ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Antimatter ─ Black Market Enlightenment  w serwisie ArtRock.pl

Antimatter — Black Market Enlightenment

 
wydawnictwo: Music in Stone 2018
 
1. The Third Arm
2. Wish I Was Here
3. This Is Not Utopia
4. Partners In Crime
5. Sanctification
6. Existential
7. What Do You Want Me To Do?
8. Between The Atoms
9. Liquid Light
 
skład:
Mick Moss - Vocals, Bass, Acoustic Guitar, Electric Guitar, Lead Guitar, Keyboards
Fab Regmann - drums
Julie Rodaway - flute
Paul Thomas - saxophone

Guests: Carla Lewis (1-5,8,9) - additional vocals
Aleah Starbridge (6) - additional vocals
Vardan Baghdasaryan - Qamancha
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 0
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 0
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 0
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 3
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 3
Arcydzieło.
› 2

Łącznie 8, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Ocena: 8 Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
16.11.2018
(Recenzent)

Antimatter — Black Market Enlightenment

Formacja Antimatter odbywa właśnie, mającą aż pięć koncertów, polską część trasy promującej album Black Market Enlightenment. Przed dzisiejszym, wrocławskim koncertem i tym jutrzejszym, w Warszawie, przyjrzyjmy się wspomnianej płycie. To siódme studyjne dzieło Micka Mossa pod tym szyldem. Płyta, do której tradycyjnie już artysta podszedł bardzo emocjonalnie, co słychać w ważnych dla niego tekstach, ale i samej, mającej nieco odmienne oblicze, muzyce.

Zacznijmy od tych pierwszych, które oczywiście, jak to u niego, mają bardzo osobisty charakter. Po The Judas Table, na którym Moss dotknął problemu zdrady, tym razem słowem kluczem jest „uzależnienie”. Sam muzyk już przed wydaniem płyty tak mówił o tym albumie: eksploruję bardzo mroczny czas w moim życiu. Okres nałogu powodującego, że wątpiłem w to, czy otacza mnie prawdziwa rzeczywistość a moje życie przepełnione było strachem. Lider Antimatter jest dobrym tekściarzem i potrafi, a przede wszystkim nie boi się dotykać tak delikatnych i wrażliwych tematów, wynikających z jego własnych, bolesnych doświadczeń. I to czuć.

A bardzo dobrze podkreśla to nowa muzyka, która z jednej strony jest kontynuacją brzmieniowej ścieżki rozpoczętej na The Judas Table trzy lata temu. Tam Antimatter stał się bardziej rockowy i naturalny, tu ten rock jest jeszcze cięższy. Trudno może tę płytę nazwać metalową, choć ja doszukuję się w niej niemałej dozy post-metalu, jednak nie da się ukryć, że chyba nigdy w takiej dawce zespół nie był tak intensywnie mroczny i gęsty. W kilku kompozycjach (Wish I Was Here, Partners In Crime, Existential, Between The Atoms) otrzymujemy czasami prawdziwe ściany dźwięku zaaranżowane bardzo intensywnie i będące jak na Antimatter wręcz duszne i mające mniej przestrzenności. Prym wiodą przesterowane gitary i niezwykle głębokie i ciemne, klawiszowe tła. O ile poprzedni krążek był zaaranżowany nieco prościej, tutaj formy są mocniej skomplikowane. Dość powiedzieć, że słyszymy tu solowe partie saksofonu autorstwa Paula Thomasa (This Is Not Utopia, Sanctification) i… kemanczy, irańskiego instrumentu smyczkowego przypominającego w brzmieniu skrzypce (na którym gra Vardan Baghdasaryan), który w Sanctification i Existential dodaje absolutnie orientalnego, silnie etnicznego klimatu. Z kolei króciutki What Do You Want Me To Do? ma ewidentnie folkowy posmak dzięki partii fletu Julie Rodaway.

Całość spaja jedyny w swoim rodzaju wokal Mossa, niski, jakby zbolały i drżący. W dalszym ciągu też kompozycje budowane są powoli i utrzymywane są głównie w średnich tempach. Wydaje się również, że w porównaniu do The Judas Table, który naładowany był wręcz „mrocznymi hitami” Mossa o bardzo przystępnej melodyce, tym razem z tą przystępnością jest nieco słabiej. Choć to w dalszym ciągu przejmujące rockowe pieśni, tak naprawdę prawdziwą perłą, na miarę jednej z najlepszych kompozycji Antimatter w całej dyskografii, jest otwierający całość  The Third Arm. Rzecz piękna, do której zresztą artysta nagrał klip i od której zaczyna tegoroczne koncerty. Już nie mogę się doczekać jej w wersji live w najbliższą sobotę. A album szczerze polecam.

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2018 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.