ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 22.01 - Warszawa
- 22.01 - Warszawa
- 24.01 - Warszawa
- 25.01 - Gomunice
- 26.01 - Ciechanów
- 25.01 - Kraków
- 26.01 - Warszawa
- 25.01 - Warszawa
- 26.01 - Warszawa
- 31.01 - Warszawa
- 01.02 - Warszawa
- 01.02 - Łódź
- 01.02 - Bydgoszcz
- 01.02 - Warszawa
- 02.02 - Kraków
- 02.02 - Łódź
- 03.02 - Łódź
- 06.02 - Gdańsk
- 07.02 - Kraków
- 07.02 - Warszawa
- 07.02 - Łódź
- 08.02 - Kraków
- 12.02 - Warszawa
- 13.02 - Warszawa
- 14.02 - Wrocław
- 15.02 - Warszawa
- 16.02 - Łódź
- 19.02 - Wrocław
- 20.02 - Kraków
- 21.02 - Warszawa
 

koncerty

17.11.2007

A Day In June, Retrospective - 16.11.2007, Od Zmierzchu Do Świtu, Wrocław

A Day In June, Retrospective - 16.11.2007, Od Zmierzchu Do Świtu, Wrocław Czy w Polsce naprawdę trudno rozpocząć koncert punktualnie!?

Naczelny: A może to i dobrze, że rozpoczynający "czerwcowy dzień" opóźnił występ, przynajmniej w codziennym a zwłaszcza piątkowym "szlag traffić człowieka" miejskim korku, udało nam się nie opuścić zbyt wiele.

Mieszko: Co prawda na koncert A Day In June spóźniłem się jakieś 5-10 minut, ale chyba nic kluczowego dla ogólnego wrażenia mnie nie ominęło. A wrażenie odniosłem takie, że zobaczymy za parę miesięcy co z nich będzie. Grają panowie (a pani śpiewa) w nowym składzie, grają nowe utwory i to słychać. Niestety, o ile kompozycje same w sobie były w porządku, to zespół wyglądał na kompletnie nieznający się nawzajem; jakby pierwszy raz – co chyba nie jest dalekie od prawdy – występował razem na scenie, a i prób pewnie zbyt wiele nie było. Słyszałem jakiś utwór wrocławskiej grupy rok, może dwa lata temu i, z tego co pamiętam, nie przypominało to szczególnie najnowszych. Czy teraz jest lepiej? Z wyżej wymienionego powodu trudno powiedzieć. Kawałki napisane zgrabnie, wokalistka z dobrym głosem, szkoda, że trochę zbyt na jedno kopyto. Na końcu dwudziestominutowy tasiemiec, z kilkoma naprawdę ciekawymi momentami – tyle że równie dobrze mogłoby być to kilka autonomicznych kompozycji. Bez rewelacji, nie bez wad, ale też nie odstraszało – w przeciwieństwie do niektórych naszych młodych, „progrockowych” gwiazdeczek. Wydaje mi się, że ten koncert nie pozwolił do końca poznać muzyki A Day In June, toteż na pewno ich nie skreślam.

Naczelny: Nie byłem specjalnie zaskoczony. No poza jednym - jak zdewaluowało się określenie "zespół rocka progresywnego". Muzycy ADiJ wydają się być świetnymi instrumentalistami, bardzo dobra wokalistka - ale razem na scenie produkowali dłużyznę bez polotu. Rokujący sekstet, dwie gitary. Miałem identyczne co Mieszko odczucia - podczas całego występu słyszałem materiał na dwie płyty, dużo ciekawych momentów ale brak przebojowości, brak organizacji. I to paskudne przyzwyczajenie riff (dży dży) + piano. Ohydne. Tego powinni zakazać. Klawiszowca nie było słychać, wokalistka ginęła, gitary za bardzo do przodu. Ale widać było, że to głównie ADiJ przyciągnęło publikę, w większości pewnie znajome osoby. Młody to zespół więc psów wieszać nie będę, ale rokują. Są na etapie, który przeszedł chyba każdy zespół "na samym początku". Albo uda im się stworzyć z tego co mają jakieś przebojowe kawałki, albo niestety zostanie jak jest. Stawiam oczywiście na to pierwsze :)

