ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 

wywiady

26.03.2012

„Słuchanie muzyki z winyli jest jak ceremonia” – rozmowa z szefem Lynx Music i liderem Millenium, Ryszardem Kramarskim

„Słuchanie muzyki z winyli jest jak ceremonia” – rozmowa z szefem Lynx Music i liderem Millenium, Ryszardem Kramarskim
Kilkanaście dni temu ukazała się pierwsza winylowa płyta wydana przez krakowską wytwórnię Lynx Music – Exist formacji Millenium. Fakt ten stał się okazją do krótkiej i nieco sentymentalnej rozmowy o czarnej płycie ze „sprawcą” całego zamieszania - Ryszardem Kramarskim

ArtRock.PL:  Opowiedz trochę o swojej miłości do winylowych płyt? Wszak, nie wypominając ci wieku…, zresztą, sam jestem z „tego pokolenia”, swoją przygodę z muzyką zaczynałeś jeszcze w czasach, gdy nie myślano o kompaktowej płycie? Pamiętasz pierwsze czarne krążki w swojej kolekcji?

Ryszard Kramarski: Oczywiście że pamiętam i nie były to moje, ale ojca winyle i w większości płyty Elvisa Presleya. Zresztą do tej pory bardzo lubię Elvisa. Moją pierwszą winylową płytą, którą położyłem obok mojego gramofonu Artur, na swojej półce w pokoju, był album Boney M, Love For Sale. Album  ten kupiłem będąc na wakacjach w byłej Jugosławii. Potem były inne płyty Boney M, Abby, Bee Gees, różne polskie tonpressowe wydania, jak Perfect, Lombard i pierwszy ambitniejszy zakup czyli ELO - Out Of The Blue. Szybko kupiłem pozostałe winyle ELO i wtedy rozpoczęła się też moja przygoda z rockiem progresywnym. W 1981 dostałem The Wall i zaczęło się...

ArtRock.PL: A czy zostałeś z winylową płytą na dobre i na złe, nawet w czasach, gdy odeszła do lamusa, a wszyscy zachwycili się nowym nośnikiem, w postaci krążka CD? Przyznam się, że ja na długi czas stałem się takim „zdrajcą” (śmiech).

Ryszard Kramarski: Tak, jestem „zdrajcą” i zachwyciłem się nowym nośnikiem, zresztą zachwycam się nim nadal. Winyle zbierałem do 1985 roku a dokładnie do płyty Dire Straits, Brothers In Arms. Miałem wtedy zamiar kupić nowy gramofon, ale były już na rynku odtwarzacze CD, skusiłem się i kupiłem odtwarzacz Technicsa, czego oczywiście nie żałuję. Gramofon wyrzuciłem, większość płyt winylowych sprzedałem - tego kroku żałuję - i na długie lata zapomniałem o czarnych krążkach. Pamiętam jednak, że jak kupowałem CD Marillion, Clutching At Straws, a była to moja pierwsza płyta Marillion na CD, opanowało mnie pewne rozczarowanie, że trzymam w ręku coś tak małego i nieefektownego. Wcześniejszy rozkładany album Misplaced Chidhood w wersji winylowej robił jednak wrażenie! Jakiś czas temu, gdy podjąłem decyzję o wydawaniu Millenium na czarnych krążkach, szybko zakupiłem nowy gramofon i od tej pory powoli kupuję moje ulubione stare i nowe winylowe tytuły. Znów obudziła się we mnie ogromna przyjemność słuchania muzyki tej starszej i tej zupełnie nowej. Słuchanie muzyki z winyli jest jak ceremonia i obok cudownej jakości dźwięku wymusza od słuchacza skupienia, spokoju i czasu, jaki musimy konkretnie na ten cel przeznaczyć. To inna jakość słuchania! Biorąc pod uwagę przyszłość – pliki - postaram się, żeby Lynx Music nigdy nie przestało wydawać  płyt CD i  winyli.

ArtRock.PL: Powiedz proszę, jako profesjonalista, wszak od lat także zajmujesz się produkowaniem i miksowaniem muzyki, jakie różnice dostrzegasz między dźwiękami wypływającymi z czarnej płyty, a tymi, które docierają do ciebie z tradycyjnej płyty kompaktowej?

