ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Vangelis ─ Świadectwo w serwisie ArtRock.pl

Vangelis — Świadectwo

 
wydawnictwo: Agora 2008
 
1. Vangelis - Sanctus (4:39)
2. Vangelis - In Aeternitatem (2:05)
3. Vangelis - Humanum Est (3:09)
4. Robert Jansen - Dzieciństwo (7:10)
5. Robert Janson - Podróże (5:03)
6. Robert Janson - Świadectwo 1 (4:13)
7. Robert Janson - Powołanie (4:55)
8. Robert Janson - Świadectwo 2 (2:32)
9. Robert Janson - Triumf (3:28)
10. Robert Janson - Świadectwo 3 (4:03)
11. Robert Janson - Nadzieja (4:31)
12. Robert Janson - Zło (1:26)
13. Robert Janson - Cierpienie (4:16)
 
Całkowity czas: 51:00
skład:
Część I:
Vangelis - kompozycja i wykonanie
Część II:
Robert Janson - kompozycje; Polska Orkiestra Radiowa pod dyrekcją Krzysztofa Herdzina; Jacek Piskorz - fortepian: Poznański Chór Chłopięcy pod dyrekcją Jacka Sykulskiego
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
,5
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
,0
Album słaby, nie broni się jako całość.
,1
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
,0
Album jakich wiele, poprawny.
,0
Niezła płyta, można posłuchać.
,0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
,1
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
,0
Absolutnie wspaniały i porywający album.
,0
Arcydzieło.
,0

Łącznie 7, ocena: Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
 
 
Ocena: 7 Dobry, zasługujący na uwagę album.
27.02.2021
(Recenzent)

Vangelis — Świadectwo

Z Grecji na Marsa.  A potem do Watykanu.

Czyli cykl o Vangelisie.

Odcinek czterdziesty pierwszy.

No i wreszcie Vangelis do Watykanu dotarł. Trochę na około, bo przez Kraków. W 2008 roku ukazał się film pod tytułem „Świadectwo”, który był ekranizacją książki księdza kardynała Stanisława Dziwisza o tym samym tytule. Tyle, że trudno powiedzieć, że jest to płyta Vangelisa, bo on skomponował raptem dziesięć minut muzyki, a reszta jest autorstwa Roberta Jansona. Można przyjąć za pewnik, że to klasyczne „Za udział wzięli” – Vangelis dał gębę, czyli nazwisko na okładkę i trochę muzyki, gwoli podniesienie prestiżu przedsięwzięcia. Co by nie powiedzieć – taka  lekka chałturka. Zresztą nie był on pierwszym wyborem, ani nawet drugim – najmniej trzecim, bo wcześniej z różnych powodów odmówili Maurice Jarre i Ennio Morricone. Vangelis nie odmówił, zrobił co miał zrobić i zrobił to dobrze.  Dziwne w było, że w ogóle zaproszono go do współpracy, bo przecież przez niektóre kościelne kręgi uważany jest za satanistę! Tak – widziałem przynajmniej ze dwie takie listy wykonawców „satanistycznych” kolportowane prze kościół,  na których Mistrz się znalazł. Okej, powiedzmy, że Dziwisz, który był spirytus movens tego przedsięwzięcia, o tym nie wiedział. 

 

Jaki film – taka muzyka. Jeżeli mamy do czynienia z filmem wspomnieniowym, refleksyjnym, w tym przypadku omalże religijnym, to potrzebna jest odpowiednia muzyka – spokojna, nastrojowa, gdzie trzeba trochę patetyczna, o zacięciu sakralnym. Obaj panowie spisali się dobrze, napisali sporo całkiem interesującej muzyki, a co ciekawe, najlepiej to wyszło Jansonowi, bo jego temat, „Dzieciństwo”, to najlepszy fragment z całej płyty. Vangelis  skomponował trzy stosunku krótkie, ale ciekawe i wyraziste tematy, otwierające cały album. Potem pałeczkę przejął Janson i zaczął też bardzo efektownie. Dalej już tak dobrze nie było, ale było na tyle dobrze, że nie ma się właściwie do czego  przyczepić.  Kilka pierwszych utworów, z tej części Jansona, opartych jest na podobnym schemacie – mianowicie fortepian na pierwszym planie, z bardzo skromnym, lub bardzo dyskretnym towarzyszeniem innych instrumentów. I do tej części miałbym największe zastrzeżenia, bo jest to nieco monotonne. I  co ciekawe trochę przypomina muzykę Francisa Laia do filmu „Bilitis”. Później jest więcej orkiestr, chórów, muzyka staje się bardziej zróżnicowana i ciekawsza. A to, że można tego słuchać osobno, nie traktując tego jako ścieżki dźwiękowej, jest na pewno sporą zaletą tego wydawnictwa.

Byłem nieco zaskoczony poziomem tej muzyki, bo wiedząc mniej więcej z jakim filmem jest „Świadectwo” spodziewałem się czegoś dużo bardziej sztampowego. A  tutaj – dosyć przyjemne zaskoczenie. Oczywiście, nie jest to płyta idealna, bo niekiedy monotonna, czasami zbyt cukierkowa, jednak jako całość broni się zupełnie dobrze.

W kwestii formalnej – ten album został wydany tylko w Polsce.

W drugiej kwestii formalnej - teoretycznie ten album powinien być opisany jako Vangelis & Robart Janson, ale już nie chciałem tworzyć kolejnego, dodatkowego bytu w ramach tego cyklu.

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2021 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.