ArtRock.pl - Progressive & Art Rock w sieci!
Ten serwis korzysta z plików Cookies i podobnych technologii. Dowiedz się więcej » | zamknij
 
- 21.07 - Warszawa
- 24.07 - Chorzów
- 26.07 - Warszawa
- 27.07 - Gdańsk
- 27.07 - Warszawa
- 21.08 - Warszawa
- 24.08 - Inowrocław
- 05.09 - Białystok
- 06.09 - Lublin
- 07.09 - Rzeszów
- 08.09 - Bielsko - Biała
- 10.09 - Wałbrzych
- 12.09 - Lubin
- 13.09 - Zielona Góra
- 14.09 - Koszalin
- 15.09 - Gdynia
- 10.09 - Warszawa
- 17.09 - Wrocław
- 11.09 - Kraków
- 12.09 - Warszawa
- 16.09 - Warszawa
- 17.09 - Warszawa
- 18.09 - Warszawa
- 19.09 - Kraków
 

koncerty

03.08.2012

Castle Party 2012

Castle Party 2012 Punk Not Dead, albo ...

- Fajny koncert wczoraj widziałem
- Momenty były?
- No masz...

Czwartek - Pierwszy dzień - rozgrzewka. Po długim oczekiwaniu odebrałem akredytację. Pierwsza niespodzianka - nie ma kartonika, jest opaska, "papierowa", w przeciwieństwie do regularnych, czarnych - pomarańczowa. Zapewne by łatwiej było ją zauważyć przy przejściu przez ochronę np. do fosy. Pierwszy dzień jest klubowy, wiec ruszyłem do Hacjendy, klubu przy polu namiotowym, by obejrzeć koncert ziomków z osobistego sąsiedztwa - gliwicki Black Tower. Koncerty w klubie cechowały się sporym opóźnieniem, ale w końcu zespół pojawił się na scenie. Zagrali bardzo energetycznie, publiczność pod sceną bawiła się doskonale i domagała bisów, które udało się wyprosić. Po koncercie postanowiłem odwiedzić inne miejsca festiwalowe - kroki swe  skierowałem do byłego kościoła ewangeliskiego, który stał sie salą gimnastyczną a na czas festiwalu był klubem muzycznym. Publiczność festiwalowa bawiła się tam przy muzyce puszczanej przez dj-ów, każdy z nich miał określony ulubiony typ muzyki, więc można było wybrac sie na konkretna godzine i bawić przy ulubionych dźwiękach. Jeden z setów uzupełnił malutki pokaz bdsm. Wracając do Hacjendy. Na mini scenie występowały: duet Guilt Trip oraz Synchropath. ostre bity i wokal uzupełniały filmowe prezentacje na mini ekranie netbooka. Kolejny zespół - Digital Angel. Stary dobry gotyk w rodzaju Fields of the  Nephilim i Sisters of Mercy, nawet wokalista miał odpowiednią manierę w głosie. Ostatnim odwiedzonym przeze mnie klubem był Sorento, który opanowały nietoperze spod znaku batcave, tam również muzykę prezentowali DJ.
 
Drugi dzień festiwalu przywitał nas lejącym się z nieba żarem. Z tym większym podziwem oglądałem na rynku spektakl teatru Terminus a quo, przypominający bardziej pokaz musztry. Aktorzy zostawili tam litry potu.
Koncerty na zamku rozpoczynał polski H.exe, harsh elektro ze sfuzowanym wokalem. Po nich wystąpiła Desdemona. Ognistowłosa Agnieszka z zespołem dali naprawdę dobry koncert. Kolejny zespół który się zaprezentował na scenie to niemiecki industrialny Digital Factor. Całkiem nieźle zabrzmiało połączenie elektro z żywą gitarą Powrót do polskiej muzyki i bardziej klasycznych klimatów gotyckich - na scene zainstalował się Artrosis. Zagrali głównie utwory z nowej płyty, ale nie mogło zabraknąć także ich największego hitu - Szmaragdowej nocy. Po Artrosis nastąpił powrót do elektroniki - zafundował ją nam duński Leather StripOrdo Rosarius Equilibro - po początkowych problemach technicznych dali niezły występ, jednak kompletnie do mnie nie trafiający - bardzo mnie znużyli, może miałem zły dzień bo gdy słuchałem ich nagrań studyjnych wydawali mi się interesujący. I najważniejszy koncert tego dnia - Closterkeller. Zespół nagrywał swój występ z myślą o kolejnym dvd koncertowym. Oprócz utworów z ostatniej płyty (Fala, Tyziphone, kręgi czerwone, Serce) przeplatane były utworami z wcześniejszych płyt, głównie aurum (Patrząc jak toniesz, matka, złoty). Niespodzianką był utwór Tu nie ma nic z płyty blue z dłuuugim wstępem, spowodowanym problemami z garderobą Anji. Koncert się przedłużył, ale publiczność wywalczyła naprawdę bonusowy bis - był nim Nocarz. Apropos Nocarza, Anja wyjawiła, że nie przypadkowo jedna z książek Magdy Kozak nosi tytuł Fiolet. Niestety oprócz garderoby także pogoda spłatała figla zespołowi i z powodu porywów wiatru nie powędrowały w górę chińskie lampiony. Na szczęście pokazu sztucznych ogni podczas utworu Matka nic nie zakłóciło.
 
