ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
Recenzje albumów w serwisie ArtRock.pl
Szukaj:
Recenzja albumu Ayreon ─ The Human Equation w serwisie ArtRock.pl

Ayreon — The Human Equation

 
wydawnictwo: InsideOut Music 2004
dystrybucja: Mystic
 
CD 1
1. Day One: Vigil
2. Day Two: Isolation
3. Day Three: Pain
4. Day Four: Mystery
5. Day Five: Voices
6. Day Six: Childhood
7. Day Seven: Hope
8. Day Eight: School
9. Day Nine: Playground
10. Day Ten: Memories
11. Day Eleven: Love


CD 2
1. Day Twelve: Trauma
2. Day Thirteen: Sign
3. Day Fourteen: Pride
4. Day Fifteen: Betrayal
5. Day Sixteen: Loser
6. Day Seventeen: Accident?
7. Day Eighteen: Realization
8. Day Nineteen: Disclosure
9. Day Twenty: Confrontation
 
Całkowity czas: 102:1
skład:
Vocals: Mikael Åkerfeldt, Mike Baker, Marcela Bovio, Eric Clayton, Magnus Ekwall, Heather Findlay, Devon Graves, Irene Jansen, James LaBrie, Devin Townsend; Keyboards: Ken Hensley, Martin Orford, Joost van den Broek, Oliver Wakeman; Ed Warby - Drums, Percussion; Robert Baba - Violin; Jeroen Goossens - Flute; Marieke van der Heyden - Cello; John McManus - Flute, Whistle;
 
Album w ocenie czytelników:
Oceń album:

Pokaż szczegóły oceny
Beznadziejny album, nie da się go nawet wysłuchać.
› 1
Istnieją gorsze, ale i przez ten ciężko przebrnąć do końca.
› 0
Album słaby, nie broni się jako całość.
› 1
Nieco poniżej przeciętnej, dla wielbicieli gatunku.
› 0
Album jakich wiele, poprawny.
› 1
Niezła płyta, można posłuchać.
› 0
Dobry, zasługujący na uwagę album.
› 8
Bardzo dobra pozycja, mocno polecana.
› 17
Absolutnie wspaniały i porywający album.
› 29
Arcydzieło.
› 124

Łącznie 181, ocena: Absolutnie wspaniały i porywający album.
 
 
Ocena: * Bez oceny
24.07.2004
(Recenzent)

Ayreon — The Human Equation

Wakacje to czas odpoczynku i muzycznej posuchy, a zatem dobry moment, aby odstawić na chwilę japońskie szaleństwa i zrelaksować się przy nieco bardziej uładzonych i przyjaznych dźwiękach. Tym bardziej, że w tym roku zdążyło się już ukazać kilka ważnych i wyczekiwanych krążków z nurtu rocka progresywnego, którym warto poświęcić trochę uwagi… nawet jeśli nieco rozczarowują.

Kiedy słucham najnowszej propozycji Ayreon na usta ciśnie mi się tylko jedno słowo: rze-mio-sło. Od pierwszych taktów albumu przed oczami staje mi obraz gigantycznej fabryki-molocha, w której Wielki Kreator – A. Luccassen, pociąga za wszystkie sznurki, odlewając swe nowe, wypieszczone kompozycje z wcześniej przygotowanych wzorców, form i schematów. Na „Human Equation” znajdziemy bowiem wszystko to, z czego maestro zdołał do tej pory zasłynąć: te same co zawsze barwy klawiszy, te same konstrukcje kompozycji, te same sposoby budowania napięcia w utworach i prowadzenia dialogu między postaciami… nawet poszczególne riffy i solówki wydają się brzmieć niemal identycznie, co zawsze! Zwykle nie mam nic przeciwko, gdy muzyka z kręgów art-rocka nawiązuje do dobrze znanych i „wyeksploatowanych” dźwięków, ale wykorzystywanie w kółko, do znudzenia, tych samych patentów i rozwiązań przez jednego artystę, jest po prostu antytezą twórczości i znakiem, że nie ma on już nic w danym temacie do zaproponowania. Dlatego „Human Equation” to nic innego, jak po prostu ulepszona wersja zestandaryzowanego i sprawdzonego produktu. Jedyna różnica jaką dostrzegam (poza kilkoma „kosmetycznymi” zabiegami) wynika bowiem z faktu, że na tym krążku mamy do czynienia z całkowicie nowym zestawem wokalistów i wokalistek. I trzeba to Arjenowi przyznać, że skład jaki zebrał na „Human Equation” jest chyba najbardziej imponujący spośród wszystkich dotychczasowych jego albumów. I to właśnie dzięki indywidualności tych zaproszonych artystów, wyjątkowości ich głosów i emocjom, jakie włożyli w powstanie tej płyty, broni się ona przed całkowitym popadnięciem w sztampę i banalność. Nie znaczy to, że od strony muzycznej album jest słaby, wręcz przeciwnie – całkiem niezły: melodie łatwo wpadają w ucho, poszczególne partie są spójne i utrzymane na równym, wysokim poziomie, a i obowiązkowym solówkom nic nie brakuje. Całości słucha się więc miło i… nic więcej. Poszczególne utwory mijają, nie budząc ani większego zainteresowania, ani głębszych emocji. Poza dosłownie kilkoma momentami, w których pojawia się ta iskra, album charakteryzuje całkowity brak spontaniczności, świeżości i oryginalności. Jeśli zatem uznać „Into the Electric Castle” za prog-rockowe dzieło sztuki, to „Human Equation” pretendować może co najwyżej do miana poprawnego przykładu wzornictwa przemysłowego: nieźle sprawdza się jako tło dla mniej wymagających skupienia czynności. Do słuchania natomiast zdecydowanie bardziej polecam to wcześniejsze wydawnictwo pana Luccassena – mimo upływu dekady od jego wydania, wciąż zachowuje świeżość i nie zanosi się na to, aby w najbliższym czasie mi się znudziło…

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.