo Blvd — Follow The Deadlights

 
wydawnictwo: Nuclear Blast Records 2015
 
01. Beyond The Veil [4:33]
02. Rise Like Lions [4:19]
03. Get Up 9 [4:38]
04. Follow The Deadlights [5:07]
05. Son Of Cain [4:12]
06. We Are Legion [5:03]
07. Fear Is For The Enemy [4:17]
08. Peace Won By War [3:54]
09. End Of Time [5:14]
10. Inhuman [5:40]
 
skład:
Vocals : Alex Agnew / Guitars : Dave Hubrechts / Guitars : Andries Beckers / Bass : Tim Bekaert / Drums : Kris Martens
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,1
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,1
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,0
Arcydzieło.
,0

Łącznie 2, ocena: Album jakich wiele, poprawny.
 
 
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
16.02.2015
(Recenzent)

Diablo Blvd — Follow The Deadlights

Kiedy oglądałem sobie na stronie zespołu ich nowego klipa, jak zwykle w dole ekranu włączyła się  reklama. Tym razem były to „Najtańsze Wycieczki do Ziemi Świętej”. Trudno o większy rozdziaw między tym co słyszałem i tym co widziałem, a tą reklamą. Mniej bym się zdziwił, gdyby w telewizji Trwam reklamowali Gazetę Wyborczą.  Co to ma wspólnego z nową płytą belgijskich metali? Nic. To taka anegdotka na początek, gwoli rozruszania atmosfery.

„Follow The Deadlights” jest trzecią płytą pochodzącego z Brukseli metalowego kwintetu, ale pierwszą, którą nagrali dla dużej wytwórni. I pewnie dlatego też na nią trafiłem. W hard’n’heavy cenię sobie raczej tradycję, niż nowoczesność, ale nie jestem specjalnym ortodoksem i jeżeli coś fajnie hałasuje, to nie zbytnio nie zwracam uwagi na stylistyczne niuanse. W jakiejś recenzji znalazłem porównania do Danziga, Metalliki i The Cult. Tyle, że tej płyty to zbytnio nie dotyczy, a raczej debiutu (który już też  posłuchałem). Najnowszy krążek to raczej Tiamat i Paradise Lost z nieco późniejszego okresu („Skeleton Skeletron”, „One Second”) i  żeby było ciężej, doprawione sabbatowskimi riffami. Co prawda pierwsze trzy utwory nawiązują do dawniejszych czasów, ale właściwie od tytułowego zaczyna się jakby trochę  inna płyta. Lżejsza, nieco mniej gitar, bardziej melodyjna, tu właśnie najbardziej „One Second” przypominająca. Ale też i od tego momentu zaczyna się najlepsza muzyka. Furda, że złośliwcy mogą powiedzieć, że zrobiło się z tego Depeche Mode z metalowymi gitarami (szczególnie „We Are Legion”), ale to są naprawdę świetne kawałki, a refren w „We Are Legion” jest rewelacyjny – grzech tego numeru na singla nie pogonić. Następne może nie są już tak „heretycko” popowe, ale muzycy nie zamierzają rozjechać słuchaczy ciężarem, ale raczej na motoryczność i dynamikę stawiają. Za to dwóch ostatnich utworów bym się trochę przyczepił – trochę zostały przekombinowane, a tej muzyce z tym niezbyt do twarzy. Reszta utworów to proste, równo i szybko pędzące do mety rockery. A „Inhuman” i „End of Time” niespecjalnie tu pasują, poza tym nie są zbyt dobre. Może zespół chciał  zakończyć takim mocniejszym, bardziej ambitnym akcentem, tylko, że mu się nie udało. Lepiej, żeby trzymał się stylistyki „Son of Cain” i „We Are Legion”, bo im to dużo lepiej wychodzi, niż jakieś łamańce z porykiwaniem (tyle, że delikatnym). Mimo tego wokale to naprawdę bardzo mocna część tego krążka – Alex  Agnew ma kawał głosu i wie jak się nim posługiwać. Te porównania do Glena Danziga są w jakimś sensie uzasadnione, ale chyba lepiej powiedzieć, że były. Teraz Agnew stara się śpiewać po swojemu, tyle, że głos ma taki jaki ma i można powiedzieć, że to taki metalowy Dave Gahan. Co bynajmniej nie jest żadną podśmiechujką, bo przecież wszem i wobec wiadomo, że wokalista Depeche Mode głos ma wyborny i majstrem jest znakomitym.

Będę kibicował Diablo Blvd bo ta ich najnowsza płyta zrobiła na mnie … no co najmniej dobre wrażenie, a za „We Are Legion” mają u mnie po browarze ekstra (niepasteryzowane z wytwórni w Uhercach). Co prawda nie jest  bez wad (dwa ostatnie), za to reszta jest bez zarzutu. Myślę, że warto im się bliżej przyglądnąć, bo niedługo może być o nich głośno. Oby było.

Siedem gwiazdek z dużym plusem.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.