Trzeci dzień festiwalu to ponownie potworny upał. Nie przeraziło to jednak dwóch pierwszych zespołów, Depressive Disorder (Czechy) i Amassador21 (Białoruś), które dawały z siebie wszystko, a pot się lał strumieniami. Bardzo dobry początek dnia. Następny na scenie był niemiecki Bloody dead and sexy. Pomimo upału ze sceny powiało chłodem. Nad Bolkowem zaczęły zbierać się chmury, gdy zaczął grać zespół który uratował zeszłoroczny pierwszy dzień festiwalu - The Cuts. Bardzo dobry koncert, zespół zaprazentował też utwory z nagrywanej właśnie trzeciej płyty, która będzie miała premierę we wrześniu. Szykuje się także długa trasa koncertowa po całej Polsce. Po nich zaprezentowali się Włosi z zespołu Spiritual Front. Brzmieniowo bardziej przypominali gotyckie contry, ale muzyka była całkiem przyjemna. Po nich na scenie wystąpił niemiecki Pink Turns Blue. Bardzo miły klasyczny gotyk, niestety musiałem opuścić koncert, by się przebrać, gdyż rozpadało się na dobre.  Gdy Hocico rozpoczęło koncert, niebo przygotowało dodatkową iluminację, oprócz deszczu niebo przecinały błyskawice, nie zraziło to ani muzyków, ani publiczności - zdecydowanie to oni byli gwiazdą tego wieczoru. Po koncercie deszcz ustał. Alien Sex Fiend instalowali się na scenie długo. Bardzo długo. Za długo. Lecz gdy ruszyli z przedstawieniem, dla garstki najwytrwalszych zgotowali świetny show. Jak dla mnie był to najlepszy występ tego dnia. Pokazali że klasyka deadrocka ma się bardzo dobrze. Gdy Alieni zeszli ze sceny, pogoda ponownie dała znać o sobie i solidnie lunęło.
 
Ostatni dzień festiwalu otworzyli białorusini z Cold In May. Po nich wystąpiła poska grupa grająca symfoniczny metal - At The Lake. Co prawda symfonia grała z pudełka, ale skrzypce były jak najbardziej żywe. Pomimo sporego zaangażowania muzyków mnie nie przypadli do gustu, zbyt płasko to wszystko brzmiało. Zespół pokusił się także o wykonanie coveru zespołu Queen - Show must go on. Po nich wystąpiły szataniuchy z Devilish Impression. Niestety zaczął kropić deszcz i część publiczności postanowiła odejść spod sceny co w mocnych słowach skomentował wokalista zespołu. Zagrali całkiem dobry set, garstka publiczności zgromadzona pod sceną głośno domagała się bisów ale niestety przeznaczony czas dobiegł końca i na scenie zainstalował się krakowski Śmiałek. Niestety nie dane mi było obejrzenie tego spektaklu gdyż popędziłem na kwaterę po cieplejsze ubiory, jednak z opowieści wiem że było warto zostać na występie. Zespół wykonał także cover zespołu Rammstein, po rosyjsku dla odmiany. Następny zespół na który czekałem - Deathcamp Project. Po wydaniu najnowszej płyty, Paintings, przyciągnęli sporą publiczność i dali świetny występ. 
Merciful Nuns. Jeszcze jeden zespół którego oczekiwałem z ciekawością. Zespół to kolejny projekt założyciela Garden Of Delight, Artauda Setha. Bardzo mocno wzorują się na muzyce gotyckiej połowy lat osiemdziesiątych - moje pierwsze porównanie to inny zespół miłosiernych sióstr. Nuns także mają w składzie basistkę, a podkłady perkusyjne również wybija automat. Co prawda było na scenie znacznie mniej dymów, ale byli poprawnie nagłośnieni. (tak, wypominam ten  koncert -  Relacja z koncertu Sister Of Mercy w serwisie ArtRock.pl,  31.03.2009, klub Studio, Kraków). Występ urozmaicały wideo prezentacje na monitorach za zespołem. 
 
Czas na gwiazdy.
 
