ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 20.10 - Bydgoszcz
- 21.10 - Gdańsk
- 20.10 - Warszawa
- 20.10 - Kraków
- 21.10 - Warszawa
- 20.10 - Warszawa
- 21.10 - Łódź
- 22.10 - Wrocław
- 23.10 - Kraków
- 23.10 - Wrocław
- 24.10 - Warszawa
- 25.10 - Kraków
- 26.10 - Łomża
- 27.10 - Ciechanów
- 28.10 - Łódź
- 09.11 - Gomunice
- 10.11 - Dąbrowa Górnicza
- 26.10 - Łódź
- 26.10 - Łódź
- 27.10 - Łódź
- 28.10 - Łódź
- 29.10 - Warszawa
- 01.11 - Warszawa
- 02.11 - Kraków
- 02.11 - Łódź
- 04.11 - Łódź
- 04.11 - Warszawa
- 05.11 - Łódź
- 09.11 - Łódź
- 10.11 - Łódź
 

wywiady

27.12.2017

„Muzyka Hendrixa charakteryzuje się niespotykanym połączeniem samokontroli i popuszczania cugli.” – wywiad z Michelem Delville'em.

„Muzyka Hendrixa charakteryzuje się niespotykanym połączeniem samokontroli i popuszczania cugli.” – wywiad z Michelem Delville'em.
O przyczynie powstania tzw. tribute albumu o Hendrixie pt. „Machine Mass Plays Hendrix”, pracy w studio nagraniowym, zamiłowaniu do eksperymentowania z dźwiękiem oraz zmarłym w wieku 27 lat wirtuozie gitary z Seattle opowiada na łamach naszego portalu Michel Delville, muzyk, kompozytor i lider takich niepospolitych jazz-rockowych formacji muzycznych, jak Doubt, Machine Mass czy The Wrong Object.

ArtRock.pl: W latach 60. gra Jimiego Hendrixa na gitarze była rewolucyjna i nowatorska. I tak jest odbierana dziś. Zastanawiam się, dlaczego postanowiłeś oddać artystyczny hołd temu znakomitemu wirtuozowi gitary? Co Ci przyświecało, Michel?

Michel Delville: Któregoś dnia, gdy słuchałem muzyki na cześć Coltrane’a autorstwa Tony’ego Bianco i Paula Dunmalla, nagle pomyślałem sobie, że powinniśmy [tj. Machine Mass] stworzyć coś podobnego, aby upamiętnić Hendrixa. Zadzwoniłem do Tony’ego i zgodził się, iż jest to świetny pomysł. Zaczęły się dyskusje co do listy utworów, jakie powinniśmy opracować i załączyć do albumu. Postanowiliśmy również poprosić klawiszowca Antoine’a Gueneta (The Wrong Object, Univers Zero), aby dołączył do nas. I był to optymalny wybór, jako że wkomponowanie brzmienia fortepianu i syntezatora w nagrania od razu sprawiło, że to, co wydawało się znajome dla uszu miłośników Hendrixa nabrało cech obcości.

AR: Zarejestrowałeś Machine Mass Plays Hendrix podczas trwającej jeden dzień sesji, czyli migiem. Czy opracowanie partytury poprzedziło wejście do studia nagrań, a może wszystko działo się w wyniku szeroko pojętej improwizacji?

MD: Tak, MMPH nagraliśmy w jeden dzień. Do studia weszliśmy z podstawowym zapisem nutowym granych wówczas utworów mistrza gitary, odpowiednio wcześniej wspólnie przeanalizowanym i przedyskutowanym. Tydzień poprzedzający oficjalną rejestrację nagrań do albumu spędziliśmy kilkukrotnie koncertując i próbując różne warianty. Pierwotne kawałki zostały w rzeczywistości podzielone na części, które były odgrywane w różnej kolejności i na różne sposoby, aby nadać sesji sens. Improwizacja dopełniła reszty.

AR: Co jest najlepsze w graniu numerów Hendrixa?

MD: Muzyka Hendrixa charakteryzuje się niespotykanym połączeniem samokontroli i popuszczania cugli. Czysta energia i temperament nieodparcie cechują jego twórczość. Jego utwory są złożone i niepowierzchowne, nigdy jednak nie brzmią żałośnie czy nieszczerze. Dają one artyście swobodę wypowiedzi – snucia opowieści muzycznych zrodzonych w trakcie duchowych wędrówek i zatracania się w meandrach upojnych melodii i harmonii. Czego więcej może chcieć muzyk i kompozytor?

AR: Szczególnie upodobałem sobie te fragmenty albumu MMPH, w których psychodeliczne efekty dźwiękowe przepajają Twe interpretacje dzieł Hendrixa. Jak tego dokonałeś?

MD: Akurat było to jednym z celów, jaki sobie postawiłem. Nigdy nie interesowało nas odgrywanie kowerów. Poświęciliśmy dużo czasu eksperymentując z dźwiękiem, z jego autentycznym zapisem. Skończyło się na tym, że postanowiliśmy użyć wielu różnych efektów dźwiękowych. Antoine korzystał z pięciu bądź sześciu różnych keyboardów, począwszy od klasycznego fortepianu po analogowy syntezator marki MiniBrute. Sam użyłem mojego Rolanda (guitar-synth) do manipulowania dźwiękiem. Na albumie znajdziesz też solo na stylofonie [miniaturowy instrument klawiszowy, na którym gra się rysikiem marki Stylus - przyp. red.], z którego jestem bardzo dumny.

AR: Odkładając na bok Twą wrodzoną skromność, jak i pozytywne recenzje MMPH, czy nie oczekujesz, że Twoje dzieło zyska z czasem status ikony, podobnie jak nagrania Hendrixa?

MD: Nie, gdyż nie jest to płyta z kowerami Hendrixa, lecz złożona mu szczera i tkliwa cześć. Cieszy mnie, że krążek zbiera pochlebne recenzje. Za każdym razem, gdy przymierzam się do nowego projektu, nieważne, czy opiera się na improwizacji, czy też rozpisany został od A do Z, jest on próbą stworzenia czegoś zupełnie innego od tego, co było wcześniej moim udziałem. Nie musi stać się kultowy, wystarczy – i to mnie przede wszystkim cieszy – że w grę wchodzi muzyka.

AR: Życzę więc samych pomyślnych projektów muzycznych i żywię nadzieję, że pewnego dnia wystąpisz także w Polsce.

MD: Też mam taką nadzieję. 

Rozmawiał: Tomasz Ostafiński

Zdjęcia: Elisabeth Waltregny

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2018 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.