ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Fish ─ Weltschmerz w serwisie ArtRock.pl

Fish — Weltschmerz

 
 
CD 1: (42:12)
1. Grace of God (8:19)
2. Man with a Stick (6:27)
3. Walking on Eggshells (7:18)
4. This Party's Over (4:22)
5. Rose of Damascus (15:45)

CD 2: (42:18)
1. Garden of Remembrance (6:07)
2. C Song (The Trondheim Waltz) (4:41)
3. Little Man What Now? (10:54)
4. Waverley Steps (End of the Line) (13:45)
5. Weltschmerz (6:51)
 
Całkowity czas: 84:30
skład:
Fish - vocals

With:
Steve Vantsis - bass, keyboards, guitars, programming
Robin Boult - guitar
John Mitchell - guitar
Craig Blundell - drums
Dave Stewart - drums
David Jackson - saxophone
Liam Homes - keyboards
Foss Paterson - keyboards
Doris Brendel - backing vocals
Mikey Owers - bass
Scottish Chamber Orchestra - strings
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,0
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,1
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,1
Niezła płyta, można posłuchać.
,0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,4
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,5
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,12
Arcydzieło.
,14

Łącznie 37, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Recenzja nadesłana przez czytelnika.
Ocena: 8++ Arcydzieło.
01.10.2020
(Gość)

Fish — Weltschmerz

Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść, niepokonanym...

Niewielu muzyków potrafi wyczuć ów moment. Nawet u największych i najpopularniejszych, powszechnym zjawiskiem jest przecież "odcinanie kuponów"; chęć wyciągnięcia od wiernych fanów ostatniego grosza, jednocześnie oferując w zamian minimum własnego wkładu.

Na szczęście są jeszcze na świecie Artyści, którym nie zależy głównie na nieustannym dopisywaniu zer do stanu konta. A niektórzy z nich w swoją pracę i twórczość potrafią włożyć całe swoje serce.

Derek William Dick, znany pod uroczym pseudonimem "Fish" to jeden z Artystów. Artystów, których bez wahania mogę zapisać wielką literą. Czy to w Marillion (tak, dawno temu - jeszcze długo przed moimi narodzinami - Marillion także pisało się wielką literą), czy w czasie ponad trzydziestoletniej kariery solowej, Fish zawsze stawiał na pierwszym miejscu Sztukę. To potrzeba wyrażenia siebie; swoich emocji, przeżyć, uczuć, a nie chęć zarobienia pieniędzy motywowały Dicka do wydawania kolejnych albumów. Ekspresja i ukazywanie swojego wnętrza to coś, w czym Fish jest niedoścignionym wręcz ideałem. To przede wszystkim obdarzony darem słów tekściarz i poeta, który przy okazji czaruje swoim niepowtarzalnym głosem.

Weltschmerz to jego jedenasty, ostatni solowy album. Sam tytuł pochodzi z języka niemieckiego i oznacza "ból świata" - uczucie przygnębienia i melancholii, wywołane przez obserwację niedoskonałości otoczenia. Patrząc na wydarzenia ostatnich miesięcy - epidemia koronawirusa SARS-CoV-2, protesty w Stanach Zjednoczonych, narastające napięcia społeczne wewnątrz naszego i wielu innych krajów - trudno dziwić się Fishowi w kwestii doboru tytułu.

W pisaniu kompozycji na Weltschmerz pomógł Artyście znany już z 13th Star basista Steve Vantsis, oraz współtwórca genialnego albumu A Feast of Consequences - gitarzysta Robin Boult. Razem panowie stworzyli dziesięć kompozycji, składających się na 84 minuty muzyki.

