ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 16.11 - Wrocław
- 17.11 - Warszawa
- 18.11 - Kraków
- 16.11 - Warszawa
- 20.11 - Lublin
- 21.11 - Rzeszów
- 22.11 - Kraków
- 24.11 - Wrocław
- 17.11 - Kraków
- 18.11 - Łódź
- 18.11 - Łódź
- 20.11 - Gdańsk
- 21.11 - Warszawa
- 22.11 - Opole
- 23.11 - Zabrze
- 24.11 - Dobczyce
- 01.12 - Oświęcim
- 23.11 - Malbork
- 24.11 - Kościerzyna
- 25.11 - Gdynia
- 06.12 - Warszawa
- 24.11 - Warszawa
- 24.11 - Kraków
- 25.11 - Warszawa
- 27.11 - Łódź
- 30.11 - Piekary Śląskie
- 01.12 - Legionowo
- 02.12 - Poznań
- 30.11 - Warszawa
- 03.12 - Łódź
 

koncerty

22.08.2018

PROG IN PARK [Anathema, Ihsahn, Laprous, Tides From Nebula, Postcards From Arkham], Warszawa, Progresja, 18.08.2018

PROG IN PARK [Anathema, Ihsahn, Laprous, Tides From Nebula, Postcards From Arkham], Warszawa, Progresja, 18.08.2018

W niemałych bólach rodziła się druga edycja tego niezwykle ciekawego na naszym rynku festiwalu…

Bo pod koniec lipca, niecały miesiąc przed wydarzeniem, okazało się, że w Warszawie nie zagra jedna z gwiazd imprezy, supergrupa Sons Of Apollo, która dla wielu była prawdziwym magnesem. W konsekwencji tego festiwal zmienił swoją lokalizację. Z Parku Sowińskiego przeniesiono go do warszawskiej Progresji. Tym samym stworzona na pierwszą edycję nazwa może nie była adekwatna do miejsca, niemniej pozwoliła organizatorowi, mimo przeciwności losu, konsekwentnie budować markę imprezy.

Tym bardziej, że Progresja dała radę. Utworzono sporej wielkości ogródek przed głównym wejściem do klubu, w którym pomieszczono food trucki (z cenami faktycznie dość europejskimi) oraz miejsce przeznaczone do Signing sessions. Nieco obaw przed festiwalem budził ewentualny brak klimatyzacji. Ale i na tym polu nie było najgorzej, bo postarano się o nawiew, no a poza tym na zewnątrz nie było jakichś tropikalnych upałów. Troszkę rozczarowywał dosyć skromny merch większości składów. No i niestety brakowało tym razem festiwalowej koszulki. Po świetnym, ubiegłorocznym wzorze mocno nastawiłem się na kolejny zakup do kolekcji i obszedłem się smakiem. Cóż, mogę się tylko domyślać, że być może miało to związek z tegorocznymi perturbacjami, które spadły na organizatorów.

Całe wydarzenie rozpoczęło się z półgodzinnym poślizgiem, jednak szybko opracowano nowy harmonogram koncertów, zostawiając przy tym stary rozkład sesji autografów. Te zaczęły kolidować nieco z trwającymi występami. Mimo tego, chyba nie było nikogo, kto nie zdołałby zdobyć autografu ulubionego artysty.

Główną gwiazdą festiwalu była brytyjska Anathema, mająca w Polsce rzeszę fanów. I to w większości oni zapełnili dosyć szczelnie warszawską Progresję. Grupa zagrała pełny, dwugodzinny koncert rozpoczęty Deep z Judgement, a zakończony o północy wraz z ostatnimi dźwiękami Fragile Dreams, dla którego wstępem był fragment Floydowego Shine On You Crazy Diamond. Warto odnotować, że formacja wystąpiła w pięcioosobowym zestawieniu bez Jamiego Cavanagh na basie, tradycyjnie jednak wytworzyła fantastyczną atmosferę i dała publiczności kilka wyjątkowych momentów. Jak choćby grę na trzy zestawy perkusyjne (za nimi Daniel Cardoso, John Douglas i Vincent Cavanagh), czy magiczne wykonanie A Natural Disaster, podczas którego zgasły na scenie światła, a ta oświetlana była lampkami telefonów komórkowych fanów.

Sporym wydarzeniem był z pewnością występ Ihshana. Twórca legendarnego Emperora nie gościł w Polsce przez prawie 20 lat, jednak rok 2018 jego polscy fani będą błogosławić po wsze czasy. Bo najpierw muzyk zagrał z Cesarzem na tegorocznej Metalmanii, teraz na Prog in Park a już jesienią powróci na dwa koncerty klubowe. Zagrał dobry gig, któremu jednak ze względu na dłuższe przerwy brakowało tempa. Estetyka, w której porusza się Ihsahn, mogła chwilami podobać się wielbicielom Devina Townsenda. Zakończony rozbudowanym i ekstremalnym The Grave występ został gorąco przyjęty przez zebranych.

Norweski Leprous, na którego set najbardziej czekałem, tradycyjnie zagrał mocny, pełen melodyjnych killerów z ostatnich płyt, koncert (Bonneville, Stuck, The Flood, From the Flame, Illuminate, znakomity i miażdżący jak zawsze The Price, The Cloak… czyli prawie same hity). A jednak nie był to z pewnością ich najlepszy występ. Widziałem ich w naszym kraju czwarty raz i tym razem było najsłabiej. Na początku zaszwankował dźwięk, później panowie trochę się „rozjeżdżali” (początek The Cloak był koszmarny). Atrakcją ich występu były gościnne udziały Øysteina Landsverka w Salt oraz Ihshana w Contaminate Me kończącym godzinny set.

Festiwal rozpoczęli najbardziej eklektyczni tego wieczoru Czesi z Postcards From Arkham, którzy postraszyli ze sceny mroczną sową, ekstremalnym muzycznym wyziewem ale i przestrzennymi oraz melodyjnymi wstawkami, które chyba najbardziej podobały się zebranym. No i był też zaciąg z Polski, dokooptowany do składu w ostatniej chwili, za Sons Of Apollo. Kwartet z Tides From Nebula, bo o nim mowa, jak zwykle dał jednorodny i spójny występ (w którym nie zabrakło chyba i nowych dźwięków) zwieńczony obowiązkowym Tragedy of Joseph Merrick. Fajnego obrazu całości ich występu dopełniała korespondująca z muzyką rewelacyjna oprawa świetlna.

Zdjęcia:

Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018 Prog in Park 2018
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2018 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.