ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Flying Colors  ─ Second Flight: Live At The Z7  w serwisie ArtRock.pl

Flying Colors — Second Flight: Live At The Z7

 
wydawnictwo: Mascot Records 2015
 
CD1:
1. Overture
2. Open Up Your Eyes
3. Bombs Away
4. Kayla
5. Shoulda Woulda Coulda
6. The Fury Of My Love
7. A Place In Your World
8. Forever In A Daze

CD2:
9. One Love Forever
10. Colder Months
11. Peaceful Harbor
12. The Storm
13. Cosmic Symphony
14. Mask Machine
15. Infinite Fire

DVD:
1. Open Up Your Eyes
2. Bombs Away
3. Kayla
4. Shoulda Woulda Coulda
5. The Fury Of My Love
6. A Place In Your World
7. Forever In A Daze
8. One Love Forever
9. Colder Months
10. Peaceful Harbor
11. The Storm
12. Cosmic Symphony
13. Mask Machine
14. Infinite Fire
15. Peaceful Harbor (Orchestral Version - menu)
 
Całkowity czas: 134
skład:
Casey McPherson - lead vocals, rhythm guitar
Steve Morse - lead and rhythm guitar
Neal Morse - keyboards, vocals
Dave LaRue - bass
Mike Portnoy - drums, percussion, vocals
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
21.12.2015
(Recenzent)

Flying Colors — Second Flight: Live At The Z7

Czwarta odsłona wydawnicza Flying Colors. Po dwóch albumach studyjnych przyszło drugie wydawnictwo koncertowe, tym razem w bardziej rozbudowanej od poprzedniej wersji – 2CD + DVD. W sumie nie powinno to dziwić, wszak członkami tej amerykańskiej supergrupy są tacy pracusie, jak Mike Portnoy, a przede wszystkim Neal Morse, który prawie każdą swoją płytę i trasę koncertową z Neal Morse Band, czy Transatlantic podsumowuje koncertowym kolosem.

I tak jest w przypadku Flying Colors. Rok po wydaniu debiutu Flying Colors przyszło Live in Europe, także rok po wydaniu Second Nature pojawia się Second Flight: Live At The Z7. Tym razem, zamiast kochającej progrocka Holandii, na miejsce rejestracji wybrano Szwajcarię i klub 7Z w Pratteln, w którym całość zapisano 12 października 2014 roku. Tytuł sugeruje wszystko – muzycy promowali drugi krążek i to on dominuje w trakcie koncertu. Podczas oglądania występu nie usłyszymy tylko Lost Without You. Poza tym dostajemy powtórkę pięciu numerów z wcześniejszego DVD i zarazem debiutanckiej płyty. Odpowiadając zatem na pytanie, czy warto po tak krótkim czasie sięgać po kolejny filmik z ich koncertem, odpowiadam – warto!

I nie tylko ze względu na inny repertuar, piękne wydanie, zgrabną realizację przy użyciu 10 kamer i solidny, selektywny oraz mięsisty dźwięk. Bo to już zazwyczaj standard. Warto, gdyż panowie z Flying Colors są prawdziwymi profesjonalistami, świetnie rozumiejącymi się na scenie i do tego grającymi po prostu fajne piosenki. Jest oczywiście w ich graniu i trochę z Transatlantic (np. taki Infinite Fire), i trochę z solowych dokonań Neala Morse’a. Generalnie jednak króluje nieprzekombinowana rockowa forma, z nośną melodią, fajnymi refrenami i sporym wykonawczym luzem. Pisanie o Portnoyu i jego grze to już truizm. Wiem, że jest wyjątkowym efekciarzem, ale trudno nie zachwycić się jego niesamowitą, pełną energii grą w otwierającym całość Open Up Your Eyes. A przecież pozostali panowie w niczym mu nie ustępują, choćby mocno komplementowany przez Portnoya podczas koncertu Casey McPherson w obowiązkowej konfederatce, może niemający wyjątkowych warunków wokalnych, ale głos charakterystyczny i rozpoznawalny. Steve Morse imponuje gitarowymi popisami, jakże innymi od tych, które znamy z Deep Purple. Drugi Morse, czyli Neal, tu jakby lekko schowany z tyłu, potrafi wzruszyć w – jak zapowiada – swoim ulubionym The Fury Of My Love. I tylko Dave LaRue nie stara się rzucać w oczy, choć jego bas jest soczysty i wyrazisty. Nie sposób też nie zauważyć, że prawie wszyscy muzycy potrafią wspólnie popisać się ujmującymi wokalnymi harmoniami. Mnóstwo ładnych tematów (Peaceful Harbor), piosenek (A Place In Your World), momentów i reakcji publiczności ma - w sumie - ten zwyczajny koncert.

Oprócz podstawowego dania mamy jeszcze dorzucone cztery klipy do Kayla, Mask Machine, The Fury Of My Love i A Place In Your World. No i są dwa dyski CD z całym koncertem dla tych, co lubią sobie to odpalić w samochodzie. Też daje radę. Sprawdzałem. Tym, którzy jeszcze nie kupili świątecznych prezentów… polecam.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.