Płytę rozpoczyna tajemniczy, spokojnie płynący Grace of God. Kobiecy wokal należy do Doris Brendel, która wspiera Fisha na całym albumie. W drugiej połowie na pierwszy plan wysuwa się gitara akustyczna, a utwór nabiera nieco mocy. Pojawia się także sekcja dęta i smyczkowa, która w połączeniu z charakterystycznym głosem Fisha tworzy podniosły, filmowy wręcz finał. Niesamowicie wpada w ucho prowadzony przez rytm instrumentów perkusyjnych Man With a Stick. Nic dziwnego, że otwierał EPkę A Parley With Angels, jednocześnie zyskując status pierwszego singla. Fish snuje opowieść o starzeniu się, oraz... roli kijów w życiu człowieka. Brzmi absurdalnie? Na pierwszy rzut oka owszem, ale poezja Fisha szybko przynosi wyjaśnienie. Dla dzieci patyki to zwykłe zabawki, dla dorosłych stają się bronią lub symbolem władzy, dla starców zaś podporą, pozwalającą trzymać równowagę mimo niszczącego upływu czasu. Walking on Eggshells należy z kolei do sekcji smyczkowej - w tej roli członkowie Scottish Chamber Orchestra. This Party's Over bardzo przypomina utwór tytułowy z płyty Internal Exile - wszystko za sprawą folkowych partii piszczałek. Na saksofonie zagrał tu sam David Jackson z Van der Graaf Generator. Bardzo przyjemny utwór. No i jakże odpowiedni tytuł na finałową płytę! Pierwszy krążek kończy prawie szensanstominutowa opowieść o Syryjskiej kobiecie-uchodźcy - Rose of Damascus. Środkową część zajmuje niepokojąca melorecytacja, położona na budującej napięcie grze smyczków i sekcji dętej.

Nie ma już nikogo, wszystko już zniknęło
Wie, że musi uciec
Nie ma gdzie się schronić, jedzenia, ciepła, wody
Walczy o przetrwanie na granicy cieni
Wie, że snajperzy podążają za nią
A zegar wciąż odlicza...

Po tych słowach pojawia się piękne, Gilmourowskie wręcz solo... Utwór snuje się jeszcze przez parę minut, by wreszcie ucichnąć. Róża Damaszku nie nudzi mimo swojej długości. To również utwór potrzebny w dzisiejszych czasach; zwracający uwagę na kolejny problem mogący być źródłem tytułowego Weltschmerz.

Drugą płytę otwiera Garden of Remembrance. W muzyce słychać dalekie echa A Gentleman's Excuse Me - to piękna, powoli snująca się fortepianowa ballada. Tekstowo natomiast jest to najbardziej chwytający mnie za serce utwór Fisha. Niezwykle wzruszająca historia mężczyzny walczącego z uciekającymi przez chorobę wspomnieniami, oraz jego ukochanej, znoszącej wszelkie trudy i cierpienia...

Próbuje przypomnieć sobie, co wycisnęło mu z oczu łzy
Przy pięknej nieznajomej trzymającej jego dłoń
Zaginął gdzieś między tu i teraz
Gdzieś, gdzie nikt nie może go odnaleźć
A ona wciąż tu jest
Jej miłość - widmem w jego pamięci
Będzie czekała wieczność
Bo on wciąż tu jest

(...)

Z otulającą ich miłością wciąż trzymaną w sercach
Lecz niczym między nimi, żadnych wspólnych wspomnień
W jego ciepłych, blaknących zielonych oczach nie widać pamięci...

W połączeniu z przepięknym teledyskiem, Garden of Remembrance wycisnął mi łzy z oczu. Ostatni raz przy muzyce płakałem... słuchając Vigil in a Wilderness of Mirrors - pierwszej płyty Fisha. Historia zatoczyła koło.

Uczucie smutku na szczęście odsuwa na moment C Song (The Trondheim Waltz). Na uwagę zasługuje tu akordeon, ale to tekst jest tu zdecydowanie najważniejszy. Na przekór tytułowi płyty, Fish dzielnie stawia opór coraz bardziej przygnębiającemu światu i stawia kolejne kroki z pewnością siebie.