Ryszard Kramarski: Oczywiście można to technicznie opisać, ale jak ktoś nie puści sobie tej samej płyty, jedną po drugiej, w wersji CD, a potem winylowej, to nie uwierzy jak wielka jest różnica. Ważna jest jakość gramofonu, wkładki, itp., ale zakładam, że nie puszczamy płyty na Bambino. Zawsze podaję przykład jednej płyty Queen - Hot Space - płyty słabej i kiepsko brzmiącej, ale w wersji winylowej nabierającej nowej jakości.

ArtRock.PL: Nasza rozmowa nie jest oczywiście przypadkowa. Można powiedzieć, że twoje ostatnie poczynania  są pewnym powrotem do źródeł. Wydałeś niedawno pierwszy, wymarzony dwupłytowy album Millenium, a całkiem niedawno ukazała się winylowa wersja wcześniejszego krążka grupy – Exist – którym to longplayem zainaugurowałeś nowy etap wydawniczej działalności Lynx Music. Jakie były motywy tej decyzji? Oprócz sentymentu zadecydowało pewnie i to, co dzieje się w dziedzinie „dostępności muzyki”?

Ryszard Kramarski: Kilka rzeczy się na to złożyło. Sentyment? Na pewno, bo od dawna myślałem o wydaniu płyt Millenium w tej okazałej wersji i poczułem, że to jest odpowiedni moment tym bardziej, że to nasi sympatycy coraz częściej pytali się o wersje winylowe. Druga sprawa to przyszłość nośników. Nie akceptuję nośników, typu plik, w komputerze jako docelowe, a w tę stronę to zmierza i pewnie tak się stanie już niedługo. Jak podoba mi się obraz, to chcę go mieć wiszącego na ścianie, a nie zamkniętego w komputerze. Podobnie jest z płytami. Wydaje mi się, że tak myślących ludzi jest bardzo dużo i stąd ten renesans czarnego krążka. Oczywiście jestem nadal wielkim zwolennikiem CD, ale chciałbym, żeby Lynx Music było teraz też kojarzone z płytami winylowymi. Nie zamierzam walczyć z plikami jak Don Kichot z wiatrakami, bo widzę też dobre strony tego nośnika, ale powalczę o to, żeby muzyka artrockowa jak najdłużej istniała na CD i winylach.

ArtRock.PL:  Czas trwania wersji CD Exist nie pozwala przerzucić go na czarny krążek w całości. Biorąc pod uwagę twoje plany wydania kolejnych albumów Millenium w tej formie, zderzysz się z koniecznością rezygnacji z niektórych kompozycji. Jak na to patrzysz?

Ryszard Kramarski: Tak, to był problem, bo płyta CD trwa 52 minuty, a żeby na winylu uzyskać jak najlepszą jakość dźwięku, to czas nie powinien przekraczać 45 minut. Dlatego podjąłem się remiksu i 7 minut muzyki „zniknęło ”. Jestem pewny jednak, że ciężko będzie zorientować się, nawet największym fanom Millenium, co zostało na winylu zmienione. Mam również wrażenie, że ta wersja 45 - minutowa  jest jeszcze lepsza od wersji CD. Zawsze jednak można mieć obie różne wersje w kolekcji. W kwietniu zostanie wydany kolejny winyl Millenium – Vocanda. Materiał już jest po remiksie i  też został skrócony do 45 minut. Żaden z utworów nie został usunięty z płyty i nadal album tworzy zwartą całość. Album Puzzles w wersji CD był już przygotowywany z myślą o wydaniu winylowym i w tym przypadku będzie bez zmian wersja 2LP. Największe problemy będą z płytami: Reincarnations, Interdead, Numbers... i White Crow. W tym przypadku będę musiał usunąć niektóre utwory, ale znajdą się one na specjalnej płycie, która będzie pewną winylową ciekawostką. Nie zamierzam tylko wydawać w tej wersji albumu Back After Years, bo to musiałby być długi album trzypłytowy. Podczas remiksów Exist i Vocandy zauważyłem, że czas 45 minut ma coś w sobie magicznego i pozostawia niedosyt w słuchaniu muzyki oraz chęć puszczenia  płyty jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz...

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
Picture theme from Riiva with exclusive licence for ArtRock.pl
© Copyright 1997 - 2020 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.