ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 25.08 - Inowrocław
- 25.08 - Krościenko
- 29.08 - Kraków
- 31.08 - Warszawa
- 01.09 - Warszawa
- 02.09 - Kraków
- 01.09 - Płock
- 14.09 - Białystok
- 15.09 - Warszawa
- 21.09 - Warszawa
- 22.09 - Kraków
- 23.09 - Gdańsk
- 24.09 - Wrocław
- 26.09 - Warszawa
- 30.09 - Poznań
- 01.10 - Warszawa
- 12.10 - Warszawa
- 12.10 - Łódź
- 12.10 - Gdańsk
- 13.10 - Poznań
- 14.10 - Wrocław
- 16.10 - Katowice
- 17.10 - Łódź
- 18.10 - Toruń
- 13.10 - Łódź
- 13.10 - Warszawa
- 15.10 - Poznań
- 16.10 - Kraków
- 18.10 - Warszawa
- 17.10 - Warszawa
 

wywiady

06.02.2018

Do wina i nocy – rozmowa z Krzysztofem Borkiem, wokalistą i gitarzystą Tim Orders

Do wina i nocy – rozmowa z Krzysztofem Borkiem, wokalistą i gitarzystą Tim Orders

Całkiem niedawno zadebiutowali albumem o dosyć zaskakującym tytule Songs for Nobody. Wcale jednak debiutantami nie są. Bo Tim Orders stworzyli muzycy, grający w paru innych składach. Niektórzy z nich mają też na swoim koncie albumy, o których na naszych łamach pisaliśmy…

Mariusz Danielak: Informacja o waszym debiucie pojawiła się w zasadzie znienacka. Bez wielkich zapowiedzi i promocji. Ot, rzucone na FB: Jesteśmy zespołem i mamy dla Was muzykę. Skąd się wzięliśmy? Wiadomo, że z przypadku. A przecież nie jesteście nuworyszami! Czy w twoim przypadku Tim Orders oznacza kolejny etap ewolucji naznaczonej takimi przystankami jak Three Wishes i Figuresmile? Zresztą, Wojtek Kościelny przeszedł tę samą drogę. Jednym słowem, powiedz wreszcie więcej, o tym jak zrodziło się Tim Orders?

Krzysztof Borek: W zasadzie naprawdę wszystko zawarliśmy w tych dwóch zdaniach. Po rozpadzie Figuresmile uznałem, najpierw sam, że chcę dalej robić muzykę. W początkowej fazie tworzenia materiału było nas dwóch. Ja i Rafał Gładysz, bez którego nie byłoby Tim Orders. To on pokazał mi, że z tych piosenek można zrobić coś wartościowego. Dołączył Wojtek, którego nie musiałem namawiać na kolejną wspólną podróż. Gdzieś na boku powstał pomysł na inny zupełnie zespół, na którego próbie pojawił się Tomek Kot, grający również w Papertree oraz Deadline. Zespół nie wypalił ale Tomek dołączył do TO. Tomka brat, Dawid, gra na gitarze, więc też dołączył. Potem odpadł Rafał a jego miejsce zajął Maciek, również z Papertree. Człowiek, który wykonał tytaniczną wręcz robotę nad płytą. Aranże, sample, miks, perkusja. Dopełnił nas absolutnie. I tak oto sobie powstaliśmy. Nagraliśmy płytę. U mnie w domu i u Maćka w Krakowie na strychu. Po cichutku. Tak jak chcieliśmy i tak jak czuliśmy. Polubiliśmy się. Wszystko. Czy to kontynuacja Figuresmile? Nie mam zielonego pojęcia.

Dla pewnego porządku wyjaśnijmy jeszcze dwie kwestie. Pierwsza, to nazwa. Dlaczego Tim Orders?

Kiedyś byłem fanem wyścigów formuły pierwszej. W tym sporcie często miały miejsce tzw. Team Orders, tj. rozkazy sztabu dowodzącego kierowane dla kierowcy, mające na celu pomóc mu w odniesieniu zwycięstwa. Wyobraziłem więc sobie takiego Tima, który rozkazał nam nagranie i wydanie Songs for Nobody (śmiech).

No właśnie! Co z tym lekko prowokacyjnym tytułem? Songs for Nobody? Naprawdę?! Czy odnosi się on do samej muzyki, czy raczej do warstwy literackiej, za którą odpowiadasz?

