ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Kingston Wall ─ Kingston Wall II w serwisie ArtRock.pl

Kingston Wall — Kingston Wall II

 
wydawnictwo: Trinity 1993
 
1.We Cannot Move [4:39]
2.Itswan [4:01]
3.Could It Be So? [5:51]
4.And It's All Happening [6:07]
5.Love Tonight [6:39]
6.Two Of A Kind [6:23]
7.I Feel Love [6:41]
8.Shine On Me [7:07]
9.You [10:10]
11.Palékastro [4:51]
 
Całkowity czas: 63:32
skład:
Petri Walli - gitary, śpiew
Jukka Jylli - gitara basowa
Sami Kuoppamäki - bębny
+
Ufo Mustonen - skrzypce
Sakari Kukko - saksfon
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
Album słaby, nie broni się jako całość.
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
Album jakich wiele, poprawny.
Niezła płyta, można posłuchać.
Dobry, zasługujący na uwagę album.
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
Absolutnie wspaniały i porywający album.
Arcydzieło.

Łącznie , ocena:
 
 
Ocena: * Bez oceny
26.11.2016
(Recenzent)

Kingston Wall — Kingston Wall II

In Search Of Space (Rock) – czyli nieregularny ArtRockowy leksykon astralny – Sezon 1, Epizod 3

Skąd pomysł? Troszkę znikąd. Jednakże jak troszkę poszperam w baniaku to na myśl przychodzi mi ciekawy filmik dla dzieciaków wyświetlany na jednym z pokazów w edynburskim National Museum of Scotland na Chambers Street, w którym obok sławetnego „wszyscy jesteśmy kosmicznym pyłem” pada stwierdzenie, iż jeśli wskażemy palcem na zagwieżdżone niebo to pod samym paznokciem kryje się ponad cztery miliony galaktyk pełnych gwiazd. Ciężko przyznać, iż to nie jest przytłaczające: świadmość ogromu Kosmosu, a co za tym fakt, że nasze wyolbrzymione probelmy codzienności są niczym wobec  bezmiaru Wszechświata...

Zresztą tak samo jak wiele jest nieodkrytych galaktyk równie sporo znajdzie się space-rockowych zespołów, których twórczość nie jest szerzej znana mieszkańcom naszej planety. Stąd warto raz na jakiś czas wspomnieć o kilku z nich.

Na sam koniec dodam, iż jest to nieregularnik pełną gębą stąd wybór omawianych w nim wydawnictw nie będzie ani chronologiczny, ani mający jakiegoś specjalnego logicznego ciągu. Co więcej, kontynuacja cyklu w postaci kolejnych sezonów zależeć będzie tylko i wyłącznie powodzenia premierowego.

Dziś pozostajemy w Skandynawii i słów kilka o zespole Kingston Wall za którego historią kryją się tragiczne losy lidera formacji – gitarzysty Petri Walli’ego.

Zespół powstał w Helsinkach pod koniec lat 80-tych, a Petri był od samego początku duchowym przywódcą kapeli, która dość intensywnie nagrywała w pierwszej połowie lat 90-tych (jedynie trzy albumy Kingston Wall ukazały się kolejno w roku 1992, 1993 i 1994). Było to swoiste power-trio, którego skład uzupełniali basista Jukka Jylli oraz pałker Sami Kuoppamäki.

Wszystkie albumy bardzo równe, ciężko wybrać najlepszy. Stąd też dziś na chybił-trafił....”dwójka”.

Jest konkretnie i z polotem. Kompozycje zazwyczaj dość zwięzłe i bez zbędnych dłużyn tudzież przysłowiowych przerywników i wypełniaczy. Parateptów i UFS-ów na wyposażeniu sprzętowym brak stąd też Walli spotawił na motorykę kosztem kosmicznych pasaży. Jednak space-rockowe kliamty słychać od pierwszych dźwięków „We Cannot Move” z fajną zajeżdżającą orientem gitarową partią i wokalem lidera. Ciekawie zakręcony jest „Could It Be So?”. Sporo gitarowego szaleństwa jest w „Love Tonight”, którego orientalny wstęp w żaden sposób nie sygnalizuje tego niesamowitego popisu Walli’ego.

W porównaniu z debiutem mamy tutaj troszkę akustycznych urozmaiceń, których na pierwszej płycie brakowało takich jak „Istwan” z miłą partią skrzypiec i przewodnim motywem gitary akustycznej. Odmieńcem jest również taki „And It’s All Happening”, który nieśmiało zahacza o bluesowe schematy, ale partii gitarowej we wstępie David Gilmour na pewno by się nie powstydził.

Czy „I Feel Love” Donny Summer to najszczęśliwszy wybór? Każdy zapewne będzie miał własne zdanie. Osobiście mnie wykonanie Kingston Wall nie przekonuje jednakże partie gitarowe gdzieś pośrodku kompozycji wydają się być jak najbardziej na miejscu. Troszkę nijako robi się również w nieco za bardzo ckliwym „Shine On Me”, ale również tutaj indywidualne popisy – tym razem na saksofonie – ratują utwór.

Znów jednak jaśniej robi się na koniec. „You” ponownie uracza akustycznym wstępem balansującym gdzieś w okolicach orientu niespodziewanie przechodząc w blues’ujące klimaty, by gdzieś pośrodku utworu znów przejść konkretną – tym bardziej hardrockową – jazdę (fani tytułowego utworu z „The Magician’s Birthday” Uriah Heep się nie zawiodą), w której to Walli fajnie pogrywa momentami troszkę pod Rory’ego Gallaghera.

„Palékastro” to takie finałowe pomieszanie z poplątaniem; mocny kop gitary ciekawie miesza się (w stonowanych fragmentach)  z kosmicznym klimatem jednak z punktem ciężkości ostatecznie nastawionym na konkretne granie kosztem space-rockowych wariacji.

Historię zespołu zakończyła nie tyle decyzja lidera i zawieszeniu działalności (planował on bowiem reaktywację formacji wcześniej lub później) co jego tragiczna śmierć i tajemnice skrywające jej okoliczności. Petri bowiem rzucił się z balkonu kościoła w helsinskiej dzielnicy Töölö latem 1995 roku ginąc na miejscu.

Niemniej do dziś tajemnicą pozostają przesłanki, które posunęły gitarzystę do targnięcią się na własne życie; jedni twierdzą, że mogło mieć to związek z jakimś praniem mózgu, które mu zafundowano podczas jednej z wypraw do indyjskiej Goi (Petri bowiem fascynował się kulturą wschodu i mistycyzmem), a inni, że wpływ miało na to nieodwzajemnione uczucie do pewnej białogłowy*...

 

 

 

 

 

 

*Podobież na imię jej było Tanya. Na wznowieniu krążka z 1998 roku (przez Zen Garden Records) pośród bonusów znajduje się utwór jej poświęcony.

 

 

 

 

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.