Zmierzę się z nieuniknionym końcem, choć nikt nie zawoła "kurtyna!"
Mam nadzieję że będą pisać o mym występie, a recenzje będą przychylne
Póki żyję będę tańczył fandango, z uśmiechem szerokim jak księżyc
Święcił nadejście kolejnego jutra i gwizdał radosną melodię

Do przygnębiającego, refleksyjnego nastroju wraca Little Man What Now?. Wydany na EPce A Parley With Angels, był zdecydowanie jej najmocniejszym punktem. Mroczny, snujący się leniwie, okraszony delikatnymi dźwiękami saksofonu (ponownie David Jackson) jedenastominutowy kolos raz po raz zadaje pytanie, które w pewnym momencie życia uderzy każdego z nas - Co teraz, mały człowiecze? To zdecydowanie najbardziej dołujący utwór na płycie; zarówno muzycznie, jak i tekstowo.

Przerażają go możliwości, sprawy na które nie ma wpływu
Przez całe życie mierzył się ze światem przyparty do muru

Z czasem do Fisha dołącza Doris Brendel, a za sprawą jej głosu i wynurzających się wreszcie elektrycznych gitar utwór nabiera mocy, by zaserwować słuchaczowi satysfakcjonujący finał z solówkami gitary i saksofonu. Fantastyczny utwór. Poprzednikowi dorównuje Waverley Steps (End of the Line). Muzycznie jest zdecydowanie bardziej dynamiczny i pogodny, natomiast tekst to kolejna dołująca historia - tym razem o człowieku ściągniętym na dno przez nieszczęścia, przybierające postać czarnego psa. I nawet miłość nie była w stanie go ocalić.

Pojawiła się na słonecznym polu, z kwiatami we włosach
I czarnym psem, o którym on nie miał pojęcia
Pobrali się na wyspie, pod błękitnym niebem
Nie minęło zbyt wiele czasu nim nadeszły chmury
Spadł deszcz pękniętych butelek, wraz z winem płynęła krew
Ich kłótnie coraz ostrzejsze, ich miłość zgorzkniała
A czarny pies leżał między nimi co noc...

(...)

Ze schodów Waverley wpatruje się w dworzec
Z wiernym czarnym psem przy nodze, na końcu wszystkiego
Łapiąc monety od pasażerów w otchłań pustego kubka po kawie
Podliczając koszty wszystkiego co stracił i co mu zostało
A płatki śniegu topnieją na zimnych, stalowych szynach

W finałowym utworze Fish maluje przygnębiający obraz dzisiejszego świata, ale jednocześnie nawołuje do walki o niego, do uwolnienia go od wszelkich niesprawiedliwości powodujących tytułowy Weltschmerz.

Walka się nie skończyła, wciąż trzeba wygrać wojnę
Na nierównym polu dalej trwają konflikty
Powstańcie by się liczyć, powstańcie by was usłyszeli
Stańcie na barykadach, stańcie za swoim światem

Ostatnie słowa Weltschmerz zwiastują jednak radosny koniec wszystkich wyliczonych przez Fisha katastrof i krzywd - Zachwyt jest już niedaleko...

Oby miał rację.

Jestem szarobrodym wojownikiem, poetą bez wielkiego uznania
Me słowa mą bronią, wręczam je wam z pogardą
Me melancholijne oblicze to coś, czego nie możecie zignorować
Nie możecie kwestionować mych motywów, ani poczucia dobra i zła

Weltschmerz z pewnością nie jest albumem idealnym od strony muzycznej. Jednak biorąc pod uwagę wszystko co zawarłem we wstępie, nie mogę wystawić oceny innej niż maksymalna. Na ten album należy spojrzeć szerzej, niż tylko na warstwę muzyczną. To nie tylko ostatnia płyta; to pożegnanie Artysty, Muzyka, Twórcy. Zatem... arcydzieło?

Tak. Zdecydowanie. W takim stylu karierę zakończył jeszcze tylko David Bowie.

Dereku Williamie Dicku, Fishu, Szarobrody Wojowniku-Poeto - dziękuję Ci za wszystko z całego serca. Życzę Ci spokojnej, zdrowej, zasłużonej emerytury. I spełniaj się we wszystkim tak, jak robiłeś to w muzyce.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.