ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 

wywiady

04.02.2013

To co robię obecnie, jest tym w czym się spełniam - wywiad ze Stevenem Wilsonem

To co robię obecnie, jest tym w czym się spełniam - wywiad ze Stevenem Wilsonem
Steven Wilson to muzyk wszechstronny. Zwykle kojarzony jest jako lider Porcupine Tree. Oprócz tego jest on współtwórcą między innymi No-man, Blackfield oraz wielu innych projektów. W ostatnich latach Steven skupił się jednak na karierze solowej. W lutym tego roku ukaże się jego trzecia solowa płyta, „The Raven That Refused To Sing (and other stories)” i to właśnie z tej okazji się spotkaliśmy.

Artrock.pl [Konrad Siwiński]: Steven, gratulacje! Płyta "The Raven That Refused To Sing (and other stories)" brzmi wspaniale. Co o niej sądzisz? Czy to Twoje najlepsze dzieło?

Steven Wilson: Wiesz jak to jest. Za każdym razem jak coś stworzę wydaje mi się, że to najlepsze z moich dotychczasowych dokonań. Wydaje mi się, że artyści, szczególnie Ci progresywni zawsze myślą, że to co robią w danej chwili jest lepsze od tego co robili kiedyś. Ja też należę do tego grona (śmiech). Mimo wszystko moim zdaniem bardzo trudno jest uzyskać obiektywną opinię. Tym bardziej, że ja już nie mogę tej płyty słuchać [faktycznie podczas oficjalnego odsłuchu płyty Steven wyszedł z sali – przyp. KS]. Wydaje mi się, że musimy poczekać na ocenę innych osób. Ja jestem pewien, że to kawał dobrej muzyki, ale to fani zdecydują o statusie tej płyty.

AR: Moim zdaniem płyta jest fantastyczna i już teraz wydaje mi się, że to Twój najlepszy solowy album. Rozumiem, że po premierze będziesz czekał na ocenę innych osób?

SW: W sumie to nie tak, że dosłownie czekam. Nie chcę, żeby ludzie mówili po premierze: "A to nagranie jest takie i takie bla bla bla...". Po prostu każdy album potrzebuje trochę czasu. Wtedy będziemy mogli powiedzieć, czy "The Raven That Refused To Sing (and other stories)" będzie tylko częścią mojego muzycznego katalogu, czy też może czymś więcej. Myślę, że wymaga to co najmniej 5 lat oczekiwania. Dopiero po tym czasie można realnie oceniać albumy.

AR: W nagraniu nowej płyty towarzyszyli Ci muzycy, z którymi wcześniej sporo koncertowałeś. W jaki sposób wpłynęło to na Waszą pracę? Czy możemy oczekiwać, że w najbliższym czasie będzie to Twój trwały muzyczny skład?

SW: Na pewno będę do tego dążył. To są naprawdę wybitni artyści. Chcę z nimi koncertować, nagrywać, tworzyć. Każda grupa artystów ma swoją własną "chemię". Po wspólnym graniu także u nas powstała specyficzna relacja, która poskutkowała czymś, przynajmniej dla mnie, nowym. Z jednej strony tworzyłem album solowy, a z drugiej pisałem muzykę dla specyficznej grupy muzyków. Ciągle miałem w głowie ich grę i ich możliwości. Wiedziałem kto co potrafi zagrać. Dzięki temu miałem dodatkowe wyzwanie - napisać muzykę, której sam nie potrafiłbym zagrać (śmiech). Dążyłem do wyższego poziomu niż dotychczas, ponieważ po prostu pisałem muzykę dla artystów, którzy są dużo lepsi ode mnie.

AR: W Twojej grupie współpracowników pojawiła się jeszcze jedna znakomita muzyczna osobowość. Jak oceniasz współpracę z Alanem Parsonsem?