Najpierw na scenę wyszli niemieccy synth-popowcy z zespołu Blutengel. O ile zespołem można nazwać troje wokalistów. A gdzie zespół? Zespół się ukrył w konsolecie. Po chwili było wiadomo czemu na scenie zabrakło dla nich miejsca. Utwory urozmaicały tańcem i lekko erotyzującymi prezentacjami piękne panie. Coś w rodzaju zeszłorocznego Umbra Et Imago, lecz i panie nie emanowały tak nagością, jak i muzyka spokojniejsza. I już myślałem że to największy show tego wieczoru, czy nawet festiwalu, gdy na scenę wyszedł ostatni z zespołów. Wróć. Nie wyszli. Na scenę wpadło stado zwierząt i eksplodowało muzyką niczym granat ręczny.  Perkusista pierwsze co zrobił to swój kocioł zrzucił ze sceny, zaniósł w publiczność by trzymała a sam szaleńczo zaczął wybijać rytm. Reszta zespołu nie była gorsza, w muzycznym szale walili w instrumenty nie przejmując się że gitara wypięła się ze wzmacniacza, bębny pospadały ze stojaków a klawisze i samplery poprzewracały się. Techniczni biegali jak w ukropie starając przywrócić odpowiednie pozycje instrumentom, podłączając, mocując ponownie na stojakach, ale na niewiele się to zdawało - po chwili i tak lądowały na podłodze sceny. Po pierwszym utworze scena była jednym wielkim pobojowiskiem, jakby przepuszczono przez nią stado zwierząt, a to przecież był początek koncertu.Techniczni używając taśmy klejącej i opasek zaciskowych przywrócili miejsca pracy muzyków do stanu używalności i scena ponownie zapełniła się muzykami. Swoje zwierzęce stroje rzucili w publiczność, ale nie pozbawiło ich to zwierzęcego wnętrza - zagrali dziki koncert, bawiąc sie przy tym doskonale. Ot choćby perkusista grając, co chwilę odrzucał pałeczkę technicznemu i zaraz czekał, by ten mu ją odrzucił z powrotem. Techniczny klęczący za gitarzystą usiłujący podłączyć gitarę do wzmacnacza, a gitarzysta kompletnie się tym nie przejmujący. Klawiszowiec biegający po scenie z talerzem perkusyjnym i naparzający w niego, a w tym czasie techniczni ponownie ustawiający jego zestaw bębnów - większość muzyków grała na kilku instrumentach. Występ zespołu przyćmił wszystkie inne koncerty festiwalu, zupełnie nie spodziewałem sie takiego show.
Czy ja napisałem nazwę zespołu? Chyba nie. Ale i tak wszyscy wiedzą że to był Combichrist.
 
Zagrali:
 
CZWARTEK:
Black Tower (pl)
Guilt Trip (se)
Synchropath (pl)
Digital Angel (pl)
 
PIĄTEK:
Teatr Terminus A Quo
H.EXE (pl)
Vigilante (cl)
Desdemona (pl)
Digital Factor (de)
Artrosis (pl)
Leather Strip (dk)
Ordo Rosarius Equilibrio (se)
Closterkeller (pl)
 
SOBOTA:
Depressive Disorder (cz)
Ambassador21 (by)
Bloody Dead And Sexy (de)
The Cuts (pl)
Spiritual Front (it)
Pink Turns Blue (de)
Hocico (mx)
Alien Sex Fiend (gb)
 
NIEDZIELA:
Cold In May (by)
At The Lake (pl)
Devilish Impression (pl)
Śmiałek (pl)
Deathcamp Project (pl)
Merciful Nuns (de)
Blutengel (de)
Combichrist (no/us)
 
 
Więcej zdjęć z festiwalu: virek.pl

Zdjęcia:

Artrosis na Castle Party 2012 Blacktower na Castle Party 2012 Blacktower na Castle Party 2012 Quilt Trip na Castle Party 2012 wrocławski Digital Angel na Castle Party 2012 H.exe na Castle Party 2012 Desdemona na Castle Party 2012 Digital Factor na Castle Party 2012 Leather Strip na Castle Party 2012 Ordo Rosarius Equilibrio na Castle Party 2012 Closterkeller na Castle Party 2012 Closterkeller na Castle Party 2012 Closterkeller na Castle Party 2012 Closterkeller na Castle Party 2012 Depressive Disorder na Castle Party 2012 Ambassador21 na Castle Party 2012 Bloody Dead And Sexy na Castle Party 2012 The Cuts na Castle Party 2012 Spiritual Front na Castle Party 2012 Pink Turns Blue na Castle Party 2012 Hocico na Castle Party 2012 Hocico na Castle Party 2012 Hocico na Castle Party 2012 Alien Sex Fiend na Castle Party 2012 Alien Sex Fiend na Castle Party 2012 Alien Sex Fiend na Castle Party 2012 Alien Sex Fiend na Castle Party 2012 Cold In May na Castle Party 2012 At The Lake na Castle Party 2012 At The Lake na Castle Party 2012 Devilish Impression na Castle Party 2012 Devilish Impression na Castle Party 2012 Śmiałek na Castle Party 2012 Deathcamp Project na Castle Party 2012 Deathcamp Project na Castle Party 2012 Deathcamp Project na Castle Party 2012 Deathcamp Project na Castle Party 2012 Merciful Nuns na Castle Party 2012 Merciful Nuns na Castle Party 2012 Merciful Nuns na Castle Party 2012 Blutengel na Castle Party 2012 Blutengel na Castle Party 2012 Blutengel na Castle Party 2012 Blutengel na Castle Party 2012 Combichrist na Castle Party 2012 Combichrist na Castle Party 2012 Combichrist na Castle Party 2012 Combichrist na Castle Party 2012 Combichrist na Castle Party 2012
ArtRock.pl na Facebook.com
ArtRock.pl na Twitterze
ArtRock.pl RSS
© Copyright 1997 - 2019 - ArtRock.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.