ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Bolt Thrower  ─ War Master  w serwisie ArtRock.pl

Bolt Thrower — War Master

 
wydawnictwo: Earache Records 1991
 
1. Intro… Unleashed (Upon Mankind) [6:13]
2. What Dwells Within [4:18]
3. The Shreds of Sanity [3:27]
4. Profane Creation [5:32]
5. Destructive Infinity [4:13]
6. Final Revelation [3:56]
7. Cenotaph [4:04]
8. War Master [4:17]
9. Rebirth of Humanity [4:01]
10. Afterlife [6:01]
 
Całkowity czas: 46:02
skład:
Gavin Ward – guitars
Karl Willetts – vocals
Barry Thompson – guitars
Andrew Whale – drums
Jo Bench – bass
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 1
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 1
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 0
Arcydzieło.
› 0

Łącznie 2, ocena: Album jakich wiele, poprawny.
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
16.04.2018
(Gość)

Bolt Thrower — War Master

Brytyjczyków z Bolt Thrower poznałam kilka lat temu dzięki koledze, który ich słucha. Przeglądając jego płytotekę wybrałam „War Master” z „manowarowską” okładką i… zakochałam się w tej płycie bez opamiętania. Żeby nie pożyczać jej od kolegi, postanowiłam kupić swój egzemplarz, który lądował w moim odtwarzaczu setki razy. Zanim jednak przystąpiłam do wnikliwego zapoznawania się z tą płytą, sięgnęłam również po pozostałe krążki grupy, ale nie zrobiły na mnie takiego wrażenia jak „War Master”. Już sama okładka mówi za siebie – i nie mamy tu do czynienia z jakąś kopią epickiego heavy metalu w postaci Manowar, ale z prawdziwą death metalową machiną do zabijania.

Już sam wstęp mnie powalił na kolana. Tak dobitnie walcowaty, nie oszczędzający słuchacza, po prostu fenomenalny. Każdy riff jest godny uwagi. „Intro… Unleashed (Upon Mankind)” buduje od samego początku napięcie, które trwa do ostatnich taktów „Afterlife”. W „What Dwells Within” perkusista wali w bębny i talerze co sił, a gitarzyści i basistka (sic!) mu dorównują. Utwór na miarę najlepszych dokonań death metalowych furiatów. Można się przy tym nabawić nerwicy lub innej choroby. Struny wibrują, nie dając chwili wytchnienia słuchaczowi, który robi się już nerwowy, więc pora przejść do „The Shreds of Sanity” - mega grindcore’owy, mozolny, walcowate brzmienie wprost z Candlemass z lat 80-tych, mięsiste riffy, a na deser mroczny growl Karla Willettsa. Żyć, nie umierać. W dalszej kolejności mamy „Profane Creation”, utwór o dość specyficznej tajemniczości, ze zduszonym growlem i niebagatelnymi zdolnościami instrumentalistów. Bonus w wersji CD - „Destructive Infinity” to nic innego jak dalsza, death metalowa rąbanka, idealnie połączona z grindcore’em, który wysuwa się na prowadzenie. Osobiście urzeka mnie tu rola gitarzystów, którzy stawiają na jedną kartę i grają niczym opętani. „Final Revelation” to istna kopalnia mosiężnych riffów prosto z otchłani, atakujących słuchacza swoją agresją i pełnym zamętu brzmieniem. „Cenotaph” wymyka się spod kontroli i ostro daje po czaszy. Jest mały zaduch, ale trwa raptem 4 minuty, więc można go przeżyć bez zbędnych powikłań. Utwór tytułowy to miazga nad miazgami. Kapitalne solówki są tutaj wysunięte na pierwszy plan. Za nimi toczy się krzykacz Karl, a perkusista wymachuje swoimi pałeczkami do utraty tchu. Przy przedostatnim „Rebirth of Humanity” pulsuje krew w żyłach, można się mocno zdziwić, że ta death metalowa uczta powoli się kończy. Bolt Thrower w wielkim stylu kończy trzecie wydawnictwo intonując „Afterlife”.

„War Master” uważam za zjawiskowy album w dyskografii Bolt Thrower. Od początku do końca mamy do czynienia z nienagannym death metalem, osobliwym, dającym nam satysfakcję z jego słuchania. Doskonałe riffy, zdławiony growl, ociężała perkusja – to część tej totalnej miazgi, która bynajmniej nie odstrasza. Przeciwnie. Muzyka Brytyjczyków przyciąga. Fan death metalu będzie zachwycony i nie pożałuje wydania tych 40 zł (w zależności od sklepu również parę złotych mniej).
 

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2018 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.