SW: To było coś wspaniałego. Zatrudniłem Alana, ponieważ poszukiwałem kogoś kto pozwoli naszym dźwiękom uzyskać specyficzne brzmienie lat 70. i cofnąć się do tej ery muzycznej. Alan jest człowiekiem, który w latach 70. tworzył nagrania, które brzmią lepiej niż cokolwiek, co powstało później na świecie. Sama praca wyglądała całkiem normalnie. Mieliśmy studio podzielone na dwie części. W pierwszej z nich, w sali nagraniowej, byłem ja i muzycy, a za szybką siedział Alan i od razu zajmował się inżynierią dźwięku. Trzeba przyznać, że spisał się świetnie - płyta brzmi naprawdę fajnie.

AR: W ramach współpracy z Mikaelem Åkerfeldtem stworzyliście album Storm Corrosion. Utworem, który promował to wydawnictwo był "Drag Ropes", do którego powstał świetnie przyjęty teledysk stworzony przez Jess Cope. W jaki sposób udało Wam sie nawiązać współpracę?

SW: W sumie to całkiem ciekawa historia. W okresie współpracy z Mikaelem zastanawialiśmy się jaki teledysk stworzyć do "Drag Ropes". Chcieliśmy stworzyć coś naprawdę ciekawego, coś na wzór bajki. W pewnym momencie pomyślałem, o animacji typu "shadow puppet" [wykorzystano ją w teledysku - przyp. KS]. Jedna z osób pracujących w naszej wytwórni Roadrunner Records, Lisa, powiedziała: "O, moja siostra robi takie animacje". Na początku nie byłem do tego przekonany. Tak już jest, że zawsze w wytwórni ktoś wyskoczy z jakąś siostrą lub bratem, który robi niesamowite rzeczy, a potem okazuje się, że to nie do końca prawda. Bardzo szybko moje wątpliwości się rozwiały, ponieważ dowiedziałem się, że Jess pracuje z Timem Burtonem! Spotkaliśmy się i omówiliśmy koncepcję. Od początku chcieliśmy, żeby to był teledysk bajkowy. Niekoniecznie mam tu na myśli współczesne bajki, ale takie klasyczne opowiadające o zjawiskach nadprzyrodzonych. Potrzebowałem osoby, która swoimi animacjami będzie potrafiła oddać ten klimat. Jess okazała się oczywistym wyborem i stworzyła piękną historię.

AR: Wróćmy do Twojej muzyki. W obecnych czasach tworzysz muzykę, która jest postrzegana jako niszowa. Czy dzięki temu czujesz się artystą wyjątkowym?  

SW: Wydaje mi się, że ja i moja muzyka od dawna już jesteśmy w niszy. A obecnie każdy artysta, który tworzy muzykę, która jest wartościowa bardzo szybko trafia do niszy. Tylko w latach 60., czy 70. były muzyczne grupy, które z jednej strony bardzo ciekawie mieszały gatunki muzyczne, a z drugiej strony były postrzegane jako ogólnoświatowe gwiazdy. Obecnie nie jest łatwo, ja podjąłem tę decyzję już wiele lat temu. Tworzę albumy, a nie popowe piosenki. Nie chcę, żeby to zabrzmiało tak, że nie doceniam największych gwiazd. Oni też mogą być dobrzy w tym co robią, a to co robię obecnie jest tym, w czym się spełniam. Każdego roku na świecie pojawia się coraz więcej muzyki. A mi wydaje się, że ludzie mają już trochę dość tego co wylewa się na nich z mass mediów. Szukają czegoś, co ma w sobie więcej treści. Dla wielu osób, to co otrzymują w swoim codziennym życiu jest już po prostu nudne. Mamy erę digitalną, komputerową, wszechobecne są reality tv, celebryci. Ludzie nie tylko potrzebują czegoś więcej, ale zaczynają też tego nieustannie poszukiwać. Mam nadzieję, że to co otrzymują ode mnie właśnie czymś takim może się stać. Taki jest mój cel - tworzyć muzykę dla osób, które szukają odskoczni od tego co otrzymują codziennie.

AR: I tutaj trafiamy na zasadniczy problem. Żyjemy w czasach, kiedy muzyka jest głównie eksponowana w Internecie. Z jednej strony pozwala on na odkrywanie dużej ilości świetnej muzyki, zaciera granice geograficzne, a z drugiej czegoś nas jednak pozbawił, coś tracimy. A Ty jak oceniasz rolę Internetu i kondycję współczesnego rynku muzycznego?