Długo nie mieliśmy pomysłu na tytuł, który ostatecznie zrodził się bezpośrednio z naszej postawy jako zespołu i oczekiwań jakie sobie stawiamy w stosunku do niego. No więc jako muzycy mamy dość spory zestaw powodów, które każą nam skupiać się raczej na tym, aby być szczerym i robić to, co każe nam serce, a być może rzeczony Tim (śmiech). Aby nie tworzyć dla kogoś, tylko dla siebie. Nie wymyślać sobie odbiorcy i nie próbować kroić dźwięków pod konkretne gusta. Nawet kosztem tego, że być może nie trafimy do nikogo.

Album powstawał dosyć długo, bo dwa lata. Czy wszystkie zawarte tu utwory pochodzą z tego okresu, czy są też pomysły z bardziej zamierzchłych czasów?

Ctrl + Alt + Del graliśmy w czadowej wersji jeszcze z Figuresmile. Tak samo Sad Song for Sad People i Us. Pod sam koniec. Reszta powstała zaraz po rozpadzie. Generalnie można powiedzieć, że całość materiału ma dość przemyślaną formę. Muzycznie i tekstowo.

A skąd pomysł, żeby do, w większości anglojęzycznej, płyty dodać na końcu trzy zaśpiewane po polsku kompozycje Szybko, Dwie kreski i Lef?

Szczerze? To żaden planowany zabieg. Tak lepiej brzmiały.

Ascetyczna dosyć szata graficzna, ponownie z dominującymi bielą i czernią – tak jak to było w przypadku uzupełnionego też szarością In between Figuresmile, jest autorstwa Karola Babilasa. Kryje się za nią jakaś symbolika?

No i właśnie tego nie wiem. Daliśmy Karolowi wolną rękę. Było tych pomysłów kilka. Mi osobiście podoba się ten projekt wizualnie ale nie wiem czy tłumaczę go sobie w ten sam sposób co autor. Koledzy też wybrali ten projekt więc coś w nim chyba jest.

Trzymając się tylko twojej artystycznej drogi, to w porównaniu do muzyki znanych mi formacji, w których wcześniej występowałeś, to najbardziej stonowany album, bez ciężaru rockowych gitar. Dużo tu też elektroniki…

Dobijam do czterdziestki. Czas ostygnąć (śmiech). A tak serio, to zawsze bardzo chciałem wydać taki cichutki album. Do wina i nocy. Do przemyślenia ważnych spraw, których dotyka.

Ctrl + Alt + Del to chyba wielki ukłon w stronę islandzkiego Sigur Rós?

Cały świat jest fanem Sigur Rós więc nie stanowimy tutaj wyjątku. Nie planowaliśmy tego, przysięgam, ale faktycznie skojarzenia są jednoznaczne. No cóż. To bardzo miłe.

Napisaliście: Nie mamy żadnych konkretnych celów do osiągnięcia. Niczego nie planujemy, ale też niczego nie wykluczamy. Zapytam lekko zaczepnie – to wyraz delikatnego rozgoryczenia faktem, że muzyczne przygody z Three Wishes i Figuresmile zakończyły się na debiutanckich krążkach a zespół Papertree od pięciu lat wydaje swój debiutancki album? Jest w tym jakieś rozczarowanie faktem, że ciężko się u nas przebić z takim – nazwijmy to – niezbyt komercyjnym graniem?

To fakt, że w czasach funkcjonowania w powyższych kapelach mieliśmy nadzieję i ochotę na większy sukces. Zarówno ja z Wojtkiem w Figuresmile jak i Maciej z Tomkiem w odniesieniu do ich ciągle zresztą aktywnej, genialnej postrockowej kapeli Papertree. Ale z drugiej strony uważam, że sami jesteśmy sobie winni. Bo, że się tak wyrażę, nigdy nie cisnęliśmy na maksa, żeby ten sukces odnieść. Nigdy nie postawiliśmy wszystkiego na jedną kartę. Zawsze życie stawiało na drodze rzeczy ważniejsze, którymi trzeba było się zająć i muzyka schodziła na dalszy plan. Jako Tim Orders mamy więc pełną świadomość, że tym razem nie będzie inaczej, bo życie pewnie znowu nie odpuści. Poza tym, jak można liczyć na sukces wydając album z piosenkami dla nikogo (śmiech).

Fot. Kinga Bator

ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
Picture theme from Natalie C with exclusive licence for ArtRock.pl
© Copyright 1997 - 2018 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.