Mieszko: Retrospective miałem już okazję zobaczyć przed Fishem, kilka tygodni temu. Widać było wtedy, że spodobali się publice, to pewnie też wpłynęło na frekwencję – 120 osób we Wrocławiu, na występie grup młodych i praktycznie nieznanych, to wynik naprawdę przyzwoity. Supportując dwumetrową Rybę byli mocno spięci i, mimo że zagrali dobrze, widać było tremę. Teraz, samemu będąc główną atrakcją wieczoru, wydawali się – i trudno się dziwić – znacznie bardziej wyluzowani. Ich muzyka szczytem oryginalności nie jest, ale wykonana z polotem. Grajkowie bardzo umiejętni, na szczególną pochwałę zasługuje chyba perkusista – feeling godny pozazdroszczenia. Brzmienie klawiszy do wymiany (brzmienie, a nie pani klawiszowiec; Naczelny wrzuciłby tam hammondy – ja może niekoniecznie, ale jakiś inny sprzęt przydałby się), nad sobą powinien popracować nieco wokalista – facet ma głos (mocny, choć barwa często w podobnych grupach występująca), ma słuch, śpiewać umie, ale po trochu wydaje mi się, że tychże swoich możliwości nie widzi, albo stara się je ukryć. Prezentuje Retrospective techniczne, prog-rockowo-metalowe granie, z pogranicza Riverside, Dream Theater, Rush; śpiewak często opuszcza scenę, zostawiając pole do popisów instrumentalnych, nieraz wielce interesujących. Nie słyszałem jeszcze studyjnej wersji ich materiału – trudno więc stwierdzić mi, jak ma się doń koncertowe oblicze, ale zespół z Leszna powinien w najbliższym czasie zaistnieć, bo na polskiej scenie wyróżnia się zdecydowanie in plus. Jeśli przyjadą znów, też przyjdę – i chyba nie tylko ja.

Naczelny: Różnica w poziomie, jaki reprezentował Retrospective od ADiJ była uderzająca. No ale debiut wydany własnym sumptem dawał jakiś rzut co potrafią. Bardzo byłem zainteresowany, jak to będzie brzmiało na żywca. A przed Fisha nie biorą byle kogo. Efekt? Może zacznę od dobrych elementów:

Bas i perkusja. Ci panowie to jedna całość. Przy stoisku z płytami stał żywy dowód, że nie sypiają ze sobą :) a po ich grze można by wnioskować że łączy ich więcej niż wspólne granie w Retrospective. Ta sympatyczna dwójka powiedziałbym - nadaje rytm. Z podsłuchanych plotek dowiedzieliśmy się, że mają dodatkowe wspólne próby. Aranże na bardzo dobrym poziomie, umiejętności instrumentalne świetne. W kompozycjach generalnie nie trzeba nic zmieniać, ale przydałby im się jakiś przebój. Koleżanka na klawiszach na co dzień wali w cięższe fortepianowe. Ale to wcale nie znaczy, że kiedy wchodzi gitara z melodią graną na nutach nie na akordach, do tego bas zaczyna intensywnie przygrywać, że trzeba grać melodię na brzmieniu pianina. Ta Yamaha (QS300) ma pewne możliwości, można z niej wycisnąć brzmienie hammondopodobne, czy przybrudzone na podobieństwo Mellotronu. I plamami - nie grać solowych partii kiedy śpiewa wokalista! Plamami, a solowe partie kiedy przyjdzie na to czas. Wokalista za to mam wrażenie, że boi się śpiewać. Prezentuje coś na kształt między J. Morrisonem a R. Riedlem, ale na scenie musi być liderem, twarzą! Już zresztą managerowi zespołu zasugerowałem skorzystanie z trzyczęsciowego podręcznika "jak tworzyć przebojowy zespół" autorstwa Riverside. Bez ironii - Piotrki, Michał i Mariusz stworzyli wzór godny naśladowania i sądzę to jest dobry punkt odniesienia dla polskich młodych zespołów. Ale sam występ był bardzo ciekawy, Drugi młody polski zespół w ciągu roku, na którego występie nie zerkałem na zegarek. No to znaczy rewelacyjnie :)

Zapraszamy ponownie, a jak ktoś ma wątpliwość czy obejrzeć Retrospective - polecam. Warto.

Zdjęcia:

A Day In June A Day In June Retrospective Retrospective Retrospective Retrospective Retrospective Retrospective
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.