SW: Masz rację, w sumie nawet trochę odpowiedziałeś już na swoje pytanie. Tak, Internet to wspaniały ludzki wynalazek. Podobnie jak ze wszystkimi dotychczasowymi wynalazkami - zawsze jest jeden krok w przód, ale też jeden krok w tył. W latach 90. przed wydawaniem nowej płyty zawsze chciałem o tym poinformować swoich wiernych fanów. Powiedzmy, że miałem ich 10 tysięcy. Aby to zrobić drukowałem 10 tysięcy listów, wkładałem je do 10 tysięcy kopert, naklejałem 10 tysięcy znaczków i pisałem 10 tysięcy adresów. Potem szedłem na pocztę, stałem w kolejce i wszystko wysyłałem. Obecnie robię dokładnie to samo na Facebooku w ciągu sekundy i trafiam do dużo większej liczby osób niż wtedy. Ale istnieje też ta druga strona, która podkreśliłeś w swoim pytaniu. Są miliony muzyków i każdy chce uzyskać jak największą uwagę fanów muzycznych. Obecnie jest więcej muzyki niż kiedykolwiek wcześniej, a większość tej muzyki jest beznadziejna. Ludzie są nią wręcz zalewani. Co więcej, prawie wszystko co w Internecie, jest darmowe. Prowadzi to do tego, że większość osób stawia sobie oczywiste pytanie: "Po co mam płacić za danego artystę, skoro mogę mieć innego, podobnego za darmo". Moim zdaniem, jeżeli jako fan muzyki, uważasz, że dany artysta tworzy muzykę, która jest dobrej jakości powinieneś za to zapłacić. Ale bardzo trudno to wytłumaczyć szczególnie młodej generacji słuchaczy. która urodziła się już w tej nowej cyfrowej erze. Im trudno zrozumieć nawet sens posiadania płyty CD, ponieważ muzyka to coś co jest na twardym dysku. Ten trend będzie bardzo trudno odwrócić, w sumie to jest on już nieodwracalny. My, artyści musimy więc pogodzić się z tym, że dla słuchaczy muzyka jest obecnie czymś darmowym. Tak, to jest trudne, bo jak możesz być artystą jeżeli ze swojej pracy nie możesz zarobić żadnych pieniędzy? Ja jeszcze daję radę, jestem obecny na rynku od wielu lat, mam rzeszę wiernych fanów, którym bardzo dziękuję za wsparcie. Ale młodzi artyści? Jak oni mogą w ogóle rozpocząć działalność? Nie mam pojęcia jak mają zacząć (milczenie). Tak, w sumie jest to smutne. Z drugiej strony dzięki Internetowi można docierać do coraz większej liczby osób z dobrą muzyką. Dokładnie tak jak wspomniałeś w swoim pytaniu. Ale nie wiem jak to się dalej potoczy.

AR: Jesteś artystą uniwersalnym, który pracuje nad wieloma projektami. Jakie są Twoje plany na przyszłość? Jest jakakolwiek szansa, że zobaczymy Cię na koncercie w Polsce?

SW: Mogę Ci zagwarantować, że w Polsce pojawimy się na pewno. Jeszcze nie teraz, w tej pierwszej części europejskiej trasy, ale na jesieni już na 100%. A jakie mam plany muzyczne? Ostatnio dużo czasu spędziłem na nagraniu płyty, a obecnie zamierzam w pełni skupić się na trasie koncertowej. Chcę dotrzeć do jak największej liczby osób z naszymi koncertami, ponieważ nie tylko wierzę, że fanom spodoba się moja zróżnicowana setlista, ale też mam ze sobą świetnych muzyków, których każdy powinien zobaczyć na żywo. A co będzie dalej muzycznie - na razie nie mam pojęcia, ale nie martwcie się, na pewno coś się wymyśli (śmiech)!

 

Rozmawiał: Konrad Siwiński
Pomoc w przygotowaniu wywiadu: Kamil Dróżdż

Foto: Lesse Hoile

 
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2022 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.